"Łowiec Polski" - numer 10/2018
Temat miesiąca

Zbiorowe blokady

Media nie mogą się doczekać informacji z naszych polowań zbiorowych. Niestety nie interesują ich barwne jesienne zdjęcia uśmiechniętych łowców przy pokocie. Zgodnie z podstawową zasadą mediów, tylko „zła” wiadomość to dobra wiadomość! Czekają na wszelkiego rodzaju sytuacje, gdy myśliwi naruszą obowiązujące prawo.

Wiemy, że obraz myśliwych kreowany przez media w znaczący sposób odbiega od bajkowej wizji opisanej przez braci Grimm. Niestety nie ratujemy już Czerwonego Kapturka przed złym wilkiem, a tym bardziej królewny przed smokiem. Oderwani od natury ludzie chcą widzieć w nas czarne charaktery, które zabijają biedne zwierzątka. Powodem takiego stanu jest brak elementarnej wiedzy o przyrodzie i prawach nią rządzących. Niestety miejskie społeczności nie mają już kontaktu ze śmiercią, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu.

W dawnych czasach ludzie na co dzień stykali się z tym elementem życia – choćby po to, aby zdobyć jedzenie. Obecnie nikt nie kojarzy tacki z mięsem z ubojem zwierząt. Mało kto, kładąc na grill 12 skrzydełek, ma świadomość, że ktoś musiał uśmiercić 6 kurczaków. A bez tej świadomości dużo łatwiej oceniać i krytykować osoby, które umieją samodzielnie zabić inne stworzenie. Niestety, ludzie – i to nie tylko mieszkańcy dużych miast – kierują się w znacznej mierze emocjami, a nie wiedzą merytoryczną.

Dlatego jako myśliwi będziemy się coraz częściej zderzać z przeciwnikami zabijania zwierząt podczas polowań. Głównym postulatem obrońców zwierząt jest pozostawienie przyrody samej sobie, bo ich zdaniem na pewno sobie poradzi. Głosy te ulegają radykalnej zmianie tylko w przypadku, gdy zwierzyna wejdzie w szkodę, np. doprowadzi do kolizji z samochodem. Jeśli jednak problem nie dotyka osobiście przeciętnego śmiertelnika, to łatwo mu płynąć z głównym nurtem (kreowanym przez media).

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone