fot. arch. Alicji Milewskiej

Alicja w krainie łowów

Antyczną boginię łowów postrzega jako kobietę, która w świecie zarezerwowanym tylko dla mężczyzn zawalczyła o równouprawnienie w dążeniu do realizacji życiowej pasji – łowiectwa. Alicja Milewska, prezes Podlaskiego Klubu Dian, na złośliwe pytania, czy nie żal jej biednych sarenek, odpowiada ze stoickim spokojem, że nie, bo… strzela tylko do samców.

Gdy wysiadła z fiacika, dumy PRL-owskiej motoryzacji, i spojrzała w stronę czerniejącej na zaśnieżonym polu gruszy, dostrzegła żerującą watahę.

– Dziki! – krzyknęła i z emocji trzasnęła drzwiami.

Arkadzik, a właściwie pan Arkadiusz Gruszewski, nemrod z białostockiego koła „Jedność”, ciężko westchnął i przeciągle popatrzył na efektowną blondynkę w lekkiej kurteczce i kozaczkach, która dla rozgrzewki zaczęła podskakiwać, wymachując przy tym raźno ramionami. Przeniósł wzrok na kolegę po strzelbie i przyszłego męża blondyny w jednej osobie:

– Drewno do lasu wozisz. Baba powinna nocą pod pierzyną leżeć i łóżko grzać, a nie płoszyć… kopki siana.

Pani Alicja Milewska, o niej to bowiem była mowa, w duchu podziękowała Bogu za to, że w bladym świetle księżyca nikt nie mógł dostrzec jej rumieńców, nie wywołanych wcale siarczystym mrozem.

Inna zapewne by się zniechęciła. Alicja powiedziała sobie jednak: „Co to? Czyżbym była gorsza od facetów?”. I już następnego dnia kupiła „Vademecum myśliwego” Stanisława Godlewskiego. Gdy Arkadzik zobaczył ją podczas kolejnej pełni, nie potrafił ukryć zdziwienia.

– Ty naprawdę chcesz polować? – upewnił się. A gdy z entuzjazmem potwierdziła, rozłożył ręce: – W takim razie nie ma co tracić czasu. – A po chwili wahania dodał: – Chłopcze – wtedy bowiem, w połowie lat 80. XX wieku, nie mogło mu się pomieścić w głowie, że kobieta garnie się do łowiectwa.

Tylko do samców

Na pierwsze zajęcia kursu dla nowo wstępujących przyszła w ostatniej chwili. W sali sami mężczyźni. Jeden z nich, obejrzawszy się, rzucił: – Kurs krawiectwa piętro wyżej – co zostało skwitowane salwą śmiechu. Święty Hubert okazał się i sprawiedliwy, i rychliwy. Pokarał żartownisia podczas egzaminu. Pani Alicja natomiast nie tylko zdała, ale została nawet publicznie skomplementowana.

Po zakończeniu pierwszego w jej życiu polowania hubertowskiego przyszedł czas na posiłek. Jeden z myśliwych wręczył pani Alicji chochlę ze słowami:

– Nareszcie mamy kogoś do wydawania bigosu.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Temat miesiąca

Emocje kontra rozum

W wielu miejscach Europy myśliwy cieszy się szacunkiem. Niestety, w Polsce zostaliśmy „mordercami”, a polowanie z wyszkolonym psem uznawane jest za „znęcanie się nad zwierzętami”.

Polowanie i myśliwy

Łucznicy na przedmieściach

Populacje dzikich zwierząt stanowią coraz większy problem zarówno wokół dużych aglomeracji, jak i na obszarach chronionych. Łuk staje się doskonałą alternatywą, z której będą musieli

Polowanie i myśliwy

Ostatni z II Rzeczypospolitej

O wyczynach łowieckich jego matki regularnie donosił nasz miesięcznik. Ojciec brał udział w zawodach strzeleckich razem z legendarnym Józefem Kiszkurną. Krzysztof Kiwerski, który w tym

Kynologia

Szukaj zguby

Odszukiwanie zagubionego przedmiotu rozwija w psie kilka bardzo ważnych umiejętności, między innymi: tropienie, aportowanie oraz współpracę z przewodnikiem. Niesie to również dwie dodatkowe korzyści. Po

Temat miesiąca

Rewiry nad Bzurą

Mamy w skali kraju tylko kilka łowisk, gdzie w sezonie strzela się blisko 300 zajęcy. W jednym z nich gospodarują myśliwi z sochaczewskiego koła „Bzura”,