Bywały i takie rozkłady po polowaniach w kniei w Kamieniu, a widok watah gnających w kopnym śniegu na zawsze pozostawał w pamięci myśliwych

Dzicze eldorado

W międzywojennej prasie łowieckiej spierano się, gdzie w Polsce znaleźć można łowiska najzasobniejsze w czarnego zwierza. Swoich zwolenników miały Białowieża, Spała i ordynacja dawidgródecka, ale także knieja w Kamieniu, leżąca na terenach dawnej Puszczy Sandomierskiej, w widłach Wisły i Sanu.

Właścicielem zameczku myśliwskiego w Morgach i lasów w Kamieniu był baron Jan Goetz-Okocimski, który po I wojnie światowej kupił ten majątek od hrabiego Rudolfa Ressequiera. Kamień stanowił kompleks 12 tysięcy mórg lasu, przeważnie o bukowych i jodłowych drzewostanach – bądź czystych, bądź też z domieszką dębu. Dyrektor lasów oraz zakładów drzewnych w Kamieniu inż. Surmiński, zamiłowany hodowca zwierzyny i myśliwy, populację dzika szacował na dwieście kilkadziesiąt sztuk. W wyniku szkód wyrządzanych przez czarnego zwierza mieszkańcom okolicznych wsi kompleks leśny w Kamieniu został otoczony mocnym ogrodzeniem drewnianym. Odseparowano także niewielką przestrzeń pól i ogrodu okalających zameczek myśliwski.

Tutejsze polowania przedstawiał w prasie myśliwskiej Józef Jabłonowski, dziedzic Przyborowia jeden z bohaterów książki Stefana Badeniego „Szczęśliwe dni”. W 1931 r. pisał w „Łowcu Galicyjskim”: „Znam dużo lasów w Polsce od południowo-wschodnich naszych kresów na Podolu i miłych tamtejszych zapustów grabowych, z nielicznym już dziś dębem, poprzez jary dniestrowe, aż hen ku radziwiłłowskim ostępom nad Horyniem i uroczyskom Wiadotupickiej Puszczy – od lasów zachodniej Małopolski ku lasom w Poznańskiem, ale nie widziałem takiego drzewostanu, ani kniei tak w zwierzostan bogatej. Tu stuletnie jodły i sosny walczą o lepsze z takimi samymi bukami, dębami; tu chodząc po tych wspaniałych ostępach ucho mimo woli łowi rzekłbyś zew jeleni, oko szuka ostrych wzniesień, wiatrołomów, dziwi się łatwemu stąpaniu – gdyż tylko w Karpatach naszych są u nas jeszcze takie lasy. (…) Polowaliśmy w dniach 19 i 20 grudnia ub.r. w siedem strzelb; padło 24 dziki, 5 łań i 4 lisy. Dzików bardzo dużo, w każdym miocie radowały oko, a radowały tym bardziej, że wszędzie z dala widoczne, wszędzie wspaniałym tłem otoczone i jakby dumne z tego, nie wracały nigdzie na świetnie i cicho zupełnie idącą nagonkę – wychodziły odważnie i wiele, wiele z nich mijało szerokie i jak aleje utrzymane przeręby. Taką jest knieja w Kamieniu. Wśród niej położony przemiły pałacyk myśliwski, skąd szczęśliwi uczestnicy wyruszali na te wysokie łowy prowadzone przez barona Antoniego Goetz-Okocimskiego (syna Jana – przyp. PZ). I tak jak wysokie były łowy – tak na najwyższym poziomie stało ich prowadzenie’’.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Władca pradoliny

Jeleń szlachetny. Wygląda majestatycznie, porusza się z gracją i niewątpliwie zasługuje na miano króla polskich lasów. Ale czy na pewno tylko lasów? Wszak naukowcy twierdzą,

Polowanie i myśliwy

Myśliwi na ratunek

Sprzęt termo- i noktowizyjny, którego może nam pozazdrościć niejedna formacja mundurowa, pozwala prowadzić szybkie, a przez to skuteczne działania poszukiwawcze osób zaginionych. Naszym kolejnym atutem

Polowanie i myśliwy

Prezydent z myśliwymi

Polowanie jest wsparciem dla podtrzymania różnorodności biologicznej, rozwoju obszarów wiejskich i znakomitym sposobem działania w dziedzinie ochrony przyrody, a także integralną częścią dziedzictwa kulturowego i

Temat miesiąca

Rewolucja marcowa

Polski Związek Łowiecki stoi w obliczu przemian najpoważniejszych w całej historii obecnego systemu łowiectwa. Parlament zmiejszył zakres samorządności PZŁ i osłabił pozycję kół łowieckich w

Kynologia

Na rozstaju dróg

Rozmowa z Markiem Roszkiewiczem, międzynarodowym sędzią kynologicznym prób pracy psów myśliwskich i eksterieru – o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości polskiej kynologii łowieckiej. Wiele wskazuje na