Łowiec i Panna

Venatrix po łacinie znaczy łowczyni. Taki nick wybrała sobie Joanna Głogowska, która na portalu społecznościowym prowadzi fanpage, na którym jeszcze jako stażystka odkrywała łowiectwo. Od przyszłego miesiąca będzie felietonistką naszego miesięcznika, a już teraz wyjawi, na czym polega jej „Dziki plan”.

Rozumiesz ludzi, którzy – będąc zaprzysięgłymi wrogami łowiectwa – mylą myśliwego z kłusownikiem, a rogacza nazywają jelonkiem?

– Doskonale! Jeszcze kilkanaście miesięcy temu sama należałam do tej grupy. I powiem więcej: uważałam, że każdy z was może w dowolnym momencie zdjąć ze ściany dubeltówkę, pojechać do najbliższego lasu i do woli naparzać do wszystkiego, co się rusza, nawet jeśli ucieka na drzewo. Nie miałam bladego pojęcia o łowiectwie i zasadach etyki, które obowiązują każdego myśliwego. Nie zdawałam sobie sprawy z faktu, że to my przyczyniliśmy się do uratowania takich symboli polskiej przyrody, jak żubr, bóbr czy sokół wędrowny. Idę zresztą o zakład, że wiedza na ten temat pozostaje w społeczeństwie znikoma.

Jak to zmienić?

– Ktoś powiedział, że jeśli my sami się nie pochwalimy, to z pewnością nikt nas nie wyręczy. To oczywiście żart, ale trudno nie zauważyć, że nowe czasy wymagają nowego rodzaju promocji łowiectwa. Nie brak nam jednak ani pomysłów, ani stosownych narzędzi. W moim przekonaniu warto wykorzystać nasze strzelnice i organizować tam festyny, podczas których każdy – pod okiem instruktora – mógłby popróbować swoich sił, na przykład w konkurencji trap. Spopularyzowanie strzelectwa to już połowa sukcesu, bo jestem przekonana, że prędzej czy później większość sportowców postanowi sprawdzić swoje umiejętności w łowisku.

Nie pomaga nam również fakt, że jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej oderwani od przyrody. A przecież przykład Skandynawii dowodzi, że znajomość praw natury może być we współczesnym społeczeństwie powszechna.

– Dziś najwięcej do powiedzenia w sprawie obrony przyrody i zwierząt mają mieszkańcy wielkich miast, którzy kuropatwy nie widzieli na oczy, a las posadzony przez cara nazywają „puszczą pierwotną”. W tej sytuacji pomóc może jedynie praca u podstaw, ale niestety zbyt rzadko podejmujemy wyzwania związane z edukacją dzieci i młodzieży. Tymczasem rozwiązanie wielu problemów polskiego łowiectwa znajduje się w najbliższej szkole! Akcja „Ożywić pola”, która zwraca uwagę na potrzebę tworzenia remiz i pasów zakrzaczeń, stanowiących ostoję dla zwierzyny drobnej i ptaków śpiewających, mogłaby mieć szerszy zasięg. Niestety wielu myśliwych traktuje chyba łowiectwo trochę konsumpcyjnie. Grunt to strzelić dzika i…

À propos kiełbasy. Przychodzi nam się zmierzyć z rosnącą hipokryzją części opinii publicznej. Ludzie nie zostawiają na myśliwych suchej nitki, ale schabowym nie gardzą.

– To są właśnie ci tytani intelektu, którzy łatwo przejmują zielone idee i twierdzą, że łowiectwo jest niemoralne, bo „nasza cywilizacja postawiła na hodowlę”. Tak jakby hodowlane zwierzę nie było żywym stworzeniem, a kotlet, który kupują na owiniętej folią tacce, nie miał żadnego związku z rzeźnią. W tej grupie znajdziemy zwolenników wprowadzenia zakazu polowań na pióro, którzy jednak nie wzbraniają się przed konsumpcją smażonych skrzydełek z kurczaka. Wychodzi na to, że „kurica nie ptica…”.

Dostrzegam jednak i inne niepokojące zjawisko. Niektórzy bardziej przejmują się losem zwierząt niż bliźnich. Nie tak dawno znalazłam w sieci informację o wypadku samochodowym. Auto uderzyło w łosia, który został zabity na miejscu. Wszyscy internauci ubolewali nad losem klępy, nikt natomiast nie zainteresował się stanem zdrowia kierowcy. Gorzej nawet: komentowano, że mógł jechać wolniej. Ale czemu się dziwić? Już przed wojną Witkacy zauważył, że ludzie dobrzy dla zwierząt bywają potworami w stosunku do swoich bliźnich.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Porady praktyczne

Szacowanie z auta

Dzięki corocznej inwentaryzacji możemy poznać trendy zachodzące w populacjach gatunków łownych. Wyniki stanowią podstawę do przygotowania planu odstrzału, ale przede wszystkim do oszacowania wielkości przyrostu

Temat miesiąca

Pies bez kleszczy

W równym stopniu co ludzie na choroby odkleszczowe są narażone nasze psy. Pewne jest, że psa trzeba zabezpieczyć, najlepiej na kilka sposobów. Warto, bo nawet

Kynologia

Siad z aportem

Wśród miłośników kynologii łowieckiej co jakiś czas powraca dyskusja na temat oddawania aportu przez psa w pozycji siedzącej. Część myśliwych uważa, że jest to niepotrzebna

Temat miesiąca

Rok wyzwań

Od stażu w znacznej mierze zależy to, jakich myśliwych będziemy mieli w kołach. Czy będą to nemrodzi szanujący tradycję łowiecką, rozumiejący przyrodę, potrafiący optymalnie spożytkować

Polowanie i myśliwy

W sieci zła

Fala hejtu przetoczyła się przez Internet po tym, jak antyłowiecki fanpage oskarżył znanego augustowskiego weterynarza, miłośnika koni, hodowcę psów i myśliwego, o zabijanie dla przyjemności