fot. Sylwia Adamiec

Łucznictwo szkołą charakteru

Co łączy łucznictwo i pirografię, czyli szlachetną sztukę wypalania w drewnie? Z pewnością bystre oko. To dzięki niemu strzała odnajduje drogę do celu, a w lesie udaje się „upolować” temat, z którym warto się zmierzyć. O tych pasjach w rozmowie z „Łowcem Polskim” opowiada Julia Nicer.

Czy to prawda, że odkąd tylko wzięłaś do ręki łuk, wiedziałaś, że dołączysz do drużyny Artemidy?

– Najprawdziwsza prawda. Wszystko zaczęło się w trakcie targów w Sosnowcu od jednego strzału oddanego na stoisku Polish Bowhunting Association – Polskiego Stowarzyszenia Myślistwa Łuczniczego. To wtedy po raz pierwszy trzymałam łuk w ręku i – co ważne – trafiłam do makiety przelatka. Po miesiącu kupiłam swój pierwszy łuk bloczkowy, a niedługo potem pojechałam do Wrocławia na kurs organizowany przez PBA i przeszłam przez łucznicze egzaminy. Pierwszy sprawdzian polegał na trafieniu z 18 metrów w cztery z pięciu tarcz strzałami uzbrojonymi w broadheady (groty myśliwskie). Egzamin teoretyczny składał się ze stu pytań testowych. Trzeciego – najtrudniejszego, czyli imitacji polowania – nie dźwignęłam za pierwszym razem. Zrobiłam to miesiąc później. Byłam jedyną kobietą przystępującą wtedy do egzaminów i, jak się okazało, jako trzecia kobieta w Polsce zdobyłam uprawnienia EBEP (European Bowhunter Education Program).

Dlaczego zdecydowałaś się na myślistwo łucznicze, a nie zwykłe polowanie z bronią?

– Łucznictwo to szkoła cierpliwości, opanowania i skupienia. Pozwala zbliżyć się do natury, a z racji na wysiłek, który trzeba włożyć w napięcie cięciwy i celowanie, sprawia, że zwierzyna ma większe szanse. Gdy poluję z łukiem, obywam się bez nowoczesnych urządzeń termo- i noktowizyjnych, a ciszy panującej w lesie nie zakłóca huk wystrzału. Przechytrzenie wyostrzonych zmysłów zwierzyny sprawia, że łowiecki triumf daje wyjątkową satysfakcję. Nie oznacza to jednak, że w perspektywie kilku lat nie zamierzam polować z dubeltówką i sztucerem. Teraz jednak chce się skoncentrować na łucznictwie i jego promocji, szczególnie że ta klasyczna forma łowiectwa może się okazać przydatna choćby przy redukcji nadmiernej populacji dzikich zwierząt w miastach. Takie rozwiązanie dopuszczono już w kilkunastu europejskich krajach. Mam nadzieję, że wkrótce dołączy do nich także Polska.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Prezydent z myśliwymi

Polowanie jest wsparciem dla podtrzymania różnorodności biologicznej, rozwoju obszarów wiejskich i znakomitym sposobem działania w dziedzinie ochrony przyrody, a także integralną częścią dziedzictwa kulturowego i

Broń

Ponadczasowy repetier

Niektórzy twierdzą, że cezetce do miana broni prestiżowej brakuje tylko ceny. Nowy sztucer CZ 557 Lux II dowodzi, że w powiedzeniu tym jest trochę prawdy.

Porady praktyczne

Zagłębie myłkusów

Nie ma słabych obwodów, są tylko słabi gospodarze łowisk – twierdzi Piotr Bracik, łowczy WKŁ Nr 203 „Daniel”. Kolekcja parostków, którą zgromadził wraz z bratem

Polowanie i myśliwy

Leśne inspiracje

Rzeźby Eugeniusza Ochnio cenią nie tylko miłośnicy kultury łowieckiej, ale on ze swego dzieła nigdy nie jest w pełni zadowolony. Dlatego podejmuje nowe wyzwania. Inspirację

Opowiadanie

Nauczyciel

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się