"Łowiec Polski" - numer 5/2017
Polowanie i myśliwy

Norka w pułapce

O tym, jak wielkie spustoszenia w środowisku naturalnym czynią gatunki inwazyjne, przekonuje przykład KŁ „Gęgawa” z Zagórowa. Myśliwi – prowadząc redukcję populacji norki amerykańskiej – dowodzą, że bez nas przyroda sobie nie poradzi.

Obwód koła „Gęgawa” ma pięć tysięcy hektarów i leży na terenie Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego. To prawdziwy raj dla ptactwa wodno-błotnego. Stwierdzono tu występowanie aż 230 jego gatunków (w tym 150 gatunków lęgowych).
Mimo że myśliwi z „Gęgawy” co roku strzelają od 30 do 40 lisów (a na dodatek kilka jenotów), postępujący od dłuższego czasu spadek liczebności lęgów dzikich kaczek i innych ptaków wodno-błotnych nie został powstrzymany. Podejrzenie padło na norkę amerykańską, która w środowisku wodno-błotnym jest drapieżnikiem idealnym – doskonale pływa, nurkuje, a także szybko biega i świetnie wspina się na drzewa. Wykorzystuje przy tym każdą okazję do ataku na potencjalną ofiarę, a zabija chętnie, nawet gdy nie jest głodna.

Norka potrafi niemal całkowicie wyniszczyć lokalne populacje niektórych ptaków i ssaków. Prawdę tę udowodniły badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii – pojawienie się norek amerykańskich na wyspach skutkowało drastycznym spadkiem liczebności mew, rybitw i innych gniazdujących ptaków. Ucierpiały także niezdolne do lotu w czasie pierzenia i niemal całkowicie wtedy bezbronne kaczki, gęsi, łyski i perkozy.

Podobnie ma się rzecz w Polsce. Badania Magdaleny Bartoszewicz, prowadzone w Parku Narodowym „Ujście Warty”, wykazały, że ptaki stanowią 46–60 proc. biomasy wiosennych ofiar norki amerykańskiej. Taka presja obniża sukces lęgowy gatunków zasiedlających mokradła i zbiorniki wodne i znacząco przyczynia się do spadku ich liczebności.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone