fot. Shutterstock

Emocje kontra rozum

W wielu miejscach Europy myśliwy cieszy się szacunkiem. Niestety, w Polsce zostaliśmy „mordercami”, a polowanie z wyszkolonym psem uznawane jest za „znęcanie się nad zwierzętami”. Tymczasem prawdziwy łowca z ułożonym psem myśliwskim kultywuje piękne i cenne narodowe tradycje.

W Polsce każdy rozpozna żyrafę, słonia czy hipopotama. Mało natomiast kto wie, że zając i królik to dwa różne gatunki, a kuropatwa i bażant mają ze sobą tyle wspólnego, co krowa z żubrem. Nie wspominając, że sarna nie jest żoną jelenia.

Czekam z utęsknieniem, aż ktoś przeprowadzi badania poziomu wiedzy przyrodniczej naszego społeczeństwa, bo w kraju, gdzie niemal każdy uważa się za eksperta od ochrony środowiska, mało kto potrafi odróżnić kunę od tchórza. Nie jest to do końca wina ludzi, tylko braku edukacji. Oglądanie programów przyrodniczych na Discovery z nikogo jeszcze nie uczyniło „eksperta od ratowania przyrody”…

Polowanie dla psa

Dobrym przykładem poziomu wiedzy na temat łowiectwa są osoby niepolujące, które kupiły sobie psa myśliwskiego. Zaczyna się to najczęściej przez przypadek. Ktoś kupuje sobie wyżła, spaniela, retrievera bądź innego przedstawiciela rasy polującej, ponieważ jest on ładny. Na temat danej rasy, a zwłaszcza jej potrzeb, nowy właściciel wie bardzo mało. Chodzi z pupilem na spacery poza miasto, a ponieważ jest to pies myśliwski, więc „musi polować”. W przekonaniu laika polega to na gonieniu wszelkiej zwierzyny po polach i lasach.

Z czasem właściciel pieska dowiaduje się, że istnieje coś takiego jak „próby polowe”, które sprawdzają cechy psów myśliwskich pod kątem użytkowym. Znajduje myśliwego, który pomaga mu w przygotowaniu pupila do prób, i w trakcie układania odkrywa niespodziewanie, że to, co robił do tej pory, było zupełnie bez sensu. Jego pies nie ma ganiać zwierzyny, łapać jej i zabijać! Okazuje się, że rola psa polega na czymś zupełnie innym!

Jest on towarzyszem łowów, który ma zaaportować kaczkę albo odszukać postrzałka. Musi być posłuszny i opanowany. Iść spokojnie przy nodze albo siedzieć bezszelestnie na stanowisku. Dobrze ułożony pies myśliwski nigdy nie płoszy i nie rozgania zwierzyny po łowisku. Na konkursach pracy jest nawet specjalna konkurencja „respektowanie zwierzyny”, która polega na tym, że w momencie napotkania zwierzyny pies nie może jej pogonić. Mało tego, jeśli czworonóg pobiegnie za zającem, sarną lub bażantem choćby kilka metrów, zostaje natychmiast zdyskwalifikowany!

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

ASF fakty i mity

O afrykańskim pomorze świń piszą już wszyscy. Mamy dzięki temu coraz więcej „fachowców”. Ponieważ do tej pory efekty walki z chorobą są mało zauważalne, warto

Polowanie i myśliwy

Dopóki starczy sił

Aby strzelić bawołu, jeździł do Afryki aż ośmiokrotnie, za to lamparta upolował po zasiadce trwającej raptem czterdzieści minut. Sławomir Lenarcik, właściciel koncernu mięsnego produkującego wyśmienite

Broń

Siedem wspaniałych

Nie ma nabojów złych ani jedynie słusznych. Są jednak takie, które najbardziej pasują do naszych łowisk. Proponuję subiektywny wybór siedmiu, z którymi polowałem najczęściej i

Kynologia

Ćwiczenia przed sezonem

Wiosna i połowa lata to dla większości psów myśliwskich okres bezrobocia. Nie znaczy to jednak, że czworonogi mają biernie czekać na nowy sezon, bo zawsze

Tradycje i zwyczaje

Strateg na polowaniu

Finlandię skazaną na porażkę w starciu z Armią Czerwoną obronił w czasie zimowej wojny 1939/1940 marszałek Carl Gustaf Emil Mannerheim, który zastosował prawdziwie łowiecką strategię.