Łowiec Polski: miesięcznik łowiecko przyrodniczy - łowiectwo
http://www.lowiec.com/cgibin/shop/

 

 

 
Aktualny numer: 3/2017

 


Pieśń głuszca

Polskie szakale

Walka o rogi

Szkody pod śniegiem

Edukacyjne gęgawy

Strażnik tradycji

Zobacz pełen spis treści
 

"Łowiec Polski" - numer 3/2017
Tradycja i historia

Strażnik tradycji

W środowisku kolekcjonerów jest dobrze znany. Wielu podziwia Bogdana Kowalcze za wielkość i za jakość jego zbiorów, a pewnie niejeden zazdrości tego, co udało mu się już zebrać.

–Moim zdaniem kolekcjonerstwo zaczyna się od drugiej sztuki, drugiego przedmiotu. Pierwszy kupujesz, bo ci się spodobał albo dostałeś, albo przypadkowo trafił w twoje ręce. Ale kiedy podejmujesz decyzję, że ten jeden to mało, że chciałbyś mieć drugi, podobny, tego samego rodzaju, to masz szansę, że połkniesz bakcyla zbieractwa. A potem dochodzisz do momentu, że masz dużo, ale brakuje ci kilku sztuk do kompletu. I wtedy poruszysz niebo i ziemię, przekopiesz każdą giełdę, dasz każde pieniądze, by zdobyć tę brakującą rzecz… I wtedy możesz na pewno powiedzieć, że stałeś się kolekcjonerem.

Kawał z niego chłopa. Z takim spotkać się twarzą w twarz to strach. Zwłaszcza jak włoży ten swój wielki płaszcz i wciśnie na głowę kapelusz. Prędzej byś powiedział – zapaśnik, kulturysta; nie pomyślałbyś, że to w gruncie rzeczy mól komputerowy.

– Każdego dnia 5–6 godzin spędzam w moim gabinecie ze zbiorami, często dłużej. Przeglądam, czyszczę, konserwuję. Jednak większość tego czasu to ślepienie w ekran komputera – szukanie nowych rzeczy oraz informacji o posiadanych już egzemplarzach. W kolekcjonerstwie nie chodzi tylko o przedmiot, chodzi o historię, jaka się za nim kryje. Dlatego taka sama oznaka, ale noszona przez prezydenta Mościckiego, jest o wiele bardziej ceniona niż należąca do jego strzelca. A przecież w momencie wybicia były takie same…

Właściwie można powiedzieć, że wszystko, z wyjątkiem żony, w jego życiu potoczyło się przypadkiem. Żonę wybierał świadomie, konsekwentnie. Chodził, wychodził, oświadczył się, ożenił, został ojcem. To było przemyślane i zaplanowane. Ale reszta?

Najpierw zawód. Jeszcze w szkole średniej umyślił sobie, że założy własną firmę produkującą przedmioty z plastiku. Wtryskarki to był powiew nowoczesności, innego świata i innych pieniędzy. Ale w tamtych czasach nie było mowy, żeby po studiach założyć własną firmę od podstaw.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

     
     
     
     
     
     
     
Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone