fot. Andrzej Wierzbieniec

Dopóki starczy sił

Aby strzelić bawołu, jeździł do Afryki aż ośmiokrotnie, za to lamparta upolował po zasiadce trwającej raptem czterdzieści minut. Sławomir Lenarcik, właściciel koncernu mięsnego produkującego wyśmienite wędliny z dziczyzny, uważa, że nie sposób korzystać w pełni z życia, jeśli nie szuka się przygody.

Wczasach jego dzieciństwa powtarzano anegdotkę o rewolucji, która dokonała się w branży spożywczej. Otóż przed wojną wewnątrz sklepu reklamującego się szyldem „Rzeźnik” było mięso. Po wojnie napis zmieniono na „Mięso”, a w środku był rzeźnik. Anegdota chyba nie najgorzej oddawała istotę rzeczy, skoro kilkuletni Sławek marzył o tym, by choć raz w życiu do syta najeść się kiełbasy.

Drugie marzenie uznawał za jeszcze mniej realne do spełnienia – największą frajdę sprawiało chłopcu towarzyszenie wujowi, Władysławowi Milewskiemu, w polowaniach na kuropatwy. Razem przemierzali mazowieckie pola, w powietrzu unosiły się srebrne nitki babiego lata, pachniał dym z ognisk, w których żarze piekły się ziemniaki. Z buraczysk podrywały się stadka kur, a on zbierał strzelone przez wuja sztuki i zawieszał na trokach. „Gdyby tak kiedyś – myślał mały Sławek – również i mnie udało się zostać myśliwym… Polowałbym sobie na drobną zwierzynę i nic więcej do szczęścia nie byłoby mi potrzebne”.

Dziś Sławomir Lenarcik jest właścicielem liczącego się na rynku koncernu mięsnego, oferującego m.in. wyśmienite wyroby z dziczyzny. Na polowania jeździ do Afryki, Kanady i na Kamczatkę. Gdy, siedząc za dębowym prezesowskim biurkiem, myśli o tym wszystkim, zadaje sobie tylko jedno pytanie: „Gdzie popełniłem błąd?”.

Kiełbasa jako pokusa

Dziś trudno w to uwierzyć, ale gdy zaczynał łowiecką przygodę – a było to na początku lat 90. w KŁ „Łoś” z Ciechanowa – kiełbasa z dzika była rarytasem, który smakosze dawkowali sobie po plasterku. Wszystko stanie się jasne, gdy ujawnimy, że pan Sławomir pierwszą sztukę czarnego zwierza strzelił dopiero po trzech latach, a jelenia, o którego było jeszcze trudniej, po ośmiu!
O zmianach, które zaszły w ciągu blisko trzydziestu lat w polskiej przyrodzie i w łowiectwie, najlepiej świadczy fakt, że firma pana Sławomira znana jest dziś przede wszystkim z… delikatesowych parówek z jelenia. Ich wybornego smaku nie sposób podrobić, co jest tym ciekawsze, że przepis nie stanowi tajemnicy. Bierze się najdelikatniejsze mięso z płowej, dobrej jakości tłuszcz wieprzowy i przyprawy: pieprz, sól oraz gałkę muszkatołową. Nic więcej! Sekretem nie są też proporcje – dziczyzna stanowi 60 procent masy mięsnej, przyprawy nie dominują, lecz podkreślają jedynie naturalny smak jeleniny. Czemu zatem konkurencja nie może sprostać temu kulinarnemu wyzwaniu? Ano dlatego, że gdyby w gotowaniu chodziło tylko o trzymanie się przepisu, każdy mógłby zostać szefem kuchni. Albo potentatem w branży wędliniarskiej.

Kolejna z popularnych propozycji firmy Lenarcik to pachnąca jałowcem kiełbasa z dzika – wędzona, parzona i podsuszana. Kiełbasa ta może zwieść na pokuszenie nawet człowieka głębokiej wiary, żelaznej woli i niewzruszonych zasad. Zdarzyło się tak w Kazachstanie, dokąd pan Sławomir wybrał się w sprawie koziorożca i marala. Zmordowani całodziennym uganianiem się po górach uwiązali konie i rozbili obóz. Kiedy zapłonęło ognisko, polski myśliwy rozpiął plecak i wydobywszy rozsiewający apetyczną woń pakunek, poczęstował przewodnika. Ten momentalnie nabrał podejrzeń.

– Z czego ta kiełbasa? – spytał, a panu Lenarcikowi przypomniała się scena z „Ogniem i mieczem”, gdy rozsierdzony Tuhaj-bej wyzywał Kozaków zaporoskich od „capów, psów niewiernych i swynojadów”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Jak kulą w sosnę

Do wielu wypadków podczas polowań nigdy by nie doszło, gdyby myśliwi zdawali sobie sprawę z zasięgu pocisków. Kolejnych tragicznych zdarzeń uniknęlibyśmy pamiętając, że dla klasycznego

Temat miesiąca

Zbiorowe blokady

Media nie mogą się doczekać informacji z naszych polowań zbiorowych. Niestety nie interesują ich barwne jesienne zdjęcia uśmiechniętych łowców przy pokocie. Zgodnie z podstawową zasadą

Broń

Ćwiczenie czyni mistrza

Coroczne przystrzelanie broni to nasz obowiązek, ale kontakt myśliwego ze strzelnicą w żadnym razie nie może się do niego ograniczać. Nie wystarczy, że opanujemy do

Broń

Ponadczasowy repetier

Niektórzy twierdzą, że cezetce do miana broni prestiżowej brakuje tylko ceny. Nowy sztucer CZ 557 Lux II dowodzi, że w powiedzeniu tym jest trochę prawdy.

Polowanie i myśliwy

Złoty polny rogacz

Warto racjonalnie gospodarować sarnami ze środowiska polnego, w tym samcami, które nakładają parostki mocniejsze niż u saren leśnych. Kozły ekotypu polnego często już w pierwszym