"Łowiec Polski" - numer 6/2018
Broń

Sztucer przetrwania

W sklepach myśliwskich największym zainteresowaniem cieszą się repetiery w cenie nieprzekraczającej trzy tysiące złotych. Wybór w tej klasie jest naprawdę bardzo bogaty i wielu myśliwych ma poważny dylemat, na który się zdecydować.

Minęły czasy, gdy nowo wstępujący rozpoczynał od sprawienia sobie dubeltówki. Dziś pierwszym zakupem jest najczęściej repetier, broń kombinowaną wybierają w zasadzie tylko koneserzy. Najbardziej poszukiwane są sztucery niedrogie, co wcale nie musi znaczyć złej jakości. Mówiąc żartem – broń nie jest może przyjemna dla oka – choć znajdą się wyjątki – ale pozwoli nam przetrwać w kniei.
Oferta sprzedawców imponuje, dlatego nie tylko młodym myśliwym może się przydać kilka wskazówek. Stąd pomysł porównania pięciu sztucerów w wersjach dostępnych do kwoty 3 tys. zł. Niektóre z wymienianych repetierów są także oferowane w droższych odmianach, np. z lepszymi osadami, komorą zamkową i lufą ze stali nierdzewnej czy trwalszym pokryciem antykorozyjnym.

Najlepiej spośród nich oceniam japoński repetier Howa M1500. Jego zamek pracuje kapitalnie, kuta na zimno lufa zapewnia precyzję i wytrzymałość. Spust HACT daje się łatwo ustawić, ale często nie ma takiej potrzeby – fabryka robi to lepiej niż dobrze.

Od wielu lat używam tej broni (zarówno w wersji standardowej, jak i varmintowskiej) i nie mogę powiedzieć o niej złego słowa. Howa jest mało wrażliwa na jakość amunicji, zapewnia dobre parametry skupienia prawie z każdego naboju. Także średni punkt trafień przy zmianie elaboracji nie wędruje tak mocno, jak w innych budżetowych sztucerach. Ostatnio wiele się natrudziłem, by znaleźć nabój kalibru .223 Rem., który bije z Howy ze skupieniem gorszym od 1,5 MOA/100 m (44 mm/100 m). I nie znalazłem, choć sprawdziłem amunicję od kilkunastu producentów, w tym taniutkie Barnauły czy TulAmmo.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone