fot. Shutterstock

Kierunek hodowli

Podstawowym założeniem hodowli jest uzyskiwanie potomstwa lepszego od rodziców. Przyjrzyjmy się więc obecnym tendencjom panującym na rynku hodowlanym i sprawdźmy, czy rzeczywiście taki kierunek udaje się utrzymać.

Hodowcą może być każdy! Co prawda wzorce rasy opisują wzrost, masę oraz charakter psów, ale nie wszystko zostało precyzyjnie dopowiedziane. Taka sytuacja pociąga za sobą pewną swobodę dotyczącą zarówno wyglądu, jak i cech psychicznych. Na przykład hodowcy foksterierów czy welsh terrierów, którzy polują z nimi na lisy w norach, będą preferowali psy niskie i cięte, natomiast hodowcy niepolujący postawią na osobniki duże i pozbawione łowieckiej pasji, aby były łagodniejsze i lepiej prezentowały się na wystawach.

Widzimy więc, że w obrębie jednej rasy znajdziemy psy o doskonałych cechach myśliwskich, jak i takie, które w ogóle do polowania się nie nadają. Co więcej, nie jest to kwestia błędu genetycznego, tylko świadomego kierunku obranego przez hodowcę.

Od wielu lat istnieje w związku z tym tendencja dzielenia hodowli psów myśliwskich na linie polujące i towarzyszące. Najwyraźniej widać to wśród labradorów, które różnią się od siebie tak bardzo, że psom z linii użytkowych trudno uzyskać na wystawach oceny hodowlane. Są one o wiele szczuplejsze i mają mniejsze głowy, ale ich sylwetki są najbliższe pierwotnego zamysłu hodowlanego, jaki przyświecał twórcom tej rasy. Tymczasem na wystawach otrzymują zaniżone oceny, ponieważ – o ironio! – nie przypominają „prawdziwych” labradorów.

Drugą konsekwencją podziału na linie jest utrzymywanie psów myśliwskich towarzyszących w maksymalnych granicach wzrostu. Są one często przerośnięte. Gdyby miały łowiecką pasję, której najczęściej nie mają, to ich praca byłaby powolna i mało wydajna ze względu na własną masę. Z kolei psy hodowane przez myśliwych praktyków najczęściej są mniejsze i mają smukłe sylwetki.

Myśliwy hodowca

Rozmawiałem niedawno z długoletnim hodowcą jagdterierów, który opowiadał mi o trudach uzyskania dobrego miotu. On i jego trzech synów hodują psy głównie na swoje potrzeby, ponieważ bardzo dużo polują na drapieżniki i czarnego zwierza. Zainteresowanie ich szczeniakami jest spore, ale sprzedają ich stosunkowo niewiele, ponieważ jako cel postawili sobie wyhodowanie psów jak najlepszych, a nie jak największej ich liczby. Dlatego też – aby nie obniżać poziomu hodowli – nigdy nie pozwolą niektórym sukom na urodzenie szczeniaków. W każdym miocie przychodzą na świat psy bardzo dobre, średnie i słabe, a do dalszego rozmnażania mogą przejść tylko te najlepsze.

Idąc tym tropem, możemy zatem przyjąć, że najbliższy idealnemu hodowcy psów myśliwskich jest myśliwy, który dużo pracuje ze swoimi czworonogami.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Bury pod amboną

Wilk pogryzł myśliwego. Nie na Syberii, lecz pod Słupskiem. Nie sto lat temu, ale przed miesiącem. Rana niegroźna – kłopoty spore. Burmistrz stawia tablice ostrzegawcze

Polowanie i myśliwy

Z kamerą i sztucerem

Myśliwym trzeba się urodzić, ale łowiectwa ktoś musi jednak nauczyć. Rafał Sokulski miał to szczęście i honor, że jego mentorem był Włodzimierz Puchalski. Asystował fotografowi

Polowanie i myśliwy

Byki Krystyny

W kluczborskim ośrodku hodowli zwierzyny przez ostatnich sześć lat introdukowano 98 jeleni słowackich i węgierskich. Część z nich zaopatrzono w nadajniki radiowe i GPS. Celem

Opowiadanie

Outsider

Nie wydawajcie osądów. A już na pewno nie wtedy, gdy brak wam doświadczenia. Bo skąd możecie wiedzieć, co powoduje, że kolega po strzelbie jest zamknięty

Broń

Broń na przecherę

Z jakim sztucerem wyruszyć na emocjonujące polowanie na drapieżniki? Rzecz jasna z varmintem, który zapewnia znakomite skupienie nawet na dalekich dystansach. Porównajmy tego rodzaju repetiery