Mistrzowie Nowego Światu

Jest jeden adres w Warszawie, który nie zmienił się od czasów zaborów. Przybywający do stolicy myśliwi kierują tu kroki już od 120 lat! To Nowy Świat 35, redakcja „Łowca Polskiego”. Dziś z przymrużeniem oka wspominamy ludzi, którzy tworzyli jedno z najstarszych pism myśliwskich w Europie.

Spotkałem się z opinią – sformułowaną zresztą przez wybitnego praktyka – że dziennikarstwo byłoby może zawodem przyjemnym, gdyby raz na jakiś czas nie zachodziła konieczność napisania artykułu. Dalece niesprawiedliwym i krzywdzącym byłoby twierdzenie, że powyższe słowa stanowiły przez 120 lat motto pracowników redakcji „Łowca Polskiego”, ale z kronikarskiego obowiązku przyznać muszę, że byłem razu pewnego świadkiem zajmującego dialogu, który wywiązał się między redaktorem naczelnym Pawłem Gdulą a ówczesnym sekretarzem redakcji Pawłem Bombikiem. Na zadane na dzień przed deadline’m pytanie: „Czy daleko jesteś z tekstem?”, padła rozbrajająca, ale i przecież w jakiś sposób konkretna, odpowiedź: „Nie mogę być dalej”.

Zwyczajna ludzka przyzwoitość nie pozwala mi również zgodzić się z zarzutem, że praca w redakcji naszego miesięcznika to niekończący się bankiet. Byłbym jednak nieszczery, gdybym zaprzeczył, że najlepsze śledzie (z czosnkiem i dużą ilością posiekanej natki pietruszki) przyrządzał redaktor naczelny Jan Wójcik (1942–2010), a najbardziej kruchą kiełbasę z dzika oraz najsmaczniejsze salami z jelenia przyniósł Grzegorz Russak (1948–2018).

Myślę, że z okazji tak zacnego jubileuszu warto zebrać anegdoty i powspominać z przymrużeniem oka ludzi tworzących nasze pismo (nie zawsze był to miesięcznik!).

Sekretarz mityczny

Grzegorza odkrył dla środowiska myśliwych i ogółu wielbicieli dobrego jadła redaktor naczelny Wojciech Cieplak i to na zawsze pozostanie jego historyczną zasługą. Panowie znali się z czasów Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, gdzie pracowali jako asystenci – Russak na Wydziale Weterynarii, a Cieplak na Wydziale Melioracji Wodnych. Następnie ich drogi rozeszły się na lata aż do pewnego wieczoru, gdy Cieplak, już jako prezes spółki, wracając z polowania na Mazurach, zatrzymał się na obiad w pułtuskim zamku. Czekając na kelnera, zobaczył Russaka majestatycznie przechadzającego się po sali. Okazało się, że w tak zwanym międzyczasie Grzegorz został dyrektorem Domu Polonii. Zapytany o to, co poleca do zjedzenia, zaczął opowiadać o potrawach z dziczyzny tak smakowicie, że redaktor Cieplak z miejsca zaproponował mu prowadzenie rubryki kulinarnej w „Łowcu Polskim”.

Grzegorz z początku wzbraniał się, argumentując, że nie potrafi pisać. „Ale potrafisz mówić – wypalił Cieplak. – Masz magnetofon? A sekretarkę? To powiedz, żeby spisała to, co nagrasz, a my w redakcji już się resztą zajmiemy”. I tak się rzeczywiście stało. Nawiasem mówiąc, Grzegorz śląc nam co miesiąc felieton, powątpiewał w realność istnienia sekretarza redakcji Bombika, do którego żadnym sposobem nie mógł się dodzwonić. W rozmowie ze mną określił go nawet jako „postać mityczną”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Zagrożona Europa

Z Ameryki Północnej do Skandynawii dotarła choroba wyniszczająca jeleniowate. Służby weterynaryjne walczą z tym zagrożeniem. Choroba ta zagraża także ludziom, jest więc groźniejsza niż afrykański

Polowanie i myśliwy

Z kamerą i sztucerem

Myśliwym trzeba się urodzić, ale łowiectwa ktoś musi jednak nauczyć. Rafał Sokulski miał to szczęście i honor, że jego mentorem był Włodzimierz Puchalski. Asystował fotografowi

Tradycje i zwyczaje

Szable z Adampola

W lasach należących kiedyś do rodziny Zamoyskich stoją do dziś monumenty upamiętniające myśliwskie dokonania gospodarzy, a także wiernego leśniczego, o którym nasz miesięcznik informował przed…

Temat miesiąca

Byczy sezon

Rozsądna gospodarka populacją jelenia przynosi oczekiwane rezultaty – medalowe byki strzelamy w każdym okręgu łowieckim. W ubiegłym sezonie upolowaliśmy ich ponad 2100. To kolejny rekord.

Kynologia

Egzamin na polowaniu

Od dwóch lat nie wolno nam przeprowadzać konkursów dzikarzy w zagrodach. Co prawda możemy oceniać nasze czworonogi podczas łowów, ale nie rozwiązuje to problemu przygotowywania