fot. Andrzej Wierzbieniec

Cel z bliska

Lunety o dużych krotnościach sprawdzą się podczas polowań na rogacze, gdyż pozwalają dokładnie przyjrzeć się parostkom. Pomyśleć o nich powinni także lisiarze, którzy strzelają do drapieżników znajdujących się blisko granicznego dystansu.

Standardem dla naszych myśliwych są lunety o parametrach 2,5 – 10 × 56 lub 3 – 12 × 56. Taki sprzęt, przy dobrej klasie soczewek i odpowiednich powłokach uszlachetniających, zapewnia wystarczającą jasność w gorszych warunkach oświetleniowych.

Problem zaczyna się wtedy, gdy cel stanowi mały drapieżnik, a dystans strzału zbliża się do 200 metrów. Wtedy krotność 10 lub 12 może nie być wystarczająca. Często wynika to z faktu, że znak celowniczy w optyce tego typu jest za duży. Przy bardzo małym centralnym punkcie siatki (np. 0,5 cm/100 m) i powiększeniu 12 upolowanie lisa z dużej odległości nie jest zadaniem trudnym. Producenci oferują jednak kropki przesłaniające nawet kilka centymetrów.

Może więc warto pójść na kompromis i wykorzystać lunety o większych krotnościach, np. 4 – 16 × 50 (56), 5 – 20 × 50 czy 6 – 24 × 50? Zyskujemy nie tylko możliwość upolowania lisa, ale też łatwej selekcji samców zwierzyny płowej.

Jakość w dobrej cenie

Wielu łowców boi się celowników o takich parametrach, twierdząc, że są ciemne, a obraz przy dużych przybliżeniach się trzęsie. Obawy są niepotrzebne. Dobrej klasy lunety dzisiaj nie muszą być ciemne. Ruch siatki na celu jest normalnym zjawiskiem przy każdej krotności, tyle że przy małych tego nie zauważamy. Wyjściem jest stabilna postawa strzelecka.

Jeśli zdecydujemy się na wykorzystywanie np. celownika o parametrach 5 – 20 × 50, krotnością roboczą powinno być 10. Większych używamy dopiero po wykryciu celu przez lornetkę, dla jego dokładnej oceny. Dlaczego? Liczy się czas. Pole widzenia przy maksymalnych krotnościach jest zawężone i lisa czy kozła możemy po prostu nie znaleźć.

Istotną kwestią jest siatka celownicza. Łowcy używający lunet o dużych przybliżeniach w naszych warunkach powinni stosować siatki w drugim planie optycznym. Są one wystarczająco cienkie i nie przesłaniają celu. Spyta ktoś, czy nie lepiej używać jeszcze potężniejszych celowników, np. 10 – 40 × 56? Nigdy nie wykorzystamy możliwości takiej optyki podczas normalnych łowów!

Parametry lunety zawsze należy dostosować do możliwości broni i jej gabarytów. Nie warto łączyć lekkiego sztucera łamanego kalibru .223 Rem. z dużą optyką o znacznych rozmiarach i masie. Celownik 6 – 24 × 56 sprawdzi się doskonale, ale na varmintach i semivarmintach.

Zgrabny kipplauf wymaga celownika o mniejszej średnicy optycznej obiektywu, np. 42–44 mm. Bez problemu znajdziemy lunetę o krotnościach do 16 ×, która nie zakłóci proporcji broni łamanej.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Koniec

Siedzieliśmy właśnie w naszym ulubionym wiejskim barze u Stefana i nieśpiesznie sączyliśmy piwko, kiedy wpadł mały Waluś, wnuk prezesa. – Panowie, pomocy! Z dziadkiem coś

Temat miesiąca

Królewskie polowanie

Tradycje sokolnictwa w naszym kraju sięgają czasów prasłowiańskich. Polowanie z ptakami łowczymi należało do ulubionych zajęć większości królów z dynastii Piastów i Jagiellonów. Broń palna

Temat miesiąca

Emocje kontra rozum

W wielu miejscach Europy myśliwy cieszy się szacunkiem. Niestety, w Polsce zostaliśmy „mordercami”, a polowanie z wyszkolonym psem uznawane jest za „znęcanie się nad zwierzętami”.

Polowanie i myśliwy

Ostatni z II Rzeczypospolitej

O wyczynach łowieckich jego matki regularnie donosił nasz miesięcznik. Ojciec brał udział w zawodach strzeleckich razem z legendarnym Józefem Kiszkurną. Krzysztof Kiwerski, który w tym

Kynologia

Dawniej psy były lepsze

W każdym kole łowieckim krążą opowieści o niesamowitych psach myśliwskich sprzed lat. Niektóre z tych historyjek są prawdziwe, a inne nieco podrasowane. Postaram się zatem