"Łowiec Polski" - numer 5/2017
Temat miesiąca

Złote kości

Bruno Hespeler – autor książki „Sarna w Europie” – krytykuje zasady selekcji i wytyka ich nazistowski rodowód. W Polsce hodowanie mocnych rogaczy przynosi wymierne efekty, choć bywa osią gorących sporów nie tylko wśród myśliwych.

Kiedy kilkanaście lat temu obowiązywała żelazna zasada odstrzału 50 proc. młodych rogaczy w pierwszej klasie wieku, nikt nie śmiał dyskutować ze wskazaniami kalkulatora przy tworzeniu planów łowieckich. Po wielu publikacjach oraz rozmowach w gronie myśliwych, leśników i biologów udało się wypracować istniejące dziś już powszechnie przekonanie, że należy pozwolić kozłom dorosnąć.

Świadomi i odpowiedzialni łowczowie, którzy znają doskonale swoje łowiska i stany populacji zwierzyny, zazwyczaj nie planują dziś więcej niż 5–10 proc. młodzieży. Efekty tych działań widoczne są z sezonu na sezon. Liczba strzelanych medalowych rogaczy jest większa nie tylko w skali całej Polski, trofea takie zdobywane są też w regionach, które tradycyjnie uchodziły za słabe, jeśli chodzi o sarny. Przegląd najlepszych parostków poprzedniego sezonu w zestawieniu z niezwykle interesującą publikacją – miejscami mocno kontrowersyjną – Bruno Hespelera pt. „Sarna w Europie” to doskonały pretekst do kolejnej dyskusji o sarnie – zwierzynie tyleż powszechnej, co wciąż nie do końca poznanej.

Drugorzędna cecha
Powody, dla których myśliwi polują na rogacze, są różne i nie muszą się wzajemnie wykluczać. Dla jednych najważniejsza będzie emocjonująca przygoda, dla drugich chęć zdobycia smacznej dziczyzny, inni nastawieni są na wyjątkowe trofeum. Te różne motywacje bywają często osią rozpalonych sporów. Amatorzy sarniny nazywani byli pogardliwie mięsiarzami, trofeistów Hespeler nazywa kolekcjonerami kości, a z romantyków pokpiwają wszyscy.

O ile nikt nie rozpływa się godzinami nad kulinarnymi właściwościami sarniny, to parostki bywają nie tylko przedmiotem dumy łowcy; są oceniane, wyceniane, prezentowane na wystawach i kolekcjonowane. To dotykalny znak myśliwskiego szczęścia, potwierdzenie niezwykłych umiejętności łowieckich, pamiątka przygody i szacunek dla ubitego zwierza.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone