fot. Shutterstock

Bury pod amboną

Wilk pogryzł myśliwego. Nie na Syberii, lecz pod Słupskiem. Nie sto lat temu, ale przed miesiącem. Rana niegroźna – kłopoty spore. Burmistrz stawia tablice ostrzegawcze i organizuje pogadanki w szkołach. Za wcześnie na alarm czy może za późno?

Wioska Sierpowo w powiecie człuchowskim. Leśny obwód Koła Łowieckiego „Żubr” ze Szczecinka. Pierwsze dni września tego roku. Łowisko praktycznie zamknięte – dewizowcy przyjechali na rykowisko.

Z zagranicznym gościem na ambonie zasiadł sam prezes Marian Gryszun. Półtora kilometra dalej, na przyleśnej łące, kolejna ambona. Marek Ostaszewski dostał wyjątkowe zadanie. Ma obserwować teren. Jeśli wyjdzie coś ciekawego, telefonicznie przywoła tu podprowadzającego i strzelca. Dochodzi 20.00. Powoli trzeba się zwijać.

– Na łące pasła się koza z koźlaczkiem i kilka samotnych łaniek. Nagle wszystko w panice czmycha do lasu. Z kniei na czyste wychodzi duży basior – relacjonuje myśliwy z ,,Żubra”.
Znał tego wilka. Zimą właśnie ten bury chciał mu ukraść strzelonego dziczka.

– Strzeliłem właśnie tu wyrośniętego warchlaka. Padł w ogniu. Miałem po niego schodzić, gdy nagle z lasu wyszedł bury. Wilczym truchtem, parę chwil po strzale, biegł do mojej zdobyczy. Krzyczałem, świeciłem latarką – był głuchy i ślepy. Strzeliłem na postrach – nie zareagował. Druga kula, mierzona dwa metry przed latarnię, wzbiła fontannę grudy. To poskutkowało, bury uciekł.

Plecak ratunkowy

Basior wychodzi na środek łąki. Za nim, po chwili, reszta watahy. Myśliwy liczy. Jeden, dwa, trzy – osiem burych. Nagle wilki wchodzą na trop człowieka. Jak po sznurku biegną pod ambonę.

– Otoczyły mnie. Jeden próbował nawet wspiąć się na szczeble drabiny. Zaległy dokoła. Zaczęły wyć. Scena jak z Discovery. A ja bez broni, do samochodu 300 metrów. Darłem się na nie, świeciłem reflektorem po latarniach. Nie robiło to na nich wrażenia.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Szorstka przyjaźń

Mówiąc z lekką przesadą, gdy wybieram się na rykowisko, mogę nie wziąć broni, ale Jawa pojechać ze mną musi. Nie wybaczyłaby mi zresztą, gdybym pozostawił

Broń

Był sobie ołów…

Unia Europejska zamierza ograniczyć zastosowanie ołowiu w amunicji myśliwskiej. Bruksela nie przejmuje się wynikami badań. Ignoruje fakt, że tego typu amunicja jest najbardziej skuteczna przy

Tradycje i zwyczaje

Rogacz z klasą

Nasi przodkowie przypisywali poszczególne gatunki do kalendarza polowań. Jesień zawłaszczały jelenie, zimę zające, a wiosna należała do głuszca. Dzisiaj szaraki tylko dla wybranych, a wiosenne

Broń

W innym świetle

Pogląd, że prawo zabrania używania celowników noktowizyjnych wykorzystujących iluminator podczerwieni, jest niesłuszny. Przepis Regulaminu polowań dopuszcza noktowizję jako całość, bez wchodzenia w technikalia, czyli konstrukcję

Opowiadanie

48 godzin

Polowanie to wakacje od cywilizacji, twierdził wybitny hiszpański filozof José Ortega y Gasset. Dodajmy – wakacje szczególne, z których nierzadko wraca się zmęczonym, ale zawsze