fot. Kristofer Hansson

Kwadrans ze sztucerem

Zbliża się sezon polowań na rogacze i nadszedł czas, by rozpocząć strzelecki trening. Brak czasu czy wysoka cena amunicji to żadne usprawiedliwienie. Wystarczy cykl krótkich ćwiczeń (kwadrans dziennie)! Skoncentrujmy się na suchym treningu, bo ten ogniowy ma tylko potwierdzić nasze umiejętności.

Pomniejszone tarcze kozła możemy umieścić na podwórku, w garażu, a nawet w… salonie. Wystarczą zdjęcia wydrukowane z Internetu. Oczywiście im większa odległość do tarczy, tym lepiej – z bliska część lunet nie wyostrzy obrazu celu. Tajemnica sukcesu tkwi w ustabilizowaniu postawy oraz regularnym ćwiczeniu. Naszym podstawowym zadaniem jest więc wypracowanie postaw strzeleckich i ich powtarzanie aż do znudzenia.

Najmniej kłopotu sprawia strzał z ambony lub zwyżki, pod tym wszakże warunkiem, że urządzenie łowieckie jest na tyle wygodne, by dało się podeprzeć łokcie. Warto dokonać przeglądu urządzeń, z których zamierzamy polować, i sprawdzić ich funkcjonalność. Czasem wystarczy przybicie jednej deski.

Sztuka improwizacji

Najlepszą stabilizację zapewnia postawa strzelecka leżąca z podpórką. Nie należy się obruszać, że tak się strzela tylko w wojsku. Oczywiście w terenie często przeszkadzają nam wysokie trawy czy brak dobrego kulochwytu. Ta ostatnia kwestia jest istotna, bo bezpieczeństwo musi stanowić priorytet. Jeśli jednak możemy zająć pozycję w otwartym polu (zwłaszcza na lekkim wzniesieniu), pomocny okaże się dwójnóg. Nie myślę tu o zabawkach z plastiku. Dwójnóg powinien mieć możliwość znacznej regulacji długości i opory zapobiegające zapadaniu się w grunt. Ułatwi to strzelanie na zboczu czy miękkim terenie. Dwójnóg powinien dawać możliwość niewielkiego obrotu broni. Nie należy wybierać dwójnogów bardzo niskich, ich jedyną bowiem zaletą jest mniejsza masa. W czasie polowań na rogacze uprawy są bujne i wysoki dwójnóg będzie bardziej uniwersalny, choć czasem mniej wygodny.

Co zrobić, gdy nie dysponujemy dwójnogiem? Osobiście wykorzystuję prostokątny, miękki futerał z dzienną lornetką. Ustawiam go w odpowiedni sposób (zależy to od wysokości traw) i opieram na nim łoże. Taka improwizowana podpórka będzie pomocna, choć prawdziwego dwójnogu nie zastąpi. Powtórzę raz jeszcze: jeśli zamierzamy strzelać z postawy leżącej, to musimy dobrze rozpoznać teren przed i za celem. Pewny kulochwyt to wymóg konieczny. Przy jakichkolwiek wątpliwościach strzału nie oddajemy.

Skuteczny łowca musi nauczyć się sztuki improwizacji. W polu nietrudno znaleźć oparcie dla broni. Pomocne okażą się drzewa, kamienie, pniaki, słupki ogrodzeniowe, baloty, kretowiny czy naturalne nierówności gruntu. Zatem prawie zawsze znajdziemy możliwość dobrego ustabilizowania broni.

Podpórkę mogą stanowić także torba czy plecak myśliwski. Nadają się znakomicie do strzelania z postawy leżącej. Na podpórce nie opieramy oczywiście lufy, lecz tylko osadę, najlepiej blisko środka ciężkości broni. Plecak możemy położyć również na niewielkim wzniesieniu czy na kamieniu, by ułatwić strzelanie z innych postaw.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Porady praktyczne

Odyniec znad kominka

Jedno spojrzenie na medalion sprawia, że momentalnie odżywają łowieckie emocje, a sceny z polowania stają nam przed oczyma. Warto zaprezentować w ten sposób szczególnie cenne

Tradycje i zwyczaje

Generalskie polowania

Obrońca ojczyzny w 1920 roku, bohater spod Monte Cassino i Ankony. Prywatnie generał Władysław Anders był znakomitym kompanem i świetnym myśliwym. Podczas polowań na Kresach

Polowanie i myśliwy

Niekończąca się opowieść

Każdy, kto dostąpi zaszczytu obejrzenia kolekcji trofeów nadleśniczego Nadleśnictwa Kluczbork Pawła Pypłacza, nie będzie miał wątpliwości. Ponad wszystkie łowieckie zdobycze przedkłada on myłkusy, których zgromadził

Polowanie i myśliwy

Skuteczna zbiorówka

Zakaz utrudniania polowań pod groźbą sankcji finansowej został wprawdzie wycofany, ale nie oznacza to wcale, że prawo nie daje nam możliwości obrony przed pseudoekologami. Wiele

Tradycje i zwyczaje

Przybysz znad Niemna

Plan był ambitny – chcieliśmy przywrócić polskiej faunie bobry, które bezpośrednio po zakończeniu wojny nie występowały w nowych granicach kraju. Powiodło się za sprawą m.in.