fot. Michał Nowakowski

Dewizowiec w kanale

Miałem okazję wziąć udział w szkoleniu strzeleckim dla myśliwych organizowanym przez największą brytyjską organizację łowiecką British Association for Shooting and Conservation. Choć poluję nie od wczoraj, to jednak nie uważam się za wybitnego strzelca, dlatego chętnie korzystam z okazji, by posłuchać fachowych uwag na temat moich braków czy błędów. To nie był mój pierwszy raz – miałem już okazję brać udział w podobnych szkoleniach w Polsce. Brytyjski trening strzelecki dla myśliwych miał jednak zauważalnie inną jakość…

– Coś Prezes się spóźnia – skonstatował wreszcie łowczy. – Może Prezesowa do Biedronki go pchnęła?

– E, tak zła to ona nie jest. Wie, że we wtorki zarząd obraduje i w te dni nawet statków prezes po obiedzie nie musi zmywać – rzucił filozoficzne młody Hirek, który smalił cholewki do najstarszej córki Prezesa i co nieco na obyczajach domowych się znał.

– To może tak po kusztyczku proboszczówki? – rzucił nieśmiało Lutek i już ta propozycja prawie chwyciła, gdy na horyzoncie pojawił się obłok kurzu narastający coraz bardziej.

Nie trzeba było słów – to Prezes swoim Pędzidełkiem gnał drogą od wsi, na skróty. Wpadł na podwórko, zahamował niczym Zasada i wyskoczył z teczką grubą od papierów:

– Nie lenić się, jest robota!

Popatrzyliśmy po sobie zdziwieni. Robota? Jaka robota? Poletka obsiane, ambony i wysiadki ponaprawiane, dyżury przy kukurydzy rozpisane, a majowe posiedzenie zarządu zawsze było poświęcone podsumowaniu walnego i… degustacji Maciejowych wyrobów, a nie jakiejś „robocie”.

– W celu podreperowania budżetu zakontraktowałem dewizowca. Trzeba omówić szczegóły.

Zamurowało nas dokumentnie. Do tej pory skrzętnie unikaliśmy dewizowców. Nasze małe kółko może i za bogate nie jest, ale na szkody starcza.

– Łowczy rozpozna teren i zobaczy, gdzie jakie kozły chodzą, skarbnik zarezerwuje kwaterę u leśniczyny. Gotowość bojową zarządzam na dwudziestą zero zero 10 maja!

Siedliśmy po zarządzie, ale rozmowa jakoś się nie kleiła i nawet napoje z piwniczki skarbnika nie wpływały na rozluźnienie atmosfery. Bo jakże to tak – jakiś Niemiec ma nam po łowisku się pętać? Do naszych kozłów strzelać?

– A jakże się z nim dogadamy? – wykrztusił wreszcie z siebie sekretarz.

– Pilota będzie miał, to wytłumaczy co i jak – rzucił Prezes. – A jakby co, to dziadek łowczego w Wehrmachcie był, to chyba parę słów w języku Goethego umie? – ni to zapytał, ni to stwierdził.

Od robotniczego święta łowczy każdego dnia był w łowisku. Jeździł i przesiadywał w łowisku, ba, nawet wysiadkę w Księżowskim Zagajniku nową postawił. Wyraz troski nie opuszczał jednak jego oblicza.

– Kiepsko, Prezesie, kiepsko. Nic godnego nie wychodzi. No, może na łące przy moście kolejowym, ale tam wieś blisko, nie ma jak strzelać, więc może by tak odwołać tego dewizowca?

Serce Prezesa było jednak jak z kamienia.

Pacta sunt servanda – powtarzał tylko. O co z tą Servandą chodzi, nijak nie mogliśmy pojąć, ale musiała to być kobiecina groźniejsza niż prezesowa Lonia, bo szef nie odpuszczał.

– Podpisałem umowę i tak ma być, a wy gamonie nie kombinować, tylko patrzeć, gdzie się jaki rogacz wychodzi.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Echa karpackich łowów

Odbywające się tam rykowiska przyciągały najlepszych myśliwych Rzeczypospolitej. Niedźwiedzia, który na sumieniu miał trzech ludzi, ubił w tych rewirach Adam Zamoyski. Skarbnicą łowieckiej historii Karpat

Polowanie i myśliwy

Adwokat łowiectwa

W swym żywiole jest i na sali sądowej, i w rosyjskiej głuszy, gdy podskakuje tokującego głuszca. Myśliwski klub, który współtworzy w siedleckim pałacu Ogińskich, nawiązuje

Polowanie i myśliwy

Bażant po angielsku

Śrutówki na królewskich zamkach. Myśliwi w tweedowych marynarkach i pod krawatem. A przede wszystkim wzorowo zagospodarowane łowiska. Mamy się od kogo uczyć! Znad młodników pojedynczo

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.

Broń

Odpowiedź na Marala

Stambuł warto odwiedzić nie tylko po to, by zobaczyć meczet Hagia Sofia czy pałac Topkapı Sarayı z haremem. Na początku maja w mieście nad Bosforem