http://www.lowiec.com/cgibin/shop/
     

Aktualny numer: 3/2017

 


Pieśń głuszca

Polskie szakale

Walka o rogi

Szkody pod śniegiem

Edukacyjne gęgawy

Strażnik tradycji

Zobacz pełen spis treści
 

Jubileusz .30-06
„Amerykański nabój, kaliber 30, model 1906”, „springfield” zgodnie z jego pełną nazwą, obchodzi w tym roku swoje setne urodziny. Amerykanie mawiają, że „nie ma takich rzeczy, których człowiek nie mógłby znieść, gdy ma się setkę dolarów i trzydzieści zero sześć”.

Wśród wszystkich współczesnych nowinek, takich jak rodzina pocisków WSM (Winchester Short Magnum) WSSM (Winchester Super Short Magnum) oraz UM (Ultra Magnum), czy SAUM (Short Action Ultra Magnum), łatwo zapomnieć o starym poczciwym .30-06. Tymczasem od momentu powstania ten klasyczny dziś nabój zrobił olbrzymią karierę, a jego popularność trwa nieprzerwanie. Obecnie na rynkach zarówno europejskim, jak i amerykańskim, znajduje się bardzo bogata oferta pocisków do tego właśnie kalibru, począwszy od najprostszych półpłaszczowych, po najnowsze osiągnięcia w tej dziedzinie, jak choćby Naturalis, Impala czy Jaguar.
W porównaniu z nabojami produkowanymi w latach 1903–1906 wraz z postępem w badaniach naukowych i nowymi osiągnięciami w dziedzinie chemii i fizyki, kaliber .30-06 przeszedł ogromną metamorfozę. Cel był prosty: chodziło o uzyskanie możliwie najlepszych parametrów strzeleckich.
„Kaliber .30/06 był testowany przez bez mała sto lat, pewnie zasiadając na tronie jako królowa amerykańskich kalibrów, z każdym rokiem coraz doskonalsza.” Jim Carmichel, Outdoor Life

Cel – uniwersalność

Kaliber .30-06 Springfield oficjalnie narodził się sto lat temu, chociaż przygotowania i próby rozpoczęły się wcześniej. Ówczesnym konstruktorom wojskowym przyświecał jasny cel – zwiększenie szybkostrzelności, niezawodności, a także wyprodukowanie w miarę uniwersalnej amunicji, do używania w każdych warunkach. Rozwiązano to konstruując równolegle broń powtarzalną z magazynkiem pozwalającym na oddanie kilku strzałów w krótkim czasie. Zaletą repetierów była od samego początku celność, a długa lufa sprzyjała dalekim i precyzyjnym strzałom. Jednak zasadniczym problemem było wyprodukowanie skutecznej i nowoczesnej amunicji.

Odkąd pojawił się na amerykańskim rynku, odniósł ogromny sukces, nie tylko ze względu na przywiązanie myśliwych do własnej amunicji, ale również dzięki doskonałym rozwiązaniom technicznym. Nabój przyjął się bardzo szybko, zawdzięczając popularność świetnemu wyważeniu, idealnie dopasowanej mocy, doskonałej precyzji i wszechstronnemu wykorzystaniu. Nieprzypadkowo myśliwi amerykańscy z powodzeniem używali .30-06 do łowów na zwierzynę drobną, jak kojoty, świstaki i lisy, a także na grubą: jelenie, łosie i niedźwiedzie.
„.30-06 Springfield jest najbardziej uniwersalnym kalibrem, jaki kiedykolwiek stworzono.” Sam Fadala, Guns magazine
Jednym z najbardziej znanych miłośników tego kalibru był między innymi Ernest Hemingway. Z opisów jego afrykańskich łowów dowiadujemy się, że z powodzeniem polował z .30-06 na bawoły, korzystając właśnie z amunicji Winchester, z pociskami typu Silvertip o masie 220 granów (l grain = 0,0648 grama). Warto dodać, że z karabinu .30-06 Springfield w wersji wojskowej korzystał także prezydent Theodore Roosevelt podczas swojego afrykańskiego safari trwającego od marca 1909 r. do marca 1910.

USA kontra Niemcy

Amunicja do tego kalibru ma interesującą historię, gdyż skonstruowana została prawie równolegle z niemieckim nabojem wojskowym kalibru 8 mm. W fachowej prasie amerykańskiej twierdzi się, że twórcy amunicji do Springfielda wykorzystali jako wzór nabój do karabinu 30-40 Krag. W opinii innych znawców tematu konstruktorzy amunicji powtórzyli rozwiązania techniczne najnowocześniejszego w tym czasie naboju niemieckiego do Mausera o kalibrze 8 mm, nie bez przyczyny uważanego za konstrukcję genialną.
Nowy nabój po raz pierwszy zaprezentowano w 1903 roku wraz z pierwszym modelem karabinu Springfielda (przypomnijmy, że we współcześnie używanym oznaczeniu druga liczba oznacza końcówkę roku wprowadzenia tego kalibru do użytku, a więc rok 1906). Ta pierwsza wersja naboju charakteryzowała się łuską bardzo podobną do naboju niemieckiego; o długości 65 mm z pociskiem wojskowym FMJ (pełny płaszcz) o profilu Round Nose i wadze 220 granów oraz o szybkości początkowej 700 m/sek.
W dalszej ewolucji naboju obserwujemy wiele podobieństw do rozwiązań zastosowanych w amunicji do Mausera. Po okresie prób w połowie 1905 roku, po tym jak komisja niemiecka wojskowa przyjęła nowy model amunicji 8x57 z pociskiem lekkim Spitzer o doskonałej balistyce i wadze 154 granów, prawie natychmiast w Ameryce przedstawiono nową konstrukcję naboju, który – trudno uwierzyć, że przypadkiem – zawierał bardzo podobne rozwiązania technicznie. Waga pocisku w przeciwieństwie do wzoru niemieckiego wynosiła 150 gramów. Również prędkość początkowa była imponująca, blisko 900 m/sek. Tak narodził się słynny nabój, który został oznaczony jako kaliber .30 model 1906 i wszedł do historii broni jako .30-06 Springfield.
„I wreszcie .30-06 Springfield, mój wybór jako najlepszy pocisk dwudziestego wieku… punkt odniesienia dla wszystkich rodzajów broni kulowej na zwierzynę grubą.” Layne Simpson, Shooting Times
To był zaledwie początek dziejów tego naboju, kojarzonego dziś niemal wyłącznie z bronią myśliwską, którego rozwój jest jak najściślej związany z historią broni wojskowej. Początek ubiegłego wieku w ogóle należał do niezwykle owocnych w poszukiwaniach nowych rozwiązań konstrukcyjnych i technologicznych. Poszukiwano nowych materiałów do wykonania łusek i pocisków, usiłując uzyskać wysoką precyzję strzału oraz zmniejszyć zużycie lufy. Stosowane początkowo stopy składały się z 85% miedzi i 15% niklu i powodowały poważnie obciążenie lufy i zmniejszenie precyzji. Z czasem wypracowany został nowy stop nazywany „Gilding Metal”, złożony z miedzi i cynku, stając się prawdziwą rewolucją. Gilding Metal jest używany także współcześnie przez większość producentów amunicji, nie przypadkiem przez Sierra Bullets.

Narodziny naboju .30-06 Springfield nie oznaczały końca badań i poszukiwań nowych rozwiązań. Doświadczenia I wojny światowej pozwoliły na wprowadzenie pewnych zasadniczych modyfikacji przez płk. T. Whelena, który zwiększył masę pocisku ze 150 do 172 granów, co przyniosło doskonałe rezultaty, szczególnie w strzelaniu na większe odległości. Opierając się na wskazówkach płk. Whelena, dokonano dalszych ulepszeń, zwiększając masę pocisków do 174 granów i na początku 1925 roku zaprezentowano nowy nabój wojskowy .30-06 oznaczony symbolem M-l o doskonałych wówczas parametrach, tj. o prędkości początkowej pocisku 800 m/sek. Mimo tych świetnych osiągnięć w 1939 roku wprowadzono dalsze ulepszenia naboju w postaci zmniejszenia masy pocisku do 150 granów, zwężając kształt naboju z płaszczem Gilding Metal i zachowując typ FJM spitzer, co w rezultacie podniosło prędkość początkową pocisku. Tak przebiegały, naturalnie w pewnym skrócie, wojskowe dzieje naboju.

Na każdego zwierza

Z czasem kaliber .30-06 Springfield zdobył uznanie wśród amerykańskich myśliwych. Prawdziwy chrzest „bojowy” przeszedł w warunkach afrykańskich. Amunicja sprawdzała się doskonale w polowaniach na antylopy i na zwierzynę średnią, chociaż jak wiemy, Hemingway kładł z tego kalibru także bawoły. W Europie, tradycyjnie przywiązanej do własnych rozwiązań, dzięki właściwościom i osiągom, .30-06 bardzo szybko zyskał uznanie. Firmy, takie jak Mannlicher-Schoenauer i Mauser, zaczęły produkować broń o kalibrze Springfielda, obok słynnych 6,5x57 i 7x64. Jego doskonałe możliwości potwierdziły się w polowaniach na niemal każdą zwierzynę europejską, od sarny, przez dziki i jelenie, aż po łosie.
„Nie ma takiego zwierza, który byłby zbyt duży, by położyć go jednym strzałem .30-06. Zwyciężając wojny i zdobywając serca myśliwych, nieśmiertelny .30-06 pozostaje najpopularniejszym pociskiem wszechczasów.” Wayne van Zwoll, Sports Afield
Dziś każda szanująca się firma produkująca amunicję obowiązkowo posiada w swojej ofercie kilka rodzajów pocisków używanych do produkcji naboi .30-06. Prym wiodą tutaj europejscy producenci, których oferta w wyborze rodzaju amunicji zdaje się być naprawdę imponująca – biorąc pod uwagę fakt, że nie jest to kaliber europejski. Mimo swojego wieku jubilat ma się więc całkiem dobrze i na wiele lat pozostanie jednym z najbardziej popularnych kalibrów wszechczasów.

Jarosław Czekaj

 

   
     
     
     
     
     
     
Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone
stat4u