fot. Shutterstock

Byk uchodzi

Rykowisko – dla wielu najwspanialszy okres w myśliwskim kalendarzu. Choć przed sezonem ćwiczymy na strzelnicy, to przecież nawet najbardziej doświadczony i opanowany myśliwy niekiedy ulega emocjom. Co zrobić, gdy zadrży ręka i zdarzy nam się nieprecyzyjnie ulokować kulę? Jak najskuteczniej dojść postrzałka jelenia?

Wyobraźmy sobie majestatycznego byka ciągnącego za chmarą schodzącą z łąk. Podnosimy do oczu lornetkę, obserwujemy wieniec, sylwetkę, ruch, słyszymy głos władcy haremu. Szybko analizujemy wszystkie informacje, które udało nam się zebrać. Po kilku chwilach wiemy, że mamy szansę strzelić życiowego jelenia. Składamy się, łapiemy w krzyż komorę, ale widzimy, że byk za chwilę skryje się za ścianą drzew. To ostatni moment. Huk wystrzału odbija się echem, byk znika. Emocje powoli opadają, pojawia się niepewność. Czy kula została właściwie ulokowana? Czy nie ściągnęliśmy spustu zbyt nerwowo? Czy nie spóźniliśmy strzału? Podręcznikowe 15 minut dłuży się w nieskończoność, a wątpliwości mnożą się, nie dając spokoju. W końcu można już podejść na miejsce domniemanego zestrzału i znaleźć odpowiedź na wszystkie zadawane sobie przed chwilą pytania. Jeśli odnajdziemy obfitą farbę i leżącego nieopodal byka, niepewność w mgnieniu oka zamienia się w euforię. Bywa jednak i tak, że nie można znaleźć oznak przyjęcia kuli albo ślady na zestrzale wskazują, że czeka nas mozolne poszukiwanie.

Scenariusz porażki

Zanim napiszę, jak należy w takim przypadku postąpić, podzielę się doświadczeniem z poprzedniego sezonu i przytoczę przykłady zachowań, które jeśli nie uniemożliwiają, to na pewno znacząco utrudniają odnalezienie postrzałka.

Późnym wieczorem myśliwy strzela do byka. Na zestrzale i na odcinku kilkudziesięciu metrów sporo farby, jest też podłużny kawałek odłupanej kości, sugerujący postrzał w badyl. Łowca podąża tropem uchodzącego zwierza. Jednak im dalej, tym farby mniej. W końcu, po 200 metrach, pojawia się ona sporadycznie i szukanie „na oko” staje się niemożliwe. W tej sytuacji pechowy strzelec zatacza coraz większe koła i próbuje znaleźć ślady farby. Gdy wysiłki te nie przynoszą efektu, pojawia się myśl, że co kilka par oczu, to nie jedna. Z odsieczą przybywają koledzy, zaopatrzeni dodatkowo w kieszonkowy termowizor i latarkę z niebieskim filtrem światła (w którym ponoć lepiej widać farbę). Pół godziny deptania w tę i z powrotem pozwala znaleźć jeszcze jedną kroplę i posunąć się w poszukiwaniach o kolejne 20 metrów, jednak byka nadal nie udaje się dojść. Ponieważ najnowsze zdobycze technologiczne nie na wiele się zdały, jeden z kompanów dzwoni po mieszkającego nieopodal naganiacza. Ma on trzy terieropodobne mieszańce, z którymi często chodzi w miot. Ponieważ właściciel psów to człowiek skory do pomocy i niepozbawiony łowieckiej pasji, nie mija pół godziny, gdy psy puszczone po tropie znikają w ciemności. Grupa poszukiwawcza nasłuchuje z nadzieją i po chwili słyszy krótkie szczeknięcia. Niestety wkrótce zapada głucha cisza, a przez następną godzinę nie dzieje się nic, co mogłoby podnieść pechowego myśliwego na duchu. W końcu wracają psy, które w odróżnieniu od łowców są we wspaniałych nastrojach. Wybiegały się (choć na dobrą sprawę nie wiadomo co ganiały), więc pozbawione nadwyżek energii będą teraz dobrze spały. Zresztą zmęczenie i senność dają się we znaki wszystkim uczestnikom poszukiwań. Zapada decyzja, że zostaną one wznowione skoro świt. W wyniku burzy mózgów poproszony o pomoc zostaje przewodnik tropowców, który co prawda mieszka 30 kilometrów od obwodu, ale ma psa z papierami i po konkursach.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Temat miesiąca

Rok wyzwań

Od stażu w znacznej mierze zależy to, jakich myśliwych będziemy mieli w kołach. Czy będą to nemrodzi szanujący tradycję łowiecką, rozumiejący przyrodę, potrafiący optymalnie spożytkować

Polowanie i myśliwy

Kto chroni dzika

Afrykański pomór świń wciąż rozgrzewa media. W ostatnich tygodniach dziennikarze bombardowali społeczeństwo sensacyjnymi doniesieniami o rzekomej eksterminacji dzików, a ekoterroryści oczerniali myśliwych, próbując wmówić opinii

Polowanie i myśliwy

Śladami mistrza Puchalskiego

Kiedyś wyjeżdżał na polowania zaopatrzony w niezbędne akcesoria do łowów krwawych i bezkrwawych. Początkowo wygrywała pasja łowiecka i podchodząc kozła, Adrian Grela decydował się na

Polowanie i myśliwy

Fundusze dla łowiectwa

Prowadzone przez nas działania edukacyjne i promocyjne można z powodzeniem współfinansować ze środków samorządowych i unijnych. Przykład dali – jakżeby inaczej – przedsiębiorczy i zaradni

Polowanie i myśliwy

W nowym świetle

Zapisy najnowszego regulaminu polowań nie tylko pomagają w walce z ASF, ale przede wszystkim zwiększają bezpieczeństwo łowów. Na tym jednak nowości się nie kończą. Podczas