Łowy i wojna

Jako żołnierz 2. Korpusu na Bliskim Wschodzie polował na dziki i karakale. W Rodezji nieraz zasadzał się na lamparta. Generał brygady Emil Mentel, kawaler Orderu Virtuti Militari, zmarł w tym roku w Sacramento.

Urodził się 26 października 1916 r. w Czańcu, wsi na prawym brzegu Soły, w powiecie bielskim. Przez ponad sto lat Czaniec należał do żywieckich arcyksiążąt Habsburgów. W dyrekcji dóbr żywieckich pracowało wielu doskonałych leśników, w tym ojciec Emila, Emanuel.

Studiował na Wydziale Leśnym SGGW. W 1938 r. został przyjęty do Szkoły Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu. W następnym roku mianowano go podporucznikiem w korpusie oficerów kawalerii. We wrześniu1939 r. walczył jako dowódca plutonu w 3. szwadronie 1. Pułku Szwoleżerów Józefa Piłsudskiego. Wrócił do Żywca i przez pewien czas ukrywał się u leśniczego w Sopotni Małej. W kwietniu 1940 r. przedostał się na Węgry. Następnie przez Jugosławię i Liban dotarł do Syrii, gdzie wstąpił do Pułku Ułanów Karpackich. Brał udział we wszystkich bitwach, począwszy od obrony Aleksandrii, przez Tobruk aż po Monte Cassino. Zdobywał Ankonę, Pesaro i Bolonię. Po wojnie – w stopniu majora – znalazł się w Anglii. Przez pewien czas zatrudniony był w królewskich stajniach, następnie w majątku przyjaciół w Szkocji. Na uniwersytecie w Edynburgu kontynuował rozpoczęte w kraju studia leśne.

W 1951 r. znalazł się w Rodezji i tam mógł się wreszcie zająć łowiectwem, które pasjonowało go od najmłodszych lat. Na farmie Tatry hodował owce i bydło, a częste wizyty składały mu groźne i przebiegłe lamparty. Polował na nie z zasiadki, przy padlinie i strzelił 5 drapieżników. W artykule zamieszczonym na naszych łamach w 1992 roku pisał: „Pewnego poranka stróż nocny zameldował, że w zagrodzie owiec coś działo się w nocy, bo słyszał wielki hałas. Okazało się, że znów lampart dostał się do wnętrza, tym razem podkopawszy się pod ogrodzeniem. W szopie zrobił istne spustoszenie. Natychmiast poszliśmy jego śladami i wkrótce znaleźliśmy owcę świeżo nadjedzoną, ukrytą wśród skał. Wczesnym popołudniem byłem już na zasiadce. Słońce powoli się obniżało. Od czasu do czasu zerkałem na wiszącą owcę i w pewnym momencie zobaczyłem jakąś niewyraźną plamę wśród trawy. To lampart ostrożnie podchodził do przynęty. Był nie dalej niż 20 metrów. Huk wystrzału, po tym ucho złapało coś jak uderzenie kuli, a równocześnie charakterystyczny ryk lamparta, który trafiony wyciął młyńca, ukazując białe podbrzusze… i cisza. Znów te chwile czekania. Co robić? Konrad, mój towarzysz, twierdził, że lampart leży nieżywy, ale lepiej zaczekać…”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Legenda w promocji

Sauer 101 kontra Mauser M12. Dwa repetiery klasycznych marek, tym razem w bardziej przystępnych cenach. Czy otrzymujemy produkt pełnowartościowy, czy tylko ersatz klasycznego sztucera? Firma

Tradycje i zwyczaje

Strateg na polowaniu

Finlandię skazaną na porażkę w starciu z Armią Czerwoną obronił w czasie zimowej wojny 1939/1940 marszałek Carl Gustaf Emil Mannerheim, który zastosował prawdziwie łowiecką strategię.

Opowiadanie

Zimowe tradycje

Leśniczy rozstawiał po szerokim trakcie. Po obu stronach drogi rozciągały się straszliwie zbite i otulone pierzyną śnieżną młodniki. Czuby choinek uginały się pod ciężarem nawisów

Opowiadanie

Koniec

Siedzieliśmy właśnie w naszym ulubionym wiejskim barze u Stefana i nieśpiesznie sączyliśmy piwko, kiedy wpadł mały Waluś, wnuk prezesa. – Panowie, pomocy! Z dziadkiem coś

Broń

Pojedynek klasyków

Ernest Hemingway mawiał, że nie ma takiej choroby, której nie da się wyleczyć za pomocą .30-06. Jednak to stara niemiecka „ósemka”, czyli 8 × 57