Łowiec Polski: miesięcznik łowiecko przyrodniczy - łowiectwo
http://www.lowiec.com/cgibin/shop/

 

 

 
Aktualny numer: 3/2017

 


Pieśń głuszca

Polskie szakale

Walka o rogi

Szkody pod śniegiem

Edukacyjne gęgawy

Strażnik tradycji

Zobacz pełen spis treści
 

"Łowiec Polski" - numer 3/2017
Temat miesiąca

Pieśń głuszca

Poleskie moczary, słynące z głuszcowych toków, znalazły się poza naszymi granicami. Nie oznacza to jednak wcale, że marzenie o wiosennych polowaniach na pióro musi pozostać niespełnione. Biuro Polowań „Łowca Polskiego” zaprasza do najzasobniejszych rosyjskich łowisk!

Wyobraźnia, której ostrogę dała lektura klasycznych opowiadań, podsuwa nam obrazy trudno dostępnych rojstów na Kresach dawnej Rzeczypospolitej. Z moczarów podnosiła się mgła i mchy porastające drzewa tworzyły fantastyczne, niepokojące kształty. W puszczy, jeszcze spowitej mrokiem, niósł się klangor żurawi – hejnalistów dnia. Później zapadała cisza tak głęboka, że dało się usłyszeć szum płynącej w żyłach krwi.

Myśliwy, prowadzony przez osacznika, zdążał do areny tokowiska, której głuszce pozostawały wierne od niepamiętnych czasów. Już niebawem nad mszarem miała popłynąć ich namiętna pieśń, którą inaczej opisywał każdy z wielkich autorów literatury łowieckiej.

W zrywach serca
Według Romana Bratnego, pieśń ta jest „wredna i cicha, jadowita i podniecająca”. Stanisław Zaborowski mówił z kolei o stacatto kastanietu, stopniowo coraz śpieszniejszym, coraz wyżej branym, zwieńczonym klaśnięciem donośnym jak odgłos korka wyjmowanego z butelki i ruladą dźwięków nieoczekiwanych, zdumiewających, niepodobnych do żadnego z odgłosów znanych w przyrodzie.

Z kolei Leopold Pac-Pomarnacki twierdził, że gdyby nawet nigdy wcześniej nie słyszało się pieśni głuszca – wyczułoby się od razu, że to jest właśnie owa tajemnicza gra pięknego ptaka: „A choć w dźwiękach tych nie było nic melodyjnego, nawet nic specjalnie interesującego, ot takie jakieś dźwięczne stukanie, to jednak człowiek zaczyna zaraz dziwnie drżeć z jakiejś niewytłumaczonej emocji, serce bije się w piersiach jak złapany ptak, krew uderza do głowy”.

Głuszca nie strzelaj wieczorem, choćby podczas zapadów usiadł ci nad samą głową – upominał myśliwych Roman Bratny. – Strzelaj go „w pieśń”, w zrywach i łomocie serca, zbliżając się po parę kroków, ile razy ptak w swoim toku da „głuchą” zwrotkę. Jeżeli chybisz wtedy, biorąc na cel nie koguta, a przypominającą go w półmroku szczotkę igliwia, ptak nie usłyszy. „Ale nie oblicz »głuchego« taktu, pomyl o ułamek sekundy, a zrywa się z łopotem, jakby to własne serce wyrywało się z bebechów”.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

     
     
     
     
     
     
     
Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone