"Łowiec Polski" - numer 10/2018
Hodowla i ochrona

Skuteczne polowanie

Zachowania saren polnych powodują, że polowanie w otwartych terenach rolniczych nie należy do łatwych. Projekt prowadzony na terenie Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu dotyczący wykorzystania środowiska przez sarny polne – podczas którego zastosowano radiotelemetrię – dostarczył informacji mogących pomóc zarówno w trakcie wiosenno-letnich łowów na rogacze, jak i jesienno-zimowych wypraw na kozy i koźlęta.

Regularne obserwacje oznakowanych saren pokazały, że osobniki żyjące wśród pól są tylko pozornie mniej skryte od leśnych krewniaczek. Nadajniki pozwalały lokalizować zwierzęta, a także – dzięki wbudowanemu czujnikowi ruchu – ocenić, czy niewidziana przez nas sarna jest aktywna, czy odpoczywa.

Podczas mroźnej i śnieżnej zimy 2009/2010 jedna z kóz na wiele dni schroniła się w dużym sadzie w sąsiedztwie zabudowań. Było tam zacisznie, ale jedynym pokarmem były pąki jabłoni oraz wystające spod śniegu suche trawy. Prawdopodobnie dlatego, jeszcze w okresie zalegania pokrywy śnieżnej, zaczęła odwiedzać pole rzepaku leżące w odległości kilkuset metrów od swojej ostoi. Rzadko natomiast pojawiała się na bliższej oziminie. Dorodny liść rzepaku to bowiem wartościowszy pokarm niż kilka źdźbeł oziminy.

Rogacze także preferowały atrakcyjne żerowiska. Jeden z nich, gdy tylko spadł śnieg, opuścił swój areał na rozległym polu lucerny i przemieścił się na kilkudziesięciohektarowe pole rzepaku. Tylko raz był obserwowany poza nim, gdy skubał pąki krzewów i pędy traw na skarpie pobliskiego rowu. Żerując na rzepaku, wraz z innymi sarnami, był obserwowany zwykle na wyniesieniach, gdzie liście rzepaku były przykryte cieńszą pokrywą śnieżną, gdyż wiatr systematycznie zdmuchiwał tam śnieg.

Najzasobniejsze rewiry
Po posiłku rudel zalegał w niewielkich obniżeniach na tej samej uprawie. Ograniczało to straty energii, które może potęgować mroźny wiatr. Nierzadko rogacz i towarzyszące mu osobniki kładły się na skraju pasa zadrzewień, który osłabiał oddziaływanie najzimniejszych wiatrów ze wschodu. Liczne ugrupowanie leżące wśród drzew i krzewów lub we wspomnianych obniżeniach na pozornie płaskim polu normalnie zostałoby przeoczone przez myśliwego, jednak nam pojawiał się sygnał z nadajnika oznakowanego rogacza.

  Resztę artykułu przeczytasz w pełnym wydaniu "Łowca Polskiego"

 

Copyright © by Łowiec Polski - Wszelkie prawa zastrzeżone