"Łowiec Polski" - numer 4/2017
Tradycja i historia

U boku Wojskiego

Ich rękojeści bywały wykonane z rzeźbionej kości słoniowej. Na głowniach przedstawiano sceny z polowań. Kordelasy – niegdyś wyróżnik myśliwych polujących na zwierzynę płową – dziś mają wyłącznie charakter broni honorowej.

Pewien filozof epoki oświecenia rzekł, że nic pod słońcem nie zdarza się przypadkiem. Nie rozstrzygając, czy uczony mąż miał rację, wypada stwierdzić, że inżynier Antoni Jankowski, właściciel firmy „Antia” i myśliwy z blisko 60-letnim stażem, wcale nie zamierzał stworzyć broni paradnej PZŁ. Aspiracje tego zdolnego płatnerza i metaloplastyka były znacznie skromniejsze – chciał uczcić jubileusz ćwierćwiecza przynależności do naszej organizacji i z tej okazji zaprojektował kordelas, który pasowałby do munduru myśliwskiego. Doszedł przy tym do wniosku, że broń ta powinna być typowo polska i stąd zwieńczeniem rękojeści uczynił głowicę w formie głowy orła. Jego szpony stanowią jelec, a do pochwy umocowano stylizowaną tarczę w kształcie orlego ogona.

Kordelas De Niro
Projekt został przedstawiony ówczesnemu łowczemu krajowemu Jerzemu Krupce, znawcy i kolekcjonerowi myśliwskiej broni białej. On też otrzymał pierwszy egzemplarz, a w kwietniu 1983 roku napisał do Antoniego Jankowskiego, że kordelas – noszony podczas wielu oficjalnych uroczystości łowieckich – spotkał się z przychylną opinią polskich myśliwych i będzie stanowił oficjalną część naszego stroju.

Kordelasy produkowane przez firmę „Antia” rozchodziły się spod lady. Niestety, w znakomitej większości trafiały za granicę, gdzie sprzedawano je z kilkukrotnym przebiciem. Ich renomę ugruntował jeszcze Roman Polański, który wręczył kordelas projektu inżyniera Jankowskiego samemu Robertowi De Niro podczas jego wizyty w Polsce w 1989 roku. Było to podziękowanie za kreację w nagrodzonym Oscarem filmie „Łowca jeleni”, gdzie aktor zagrał Michaela Vronsky’ego – człowieka, dla którego samotne polowanie w górach zachodniej Pensylwanii stanowiło sens życia. Vronsky wypowiada pamiętną kwestię, oddającą jego szacunek dla tropionej zwierzyny: „Jelenia trzeba powalić jednym strzałem. Dwa to chałtura”.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone