fot. Juliusz Ajdysiński,

Artyści łamią zasady

W najtrudniejszej dziedzinie fotografii, czyli fotografii przyrodniczej, o sukcesie decyduje zbieżność wielu czynników. Ujęcia w studiu można powtórzyć, przyroda nie da nam drugiej szansy. Stąd właśnie zdjęcia natury fascynują.

Uzbrojeni w coraz doskonalszy sprzęt fotograficy podejmują nowe wyzwania. Chętniej fotografują po zachodzie słońca, a więc w trudnych warunkach oświetleniowych. Zdjęcia, które powstają w tak zwanej złotej godzinie, urzekają, choć zdaniem niektórych estetów można im zarzucić kiczowatość. Cóż, naszym zdaniem to, co w fotografii (i w ogóle w sztuce) wartościowe, czasem balansuje na granicy kiczu, ale nigdy jej nie przekracza.

Do niedawna obowiązywała zasada, że nie fotografuje się pod słońce. Jak dowodzi XXIV edycja naszego konkursu, czasy się zmieniły, a ujęcia niegdyś zabronione dzisiaj są najbardziej pożądane przez tych, którzy w fotografii poszukują nowych wyrazów artystycznych. Dobrym przykładem na łamanie reguł jest nasza okładka. Jeleń byk z wieńcem w scypule wygląda jak z bajki, oświetlony zachodzącym słońcem, którego promienie muskają poroże światłem tylno-bocznym. Fotografik znalazł się o właściwym czasie w odpowiednim miejscu. I należy to rozumieć dosłownie – jeleń „pozował” tylko przez chwilę…

Pośród zdjęć, jakie nadesłali uczestnicy konkursu, znalazło się kilkadziesiąt, które są świadectwem dojrzałości artystycznej fotografów i wpisują się w trendy obowiązujące w światowej fotografii przyrodniczej. Należy tylko żałować, że dla fotografujących przyrodników organizuje się stosunkowo niewiele prestiżowych konkursów, w których warto brać udział chociażby z powodu wartościowych nagród. Nasza impreza jest chlubnym wyjątkiem.

Cieszy niemały udział fotografujących myśliwych, którzy decydując się na przesłanie swoich dzieł, dzielą się wrażeniami z polowań. Sceny myśliwskie to trudny temat, ale i tym razem zostaliśmy zaskoczeni. Godne uwagi jest z pewnością zdjęcie nadesłane przez Łukasza Dziekana. W kałuży powstałej po nocnym deszczu na leśnej ścieżynie odbija się sylwetka myśliwego. Ten prawie że impresjonistyczny portret został odwrócony o 180 stopni. Efekt jest godny nagrodzenia, stąd trzecie miejsce w kategorii. Po raz kolejny zostało dowiedzione, że artysta dostrzega piękno tam, gdzie inni nigdy by go nie zauważyli.

Nasze pokonkursowe wystawy cieszą się olbrzymią popularnością i są użyczane przez redakcję na potrzeby imprez łowieckich odbywających się w całej Polsce. Dzięki temu udaje się zachować dla potomnych imię Włodzimierza Puchalskiego, wielokrotnego laureata konkursów fotograficznych organizowanych prze redakcję „Łowca Polskiego” od ponad 90 lat, a później jurora naszego konkursu.

Z powodu zmian w zarządzaniu Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Warszawie w ubiegłym roku nie mogliśmy zorganizować wernisażu laureatów w warszawskich Łazienkach. Mamy nadzieję, że tym razem szlachetna sztuka fotografii przyrodniczo-łowieckiej zostanie doceniona przez decydentów i nasza ekspozycja zagości w salach wystawowych muzeum.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Temat miesiąca

Medalowa dekada

Liderami naszego medalowego rankingu za 2017 rok są Szczecin i Olsztyn. To prawdziwa ekstraklasa, która deklasuje konkurencję. W tych regionach wiele lat temu wypracowano wspólnie

Polowanie i myśliwy

Z kamerą i trójlufką

Nikt nie potrafi spojrzeć na zwierzynę w taki sposób, jak myśliwy. On jednocześnie podziwia jelenia czy dzika, ale w głębi serca pragnie na niego zapolować.

Temat miesiąca

Mistrzowie Nowego Światu

Jest jeden adres w Warszawie, który nie zmienił się od czasów zaborów. Przybywający do stolicy myśliwi kierują tu kroki już od 120 lat! To Nowy

Polowanie i myśliwy

Kulawka dla pokoleń

Rytonów, jakie wykonuje – w kształcie latarni wilka, łba odyńca czy niedźwiedzia – nie powstydziłby się nawet mistrz zaopatrujący carski dwór. Wśród wiernych klientów Mateusza

Tradycje i zwyczaje

W książęcym zwierzyńcu

Żubry, bizony, niedźwiedzie, koziorożce – to tylko część zwierzyny, którą można było podziwiać w stworzonym w tatrzańskich dolinach parku natury. Jego właściciel dowiódł, że myśliwy