"Łowiec Polski" - numer 4/2017
Kynologia

Powtórka z kynologii

Wiedza przeciętnego myśliwego na temat psów myśliwskich – mówiąc delikatnie – mogłaby być większa. Nie tylko dlatego, że psy ocieplają nasz wizerunek, towarzyszą nam od zarania dziejów i bez nich polowanie nie miałoby sensu.

Każdej wiosny odbywają się w całym kraju kursy dla kandydatów na myśliwych. Z moich obserwacji wynika, że na egzaminach pytania kynologiczne należą do najtrudniejszych. Potwierdza to również wiedza tak zwanych doświadczonych myśliwych, którzy wskazując na wyżła niemieckiego szorstkowłosego, potrafią zapytać „jaka to rasa?”. Albo dziwią się, słysząc, że jamnik to też pies myśliwski.

Brak wiedzy kynologicznej pokazuje niestety dużo więcej. Skoro ktoś nie rozróżnia podstawowych myśliwskich ras oraz ich przeznaczenia, to znaczy, że mało poluje i mało czyta. Mało też przebywa w towarzystwie prawdziwych myśliwych, ponieważ kiedy spotka się dwóch czy trzech nemrodów, to nie potrafią mówić o niczym innym, jak tylko o swoich psach i polowaniach. Zatem ktoś, kto należy do PZŁ, a niewiele wie o myśliwskich psach, to owszem, może i jest „myśliwym”, ale tylko w cudzysłowie.

Psy myśliwskie
Ogólnie mówiąc, psami myśliwskimi są wszystkie psy, które w jakikolwiek sposób pomagają człowiekowi w polowaniu. Dzielą się one na grupy, a każda grupa na rasy. I tak na przykład mamy grupę psów gończych, terierów, legawców, płochaczy, szpiców, posokowców i retrieverów.

Psy myśliwskie pomagają w polowaniu na wiele sposobów. Płoszą zwierzynę z gęstwiny, z nory, osaczają ją, tropią ranną oraz aportują ptactwo i zwierzynę futerkową. Najcenniejszym psim zmysłem, jaki wykorzystujemy podczas łowów, jest węch. Doświadczony posokowiec potrafi odnaleźć postrzałka zwierzyny grubej nawet po dwóch, trzech dniach, idąc za jej zapachem pozostawionym na podłożu. Innymi cennymi zmysłami przydatnymi na polowaniu są psi wzrok i słuch. Na przykład szpice myśliwskie potrafią wypatrzyć bądź usłyszeć sobola czy kunę w konarach gęstego drzewa z bardzo dużych odległości. Następnie oszczekiwaniem wskazują myśliwemu miejsce, w którym znajduje się ukryty drapieżnik.

Oczywiście zaletą nie do przecenienia jest szybkość psich chodów. Dobry wyżeł w ciągu kilku minut jest w stanie przeszukać tak duży obszar pola, którego człowiek nie przejdzie nawet przez godzinę. Podobnie jest z przeczesywaniem określonego fragmentu lasu i śródpolnych remiz. Pies zrobi to bez porównania szybciej i dokładniej niż grupa najlepszych naganiaczy.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone