fot. Shutterstock

Fatalne zauroczenie

Potężna siła obalająca – oto główna zaleta kuli do śrutówek. Jednak jeżeli któryś z myśliwych wciąż uważa, że nie ma lepszego pocisku na zbiorówkę, to zapewne dlatego, iż breneka nie zaświstała jeszcze w pobliżu jego głowy.

Znam koło, którego łowczy, rozsyłając plan zbiorówek, za każdym razem zaznacza, że zakazuje używania brenek pod rygorem natychmiastowego wykluczenia z polowania. Ma swoje racje, choć trzeba w tym miejscu podkreślić, że większość polskich myśliwych każdą ołowianą kulę do broni o lufach gładkich, bez względu na producenta, model czy kształt pocisku, nazywa właśnie „breneką”. A nie jest to do końca zgodne z prawdą. Breneką bowiem można nazywać tylko jeden rodzaj pocisku do śrutówek. Ale po kolei.

Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku, kiedy w celu poszerzenia zastosowania strzelb gładkolufowych konstruktorzy głowili się nad opracowaniem naboju z monolitycznym pociskiem nadającym się do polowania na grubego zwierza i strzelania na większe dystanse. Kule muszkietowe umożliwiały co prawda dalekie strzały, niemniej jednak miały swoje ograniczenia w zakresie masy i stabilizacji toru lotu. Zadanie nie było łatwe. Brak gwintu w lufach śrutówek nie nadawał wystrzelonemu pociskowi ruchu obrotowego, co znacznie pogarszało celność. Przełomową konstrukcję zaprezentował dopiero w 1898 r. Wilhelm Brenneke. Skonstruował ołowiany pocisk, który w krótkim czasie zrewolucjonizował polowanie z bronią gładkolufową.

Breneka to bezpłaszczowy ołowiany walcowy pocisk monolityczny z ukośnymi bruzdami, które wbrew pozorom nie nadają ruchu obrotowego, a jedynie niwelują tarcie i ułatwiają przejście kuli przez czok. Pocisk niemieckiego konstruktora – w odróżnieniu od innych kul do śrutówek – został ustabilizowany przez przesunięcie środka ciężkości do przodu i wkręcenie metalowej śruby w tylną część filcowej przybitki. Choć od wynalezienia kuli do śrutówek minęło ponad 120 lat, pocisk przetrwał w niezmienionym kształcie i nadal z powodzeniem używany jest przez wielu producentów amunicji do broni gładkolufowej (chociażby takich jak Cheddite, Rottweil czy znana polskim myśliwym Fabryka Amunicji Myśliwskiej z Pionek).

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Na ryby!

Jak wyglądał wasz najpiękniejszy dzień wakacji? Ola i Hubert spędzili go wraz z dziadkiem nad rzeką. Nad ogniskiem piekli kiełbaski i złapane klenie. A później,

Kynologia

Niematerialne dziedzictwo

Stowarzyszenie Miłośników Gończego Polskiego obchodzi swój pierwszy jubileusz. Zorganizowało w tym czasie ponad 30 dużych warsztatów dla tropowców i dzikarzy, podczas których przeszkoliło kilkudziesięciu przewodników

Tradycje i zwyczaje

W cieszyńskiej kniei

Największy romantyk literatury łowieckiej, Julian Ejsmond, poznał bez mała wszystkie rewiry II Rzeczypospolitej. Opisał polowania na Kresach, w Puszczy Białowieskiej, a także na Śląsku Cieszyńskim.

Opowiadanie

Moje lisy

Pierwszy lis, jakiego pamiętam, wynosił kury z kurnika. Miałem wtedy pięć, może sześć lat. W zimowy dzień siedzę przy oknie w kuchni i gapię się

Broń

Z własnym księżycem

Pomyślmy, do ilu tragedii mogłoby nie dojść, gdyby myśliwi polujący nocą na czarnego zwierza dysponowali termowizyjnymi monokularami. Ten sprzęt, do niedawna będący wyłącznie w wyposażeniu