Książę Zdzisław Lubomirski sylwetką, animuszem i zawadiackim wąsem przypominał uczestnika wielkich łowów rodem z Mickiewicza

Książęce łowy

Na obrazie „Polowanie w Antoninach” uwiecznił go Wojciech Kossak. Książę Zdzisław Lubomirski (1865–1943) był nie tylko znakomitym i prawym myśliwym oraz postacią niezwykle szanowaną w świecie łowieckim, ale i gorącym patriotą, niezwykle zasłużonym dla Rzeczypospolitej.

Z racji tytułu i pochodzenia powinien być przedstawiony na tle przepastnych, niezbadanych litewskich puszcz. Sylwetką, animuszem i zawadiackim wąsem przypominał uczestnika wielkich łowów rodem z Mickiewicza. W dobrach księcia, Małejwsi (obecnie pisze się Mała Wieś), liczącej około tysiąca hektarów i leżącej nieopodal Grójca, jego pasja myśliwska odezwała się ze zdwojoną siłą. Dowiadujemy się o tym w pierwszym numerze „Łowca Polskiego” z 1899 r., w którym czytamy, że na trzydniowym polowaniu u Zdzisława Lubomirskiego padło 567 zajęcy. Małąwieś porównywano do takich łowisk, jak Kobiele Wielkie (Tymowskiego), Białaczew i Niekłań (Platera), Radziejowice (Krasińskiego) i Dzierzbice (Wyganowskiego). W kronice domowej Lubomirskich znajduje się niejeden zapis chwalący rezultat łowów. W 1906 r. Maria Lubomirska z domu Branicka, żona Zdzisława, odnotowała: „Polowano 12 listopada w Jeziorze, 13-go w Łęczeszycach, 14-go w Modrzewinie. Padło 961 zajęcy, 115 kuropatw, 48 bażantów, 15 rogaczy, 4 lisy, 14 innych. Razem 1157” (pisownia oryginalna).

W Małejwsi na polowaniach bywali rodzina i przyjaciele Lubomirskich, pierwsze strzelby arystokracji, a wśród nich: Tomasz Zamoyski, Zdzisław Zamojski, August Zamoyski, Stefan Lubomirski, Maciej Radziwiłł, Zdzisław Tarnowski i Maurycy Zamoyski. Lubomirscy preferowali dubeltówki marki Holland & Holland. Maurycy Zamoyski i Eryk Kurnatowski mieli strzelby marki Purdey, robione w Anglii na specjalne zamówienie. Podobno kosztowały dwadzieścia tysięcy złotych (prawie cztery tysiące przedwojennych dolarów). Zdzisław Morawski, zięć Zdzisława Lubomirskiego, w pięknej książce „Gdzie ten dom, gdzie ten świat” doskonale oddał tamte polowania. „Najbardziej podniecające i najtrudniejsze były jednak polowania na pędzone kuropatwy. Naganka składała się z chłopców wiejskich, którzy chętnie zarabiali w ten sposób po pięćdziesiąt groszy czy po złotówce. Myśliwi mieli wyznaczone z góry stanowiska, zwykle na skraju lasu. Naganka szła w ich stronę przez pole, już po żniwach. Każdy myśliwy miał dwie dubeltówki i strzelca, czyli służącego, który odbierał błyskawicznie wystrzeloną flintę i podawał nabitą. Dzięki takiej organizacji można było, przy wielkich umiejętnościach, zestrzelić nawet pięć kuropatw z lecącego już wysoko stada”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Kulawka dla pokoleń

Rytonów, jakie wykonuje – w kształcie latarni wilka, łba odyńca czy niedźwiedzia – nie powstydziłby się nawet mistrz zaopatrujący carski dwór. Wśród wiernych klientów Mateusza

Kynologia

Kłopot z narzynaczem

Narzynacz to pies, który kaleczy lub zjada upolowaną zwierzynę. To bardzo poważna wada, którą najprawdopodobniej się dziedziczy, zatem czworonogi z takim defektem powinny być eliminowane

Kynologia

Na tropie rogacza

Praktyka łowiecka pokazuje, że odnalezienie kozła może okazać się trudne, jeżeli nawet padnie on w ogniu. Przeszkadza w tym wysoka gęsta roślinność i problem z

Broń

Spacer po rusznikarni

W XV wieku nikt by nie pomyślał, że słynące z młynów Birmingham będzie kiedyś potęgą w produkcji broni. Dzielnicą rusznikarzy stała się legendarna Gun Quarter.

Polowanie i myśliwy

Z drylingiem do pożaru

Przez dziesiątki lat chronił las przed ogniem. W zamian za to święty Hubert pozwolił mu poznać największe sekrety świata zwierząt i szczodrze darzył podczas polowań.