"Łowiec Polski" - numer 3/2018
Polowanie i myśliwy

Myśliwi dla gęgawy

W ostatnim roku naszego projektu badawczego poświęconego gęgawom dokonaliśmy sensacyjnych obserwacji, które zmieniają nasz dotychczasowy obraz tego gatunku. Ten pionierski projekt realizowany i finansowany przez myśliwych był możliwy dzięki funduszom gromadzonym podczas corocznej zbiórki tzw. jednego procenta.

Opierając się na czterech niezwykłych historiach, które przyniosły niespodziewane wnioski na temat życia gęgawy – jedynego gatunku gęsi lęgowej w Polsce – postanowiliśmy zdać obszerną relację z naszego programu badawczego. Byliśmy świadkami nieszczęśliwej miłości i tragicznego końca lęgu chowanego pod „twardym skrzydłem” wymagającego ojca. Mamy opowieść o wybitnej nawigatorce bijącej rekordy prędkości i historię kapryśnej księżniczki na ziarnku grochu. Dostarczyły je cztery z dziesięciu gęsi, które w 2016 roku zostały wyposażone w nadajniki GPS-GSM zakupione ze środków Fundacji Ochrony Głuszca. Ten pionierski projekt monitoringu gęgawy bardzo szybko dowiódł swojej merytorycznej wartości, dostarczając badaczom niezwykłych informacji na temat zwyczajów i codziennego życia gęgaw. Nikt nie spodziewał się, jak bardzo nasze dotychczasowe przeświadczenia odbiegają od gęsiej rzeczywistości.

W czerwcu 2016 roku 10 ptakom założono specjalnie skonstruowane obroże wyposażone w nowoczesne nadajniki wielkości pudełka zapałek, które pozwalają praktycznie na bieżąco rejestrować aktualne miejsce przebywania oznakowanych osobników. Tego rodzaju operacja przeprowadzana jest w szczególnym momencie życia ptaków – podczas corocznego pierzenia, czyli w momencie wymiany piór, kiedy ptaki na krótko tracą zdolność latania. Nie oznacza to wcale, że łatwo je schwytać – czujne z natury ptaki stają się w tym czasie wyjątkowo ostrożne i prowadzą bardzo skryty tryb życia. Ich odłów w specjalistyczne sieci wymaga od badaczy nie lada umiejętności i determinacji.

Z racji, że był to program pilotażowy, w którym po raz pierwszy w Polsce wykorzystano zaawansowaną elektronikę, wystawianą potem na działanie czynników atmosferycznych, a także ze względu na to, że ptaki nie współpracują z badaczami w sposób, jakiego byśmy sobie życzyli, i wykazują się wyjątkową inwencją w próbach pozbycia się urządzeń, z góry wiadomo było, że nie wszystko potoczy się zgodnie z planem.

W ciągu roku z dziesięciu urządzeń rejestracyjno-nadawczych zamilkło sześć – jeden ptak zginął na wczesnym etapie projektu, ale udało się odzyskać nadajnik, jeden zaginął bez śladu, a w czterech przypadkach zawiodła elektronika, która nie wytrzymała konfrontacji z niedocenianą siłą gęsich dziobów, które prawdopodobnie poradziły sobie z bardzo twardym tworzywem sztucznym i uszkodziły nadajniki. Cztery pozostałe nadajniki przetrwały pierwszy rok służby, dostarczając fascynujących danych i dramatycznych historii.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone