fot. Malwina Jończyk

Diana na podium

Rekordzistka Polski w trapie, zdobywczyni srebrnego medalu Mistrzostw Europy w Lonato i pierwszego miejsca podczas zawodów Pucharu Świata w Nikozji. Sandra Bernal to nie tylko znakomita strzelczyni do rzutków, ale także diana kontynuująca rodzinne tradycje łowieckie.

Twój trener Wiesław Gawlikowski, brązowy medalista olimpijski, twierdzi, że strzelectwo to sztuka, a strzelec to artysta.

– Nie wypada mi kwestionować prawdziwości słów mistrza. Dodam tylko, że w tej dziedzinie sam talent z pewnością nie wystarczy, choć oczywiście jest niezbędny. W moim głębokim przekonaniu równie istotne znaczenie mają pasja i cierpliwość, bo bez wielu wyrzeczeń oraz setek godzin treningów niczego nie da się tu osiągnąć.

Adam Małysz, zapytany o tajemnice sportowego sukcesu, mówił, że koncentruje się na następnym skoku. Czy podobna zasada jak na skoczni narciarskiej obowiązuje również w strzelectwie?

– Nigdy o tym nie myślałam, ale tak właśnie jest! Każdy rzutek to osobna historia, to nowe wyzwanie, z którym muszę się zmierzyć. Oczywiście, na dłuższą metę nie sposób triumfować, gdy – jak to mawia Wiesław Gawlikowski – strzela się „siłą woli i urokiem osobistym”. Trzeba mieć więc opanowane skupienie, skład i timing, czyli czas od wejścia na stanowisko do oddania strzału. Kluczem do tego są oczywiście treningi. A ja ze względu na studia (a studiuję zarządzanie) oraz pracę mogę być na strzelnicy tylko dwa razy w tygodniu.

Ponieważ mieszkam we Wrocławiu, a Wiesław Gawlikowski w Warszawie, najczęściej trenuję bez jego pomocy. Po przyjeździe na strzelnicę rozstawiam sprzęt i ładuję rzutkami maszyny. Potem przeprowadzam ogólną rozgrzewkę, a następnie ćwiczę skład – staram się, aby zawsze bok, z którego strzelam, leżał tak samo w dołku strzeleckim. Taka powtarzalność ma kapitalne znaczenie. Niekiedy podczas treningu strzelam pełne serie, kiedy indziej tylko rzutki lewe, prawe lub proste. W czasie jednego treningu wystrzeliwuję od 125 do 150 sztuk amunicji.

Mam pewne doświadczenie ze strzelectwem sportowym i wiem, że niekiedy stres związany z rywalizacją podczas zawodów bywa paraliżujący. Jak sobie radzisz z tym problemem?

– Ze stresem jestem na „ty” i duża w tym zasługa trenera, który nieraz zabierał mnie na zagraniczne zawody, choć wiedział, że nie miałam jeszcze szans na wygraną. Cieszył się z każdego startu, który nie tylko pozwalał mi zdobyć doświadczenie, ale uczył także opanowywania emocji. Bardzo pomogła mi też lekcja odebrana od trenera Gawlikowskiego, który powtarza: „Strzelanie bez emocji nie doprowadzi do dobrego wyniku. Trzeba czuć adrenalinę i trzeba utrzymać ją na optymalnym poziomie podczas wszystkich serii konkursu. Adrenalina powoduje, że zmysły są wyostrzone. Nie wolno jednak przesadzić, bo reakcje będą opóźnione”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Łowy specjalnego znaczenia

Za zezwolenie dewizowcowi na dokonanie odstrzału byka w drugiej klasie lub takiego, którego wieniec ważył mniej niż pięć kilo, podprowadzający tracił pracę. Za skłusowanie łań

Polowanie i myśliwy

Z woliery do łowiska

Długość ma znaczenie! Chodzi oczywiście o długość ogona. Po tym m.in. poznamy, który z bażantów nada się do reintrodukcji. Sierpień i wrzesień to doskonała pora

Tradycje i zwyczaje

Obyczaje przodków

„Bacz na obyczaje przodków’’ – to zawołanie rodziny Ledóchowskich, sięgającej korzeniami pierwszych wieków naszego państwa. Rycerzy, generałów i świętych łączyły patriotyzm, wiara i… polowania. Tej

Broń

Strzał do gacha

Oddanie celnego strzału do kipiącego szaraka to sztuka. O sukcesie podczas zajęczych łowów decyduje nie tylko prawidłowe wyprzedzenie, ale przede wszystkim szybki skład oraz odpowiedni

Kynologia

Z kanapowcem na rogacza

Myśliwy strzelił w rzepaku rogacza. Szukał go trzy godziny, zadeptując przy tym sporą połać pola, aż w końcu dał za wygraną i zadzwonił po pomoc.