Konkurs wyżłów w Komierowie, 10.09.1934 r. W środku szambelan Tomasz Komierowski (z chłopcem na kolanach), na lewo płk Adam Rzewuski, dr Jan Łukowicz, na prawo ks. Ludwik Niedbał

Kynolog w sutannie

Powtarzał: „Powiedz mi, jaki jest twój wyżeł, a ja ci powiem, jaki z ciebie myśliwy”. Ksiądz Ludwik Niedbał był niestrudzonym popularyzatorem łowiectwa. Jego książkę „Z łowisk wielkopolskich”, której wznowienie oferuje nasz sklep internetowy, uważa się dziś za dzieło klasyczne.

Ideę prawidłowego łowiectwa krzewił niestrudzenie, dzieląc się swymi bogatymi doświadczeniami, które spisywał piękną literacką polszczyzną. Ludwik Andrzej Ignacy Niedbał (1872–1937) urodził się 30 listopada w Zbąszyniu, na ziemi wielkopolskiej. Był synem restauratora Edwarda i Anny z domu Gutsche. Od 1883 r. uczęszczał do Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, uzyskując w 1891 r. maturę, później podjął naukę w Poznańskim Seminarium Arcybiskupim i otrzymał święcenia kapłańskie w Gnieźnie w 1895 r.

W czasach zaborów wygłaszał kazania w duchu patriotycznym. Za przemówienia na wiecach podczas strajku szkolnego został skazany przez sąd w Lesznie na cztery tygodnie twierdzy i 200 marek grzywny. Karę odcierpiał w Wisłoujściu, a gdy powrócił na probostwo do Dubina, parafianie zgotowali mu entuzjastyczne powitanie.

Jako zapalony myśliwy stał się w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości jednym z orędowników scalenia organizacji łowieckich w Polsce. Pisywał liczne artykuły w prasie łowieckiej, przede wszystkim poświęcone kynologii. Równocześnie prowadził studia nad językiem łowieckim, które zaowocowały wydaniem „Słownika polsko-niemieckiego i niemiecko-polskiego najczęściej używanych wyrazów i zwrotów gwary myśliwskiej” (1917). Bolał, że polskie słownictwo ulega zniemczeniu i że wiele słów w polskim języku łowieckim wypierają wyrazy kojarzące się z musztrą pruskiego wojaka. W liście do kpt. Józefa Władysława Kobylańskiego (1921) pisał: „Najwięcej mnie razi u wszystkich naszych organów myśliwskich niedostateczne stosowanie języka łowieckiego, który traktuje się bardzo po macoszemu. (…) Tymczasem byłby najwyższy czas skończyć z ową dowolnością, z jaką dziś pisze się o sprawach myśliwskich, mimo że posiadamy skarb wyrazów i zwrotów, ale skarb, niestety, nie wyzyskany’’.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Moje lisy

Pierwszy lis, jakiego pamiętam, wynosił kury z kurnika. Miałem wtedy pięć, może sześć lat. W zimowy dzień siedzę przy oknie w kuchni i gapię się

Porady praktyczne

Sołtys oszacuje

W ciągu ostatnich miesięcy radykalnie zredukowaliśmy dziki, które są głównym sprawcą szkód, ale problemów nam nie ubędzie. Nowe rozwiązania w znowelizowanej ustawie Prawo łowieckie spowodują

Polowanie i myśliwy

Łowiec i Panna

Venatrix po łacinie znaczy łowczyni. Taki nick wybrała sobie Joanna Głogowska, która na portalu społecznościowym prowadzi fanpage, na którym jeszcze jako stażystka odkrywała łowiectwo. Od

Temat miesiąca

Zdziczałe obyczaje

Fala krytyki i wyzwisk wylała się na myśliwych, którzy rzekomo mieli wystrzelać wszystkie lochy. Organizacje antyłowieckie kolejny raz wykorzystały nadarzającą się okazję do ataku. Nie

Porady praktyczne

Elektroniczna smycz

Naszemu koledze podczas polowania skradziono psa. Złodzieje mieli pecha – zwierzę miało na sobie obrożę z GPS. Właściciel bez trudu odnalazł stodołę, w której przetrzymywany