fot. Michael Migos

Egzamin na polowaniu

Od dwóch lat nie wolno nam przeprowadzać konkursów dzikarzy w zagrodach. Co prawda możemy oceniać nasze czworonogi podczas łowów, ale nie rozwiązuje to problemu przygotowywania ich do konfrontacji z niebezpiecznym odyńcem.

Dzięki „zagrodowym” dzikom młode psy mogły zobaczyć z bliska prawdziwego czarnego zwierza, choćby przez płot. Miały też okazję – w kontrolowanych warunkach – zapoznać się z jego wielkością, szybkością i siłą. Dzięki temu doświadczeniu psy popełniały mniej błędów w trakcie polowania. Ponadto pracujące w dziczej zagrodzie młode dzikarze szkolono do poszukiwania wyłącznie czarnej zwierzyny, co zdecydowanie usprawniało łowy.

Korzyści z zagrody

Pamiętam wiele psów, które dzięki kontaktowi z dzikami w zagrodzie uniknęły poważnych wypadków w łowisku. Przytoczę dwa najbardziej typowe przypadki. Roczny jamnik, który wykazywał wielką waleczność i chęć konfrontacji z dzikiem, został w końcu wpuszczony do zagrody przez właściciela. Natychmiast przystąpił do frontalnego ataku na dużą lochę, która jednym energicznym ruchem gwizdu posłała go w powietrze. Na szczęście psiak wylądował w babrzysku i zaraz po wygrzebaniu się z błota ponownie ruszył do ataku, jednak tym razem zachowywał bezpieczny dystans. Gdyby taka sytuacja wydarzyła się podczas polowania, gdyby z podobną brawurą jamnik zaatakował „dzikiego” dzika, to niestety ta przygoda mogłaby się zakończyć dla niego tragicznie. Można zatem powiedzieć, że nauczka w zagrodzie uratowała mu życie.

Inny typowy przypadek dotyczy gończego słowackiego, który dla odmiany nieprzesadnie interesował się dzikami w zagrodzie. Był to jego pierwszy kontakt z czarnym zwierzem i ograniczał się do kilku szczeknięć na minutę. Właściciel zachęcał psa nad podziw energicznie, ale pasja przewodnika nie udzielała się kopovowi nawet w minimalnym stopniu. W końcu właściciel stwierdził, że z psem jest wszystko w porządku, tylko dziki są za mało agresywne. Gdyby go zaatakowały, to wtedy by im się odciął. Po tych słowach ktoś wpuścił do zagrody jagdteriera, który w kilka sekund wprowadził tam takie ożywienie, że młody kopov rzeczywiście nabrał animuszu i zaczął biegać za dzikami. Nauczył się szybko unikania szarży i trzymania bezpiecznego dystansu, ale też atakowania od strony zadu. Dzięki zagrodzie ten pies w ciągu kilku minut zrozumiał najważniejsze rzeczy o dzikach i nabrał werwy do pracy.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Fundusze dla łowiectwa

Prowadzone przez nas działania edukacyjne i promocyjne można z powodzeniem współfinansować ze środków samorządowych i unijnych. Przykład dali – jakżeby inaczej – przedsiębiorczy i zaradni

Polowanie i myśliwy

Tropiciel śladów

Na przestrzeni lat Marek Piotr Krzemień przekonał się, że łowiectwo, które towarzyszy człowiekowi od zarania dziejów, będąc nawet siłą napędową cywilizacji, pozostawiło ślady niemal w

Porady praktyczne

Zagłębie myłkusów

Nie ma słabych obwodów, są tylko słabi gospodarze łowisk – twierdzi Piotr Bracik, łowczy WKŁ Nr 203 „Daniel”. Kolekcja parostków, którą zgromadził wraz z bratem

Opowiadanie

Koniec sezonu

Kłopoty zaczęły się już w sklepie „Złota Trąbka”. W ofercie zabrakło amunicji, której używałem od lat. Okazało się, że w moim kalibrze są kule mało

Temat miesiąca

Pies bez kleszczy

W równym stopniu co ludzie na choroby odkleszczowe są narażone nasze psy. Pewne jest, że psa trzeba zabezpieczyć, najlepiej na kilka sposobów. Warto, bo nawet