fot. arch. Łowca Polskiego

Buszujący w trzcinie

Pasję psów myśliwskich, pracujących jako płochacze i dzikarze, można poznać po skłonności do przetrząsania szuwarów. Im większa pasja, tym chętniej w nich buszują. Jedne psy robią to bez żadnego szkolenia, a inne trzeba do tego przyuczyć.

Wraz z obniżaniem się stanu wód gruntowych powstaje coraz więcej miejsc porośniętych trzciną, która daje zwierzynie doskonałe schronienie. Można spotkać tam lisy, jenoty, bażanty, dziki, jelenie, sarny, a jeśli w środku jest woda, to bytują tam również dzikie kaczki i gęsi. Zatem w trzcinowiskach można polować właściwie z psem każdej rasy.

Latem i wczesną jesienią polujemy na ptactwo wodne, a więc nie poradzimy sobie bez porządnego aportera, któremu niestraszny jest żaden teren. W praktyce większość kaczek spada w szuwary, ewentualnie w wysokie trawy na łące. Zatem od początku powinniśmy uczyć psa przynoszenia aportów z takich właśnie miejsc. Oczywiście główne treningi trzeba przeprowadzać przed polowaniem, aby podczas prawdziwych łowów pies wiedział, czego od niego wymagamy i był jak najlepiej do tej pracy przygotowany.

Zrozumieć komendę

Pierwszym krokiem zachęcającym czworonoga do wchodzenia w trzciny jest rzucanie w nie aportów. Dobrze jeśli są to przedmioty z przywiązanymi skrzydełkami dzikiej kaczki, ponieważ ich odwiatr zachęca psa do większej wytrwałości w poszukiwaniu.

Drugim etapem jest rzucanie aportów w chwili, kiedy uczeń nie patrzy. Róbmy to, gdy dokądś odbiegnie, a następnie zawołajmy go i – ustawiając się pod wiatr – zachęcajmy do szukania. Początkowo przedmioty powinny leżeć blisko, aby dać pupilowi satysfakcję z ich odnalezienia i tym samym pomóc mu prędzej zrozumieć komendę „szukaj”.

Zdaję sobie sprawę, że są to metody dla wielu oczywiste, ale proszę mi wierzyć, że nawet najwięksi menerzy nie stosują innych.

Takie ćwiczenia możemy też przeprowadzać podczas polowania, kiedy mamy już strzeloną kaczkę, ponieważ zwierzyna jest dla psa o wiele atrakcyjniejsza niż sztuczne aporty. Wiedząc, że nasz pies nie lubi wchodzić sam w szuwary, powinniśmy przy każdej okazji robić wszystko, aby zaczęły mu się one kojarzyć pozytywnie.

Błędem jest natomiast rzucanie młodemu aporterowi przedmiotów wyłącznie na taflę wody. Możemy tak zrobić kilka razy na początku szkolenia, ale głównie uczmy szukania i przynoszenia przedmiotów z trzcin, bo tam podczas polowania spada najwięcej kaczek.

Młode psy w pierwszym polu nie wchodzą zbyt chętnie w szuwary, ponieważ nie wiedzą jeszcze, że właśnie tam przebywa najwięcej dzikich kaczek. Najprędzej zrozumieją to podczas polowań indywidualnych.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Papież na ambonie

Jeżeli akurat nie spieszy z pomocą cierpiącym, to poluje – najchętniej na zwierzynę grubą. Kolekcjonuje wizerunki świętego Huberta. Kto taki? Papież. Antoni Papież. Antoniego poznałem

Polowanie i myśliwy

Plama w kartoflach

Znowu tragedia na polowaniu. Scenariusz klasyczny. Czarna plama pod amboną, strzał, a zamiast dzika człowiek w kałuży krwi. Wioska Strzały pod Radomskiem w okręgu piotrkowskim.

Polowanie i myśliwy

Podwójne życie doktora

Na co dzień ratuje ofiary wypadków i żartuje, że nie ma takiego bólu, którego jako chirurg nie mógłby wytrzymać… u pacjenta. Łowiectwo to jego drugie

Opowiadanie

Koniec sezonu

Kłopoty zaczęły się już w sklepie „Złota Trąbka”. W ofercie zabrakło amunicji, której używałem od lat. Okazało się, że w moim kalibrze są kule mało

Polowanie i myśliwy

Łowiec i Panna

Venatrix po łacinie znaczy łowczyni. Taki nick wybrała sobie Joanna Głogowska, która na portalu społecznościowym prowadzi fanpage, na którym jeszcze jako stażystka odkrywała łowiectwo. Od