fot. Rafał Łapiński

Drapieżnik na pokocie

W przyrodzie obowiązuje prosta zasada: jedne zwierzęta muszą ginąć, aby inne mogły żyć! Dlatego gospodarka łowiecka polega – między innymi – na redukowaniu rozrośniętych ponad miarę populacji drapieżników. Polując na lisy, jenoty, borsuki, kuny czy norki, pomagamy zwierzynie drobnej, która bez nas sobie nie poradzi.

Czasami muszę odpowiadać na pytania w rodzaju: dlaczego wy (myśliwi) zabijacie te biedne liski? Niestety pytań tych nie zadają dzieci tylko wykształcone dorosłe osoby. Mam wtedy wrażenie, że jest to prowokacja albo program typu „Ukryta kamera”, bo trudno mi zrozumieć, dlaczego trzeba dzisiaj wszystkim tłumaczyć to, co stanowiło temat jednej z pierwszych lekcji biologii.

Już w podstawówce potrafiliśmy zrozumieć, że bażanty jedzą stonkę ziemniaczaną, lisy zjadają bażanty, a my, ludzie, polujemy na lisy, żeby nie zjadły wszystkich bażantów, kuropatw i zajęcy. A co jeśli przestaniemy polować na lisy? Ano – w warunkach współczesnego środowiska, tak dalece zmienionego przez cywilizację – rozmnożą się ponad miarę i zjedzą zwierzynę drobną. A jak już nie będzie ofiar, zaczną chorować i w końcu też wyginą.

Skoro kiedyś potrafiliśmy zrozumieć te proste zależności bez problemu, a teraz mamy z tym kłopot, to znaczy, że się uwsteczniamy intelektualnie! Tych prawd nic nie zmieni, bo to święte prawa natury. Jeżeli ktoś – aby poczuć się lepszym człowiekiem – staje w obronie lisów, wilków, srok, wron, zdziczałych kotów i psów, niech jednocześnie będzie świadomy, że skazuje na śmierć ich liczne ofiary. To paradoks, ale ten pozornie dobroduszny gest może skazać na zagładę skowronki, czajki czy derkacze.

Trzymać kontrolę

Do lat dziewięćdziesiątych, czyli jeszcze trzydzieści lat temu, na polach mieliśmy mnóstwo zajęcy, kuropatw i bażantów. W największym stopniu była to zasługa specyficznej mozaiki upraw, ale także kontrolowania liczebności drapieżników zarówno skrzydlatych, jak i czworonożnych. Usuwaliśmy kłusujące koty i psy, polowaliśmy na sroki, wrony, gawrony, które stanowią bardzo duże zagrożenie dla zwierzyny drobnej, zwłaszcza w okresie lęgowym. Jednak od czasu, gdy przestał istnieć termin „szkodnik łowiecki” i objęto ochroną całą czerń latającą oraz zdziczałe psy i koty, obserwujemy ciągły spadek pogłowia zwierzyny drobnej. Oczywiście przyczyn jest wiele – w tym również nowoczesny model rolnictwa, wielkoobszarowe uprawy i stosowanie środków ochrony roślin.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Byki Krystyny

W kluczborskim ośrodku hodowli zwierzyny przez ostatnich sześć lat introdukowano 98 jeleni słowackich i węgierskich. Część z nich zaopatrzono w nadajniki radiowe i GPS. Celem

Porady praktyczne

Szacowanie z auta

Dzięki corocznej inwentaryzacji możemy poznać trendy zachodzące w populacjach gatunków łownych. Wyniki stanowią podstawę do przygotowania planu odstrzału, ale przede wszystkim do oszacowania wielkości przyrostu

Temat miesiąca

Zbiorowe blokady

Media nie mogą się doczekać informacji z naszych polowań zbiorowych. Niestety nie interesują ich barwne jesienne zdjęcia uśmiechniętych łowców przy pokocie. Zgodnie z podstawową zasadą

Polowanie i myśliwy

W czeskim rewirze

Myśliwi tradycyjnie znajdują wsparcie w środowisku strzeleckim. W Czechach jest ono większe niż w kilkukrotnie liczniejszej Polsce! To jeden z powodów, dla którego społeczny odbiór

Kynologia

Powracający problem

Podczas polowania na pióro najważniejszym zadaniem psów jest przynoszenie upolowanego ptactwa. Aby przygotować czworonoga do tej pracy, nie zawsze wystarczy bawić się z nim w