fot. Gabriela Łakomik-Kaszuba

Na rozstaju dróg

Rozmowa z Markiem Roszkiewiczem, międzynarodowym sędzią kynologicznym prób pracy psów myśliwskich i eksterieru – o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości polskiej kynologii łowieckiej.

Wiele wskazuje na to, że zmiana ustawy Prawo łowieckie w dziedzinie kynologii dla wielu myśliwych okazały się bardziej bolesne niż ryzyko ewentualnej komercjalizacji łowiectwa. Jak pan ocenia te zmiany?

– Jednym słowem, tragedia; dwoma – wielka tragedia. Trzeba jednak od razu dodać, że nie takie tragedie już przeżywaliśmy i – przynajmniej jak dotąd – wychodziliśmy z nich obronną ręką.

A nie zdziwił pana tak silny atak na psy myśliwskie?

– Nie, bo to był w zasadzie atak na całe łowiectwo. A że skupiać się on będzie na szkoleniu psów myśliwskich na żywej zwierzynie, można się było spodziewać już wcześniej. Źródeł niechęci do łowieckiej odmiany kynologii można się dopatrywać w odmiennym traktowaniu psów użytkowych na wystawach i w programach hodowlanych oraz w wynikającym z tego sztucznym podziale na tzw. eksterierowe i użytkowe linie hodowlane.

Dobitnym tego przykładem niech będzie jeden z komentarzy na popularnym forum społecznościowym, gdzie pod fotografią miotu polskich spanieli myśliwskich jedna z komentujących osób stwierdziła, że pieski są piękne, ale po co ciągle posługujemy się archaicznym przymiotnikiem „myśliwskich”… Takie myślenie to całkowity brak zrozumienia dla gigantycznej pracy włożonej przez hodowców w odtworzenie tej unikatowej polskiej rasy, którą możemy się szczycić.

Czy nasze środowisko ma w tym niekorzystnym odbiorze jakiś negatywny udział?

– Tak. W mojej ocenie myśliwi oddali pole. W kwestii rozwoju i promocji kynologii łowieckiej w Polsce w ostatnich latach działo się bardzo niewiele. Nie tylko na zewnątrz, wobec niepolującej części społeczeństwa, co wyraźnie widać w przywołanym przeze mnie przykładzie. Niewiele się działo również do wewnątrz, w edukacji myśliwych, zarówno tych nowo wstępujących, jak i starych nemrodów. Moim zdaniem, kynologia łowiecka powinna wyprzedzać pewne zjawiska i kształtować zapotrzebowania, wzorce, wręcz modę na polowanie z dobrze ułożonym psem myśliwskim. Sądzę, że skuteczność takich działań wymaga w dzisiejszych czasach jakiegoś instytucjonalnego wsparcia.

Czy jest to problem wyłącznie czasów współczesnych?

– No właśnie, nie. Wpadł mi ostatnio w ręce bardzo ciekawy dokument – referat Zygmunta Metziga wygłoszony w maju 1966 roku podczas Sympozjum Kynologii Myśliwskiej w Poznaniu, przekazany potem między innymi do ZG PZŁ oraz do Ministerstwa Leśnictwa. Po niewielkich zmianach językowych niewiele osób byłoby w stanie rozpoznać, że nie został on napisany współcześnie. Podstawowe problemy merytoryczne, wnioski i postulaty zachowują dziś pełną aktualność. To były jednak zupełnie inne czasy i zupełnie inne możliwości – wprowadzenie tych postulatów w życie było wówczas kwestią kilku podpisów.

Przy czym nie chodzi mi o stworzenie systemu nakazów i zakazów, tylko o możliwości kształtowania postaw, mody, zdrowego rynku podaży i popytu. Nie wiem, czego zabrakło, ale jestem pewien, że gdyby się wtedy udało, nasza kynologia byłaby dziś w zupełnie innym miejscu i w zupełnie innej sytuacji.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

ASF fakty i mity

O afrykańskim pomorze świń piszą już wszyscy. Mamy dzięki temu coraz więcej „fachowców”. Ponieważ do tej pory efekty walki z chorobą są mało zauważalne, warto

Opowiadanie

Dewizowiec w kanale

Miałem okazję wziąć udział w szkoleniu strzeleckim dla myśliwych organizowanym przez największą brytyjską organizację łowiecką British Association for Shooting and Conservation. Choć poluję nie od

Porady praktyczne

Zagłębie myłkusów

Nie ma słabych obwodów, są tylko słabi gospodarze łowisk – twierdzi Piotr Bracik, łowczy WKŁ Nr 203 „Daniel”. Kolekcja parostków, którą zgromadził wraz z bratem

Broń

Iluzja płaskiego toru

Wielu naszych łowców ulega iluzji mocy i płaskiego toru. Myśliwi szukają naboju o wysokiej energii kinetycznej, do tego gwarantującego trajektorię porównywalną z promieniem lasera. Tylko

Polowanie i myśliwy

Święta wojna

Nieuchronnie i bardzo szybko zbliżamy się do prawdziwej konfrontacji. Nastroje są podgrzewanie przez osoby, które nie jedzą mięsa. Pod Sejmem na ostatniej manifestacji zielonych prof.