fot. Andrzej Wierzbieniec

Krok od wieczności

Myślimy: „trofeistyka” – mówimy: „Jasiewicz”. Bohdan w tym miesiącu kończy 85 lat, ale jako myśliwy nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Właśnie przygotowuje do wydania swoje wspomnienia – nie tylko z polowań, ale również z czasu, gdy był naczelnym redaktorem naszego miesięcznika.

Jego znak to pędzący raby odyniaszek. Koledzy utrzymują, że po raz pierwszy ta charakterystyczna grafika pojawia się pośród innych naskalnych malowideł o tematyce myśliwskiej w słynnej grocie Lascaux. Jednak Bohdan Jasiewicz stanowczo dementuje, że polował już w paleolicie, i szykuje się do świętowania odrobinę skromniejszego jubileuszu – dwustupięćdziesięciolecia. Jak to możliwe? Zsumujmy: w maju skończy 85 lat. Wkrótce później minie 70. rocznica wstąpienia do PZŁ i 50-lecie członkostwa w kole „Lot-Haz”, a jeśli doliczymy jeszcze kilka dekad praktyki w preparowaniu trofeów łowieckich (i drugie tyle w produkcji renomowanych nalewek), okaże się, że do nieśmiertelności jeden krok…

Jakim sposobem można zachować taką werwę? W czym tkwi sekret niezaspokojonego apetytu na życie? Jak ustrzegł się nudy, w którą wielu ludzi popada? Receptę Bohdan podaje bez wahania: mało spać, dużo śnić, a sny konsekwentnie realizować!

Jest człowiekiem wielu pasji: sportowcem (zakochanym w swobodnym nurkowaniu i żeglarstwie), fotografem, a nade wszystko – myśliwym. Nieodżałowanej pamięci Arkady Brzezicki napisał o Bohdanie: „Wszystko, co w życiu robi i do czego zmierza, jest łowiectwem najwyższej próby. W polowaniu zwykle ma na uwadze nie tylko cel ostateczny – strzał unieruchamiający zwierza, ale wszystko to, co jest z łowami związane, co stanowi ich piękno, istotę i moc”.

Jako były naczelny „Łowca Polskiego” potrafi doskonale oddać nastrój polowania, a opowiada ze swadą, sypiąc anegdotami i puentując historie w zaskakujący sposób. Dlatego każdy, kto słuchał Bohdana i patrzył na zdobyte przez niego kapitalne dzicze oręża, oryginalne myłkusy czy imponujące rosochy, może mówić o szczęściu.

Ostatni z II Rzeczypospolitej

Urodził się w wolnym kraju, gdzie nikt nikomu nie dyktował, w jakim duchu ma wychowywać swoje dzieci. Dlatego może dziś powtórzyć za Mickiewiczem: „Kto z nas tych lat nie pomni, gdy, młode pacholę,/ Ze strzelbą na ramieniu świszcząc szedł na pole”. Pole to rozciągało się tuż za domem, który ojcu – Adamowi Jasiewiczowi – przydzielono, gdy w 1935 roku objął posadę naczelnika Urzędu Skarbowego w Wyrzysku nieopodal Nakła. Wystarczyło przejść drogę (tę samą, którą 2 września 1939 roku nadjechały niemieckie czołgi), wdrapać się na skarpę i już można było ładować śrutówkę.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Porady praktyczne

Zagłębie myłkusów

Nie ma słabych obwodów, są tylko słabi gospodarze łowisk – twierdzi Piotr Bracik, łowczy WKŁ Nr 203 „Daniel”. Kolekcja parostków, którą zgromadził wraz z bratem

Opowiadanie

Dewizowiec w kanale

Jednym z najmilszych moich wspomnień łowieckich jest samotna wycieczka, którą odbyłem w pewien letni ranek do dalekiego rewiru, który porastał starodrzew, zwanego Lasem Nerkowskim. Wycieczka

Porady praktyczne

Przeżyć szarżę

To zdarzyło się naprawdę. Konfrontacja z szarżującym odyńcem, do której doszło w rewirze znajdującym się nieopodal Warki, skończyła się dla myśliwego tragicznie. Mężczyzna wykrwawił się,

Tradycje i zwyczaje

Strateg na polowaniu

Finlandię skazaną na porażkę w starciu z Armią Czerwoną obronił w czasie zimowej wojny 1939/1940 marszałek Carl Gustaf Emil Mannerheim, który zastosował prawdziwie łowiecką strategię.

Porady praktyczne

Navara Hunter

Najnowsza IV generacja znacząco zbliżyła japońskiego pickupa do komfortu samochodu osobowego. Znajdziemy w nim wszystkie elementy charakterystyczne dla nowoczesnej terenówki oraz prawdziwą ramę i napęd