fot. Karl - Heinz Volkmar

Na tropie rogacza

Praktyka łowiecka pokazuje, że odnalezienie kozła może okazać się trudne, jeżeli nawet padnie on w ogniu. Przeszkadza w tym wysoka gęsta roślinność i problem z ustaleniem miejsca, w którym zwierz był widziany. W podobnych sytuacjach prędzej czy później sięgamy po koło ratunkowe, czyli telefon do przyjaciela, który ma psa.

Wobecnym sezonie byłem wzywany do podobnych spraw już kilka razy, a moja labradorka w samym tylko maju i w pierwszych dniach czerwca pomogła odnaleźć pięć kozłów i trzy dziki. Zaznaczam, że nie były to trudne przypadki, tylko po prostu warunki terenowe uniemożliwiały odnalezienie zwierzyny bez pomocy czworonoga.

Nie bądźmy rasistami

Do tej pory moim najlepszym tropowcem była jamniczka. Niestety, padła ofiarą upływającego bezlitośnie czasu i ostatecznie w zeszłym miesiącu, w wieku trzynastu lat, odeszła do Krainy Wiecznych Łowów. Od jakiegoś czasu zastępuje ją – z bardzo dobrymi efektami – czarna labradorka o niespecjalnie wyszukanym imieniu Czarna. Jej talent do tropienia objawił się przypadkiem. Otóż dwa lata temu wybrałem się z nią w sierpniu na wieczorne zloty kaczek i kiedy byłem w połowie drogi, zadzwonił kolega z prośbą o pomoc w odszukaniu rogacza. Podjechałem w wyznaczony rewir, ponieważ było to po drodze. Wypuściłem na miejscu labradorkę, żeby nie zostawiać jej w nagrzanym samochodzie, i podszedłem do kolegi. Zanim wytłumaczył mi, skąd strzelał, gdzie stał kozioł i w którą stronę uciekł, usłyszeliśmy szczekanie Czarnej. Znalazła go dwieście metrów dalej na brzegu lasu.

Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie psy są najlepsze do odszukiwania saren, odpowiedziałbym, że takie, które je… skutecznie znajdują. Przed jamniczką moim niezawodnym poszukiwaczem rogaczy był wyżeł niemiecki szorstkowłosy, a jeszcze wcześniej był nim jagdterier. Zatem sama tylko moja skromna praktyka pokazuje, że dobrymi tropowcami może być wiele psów, bez względu na rasę.

Samokształcący się labrador

Nie dość, że moja labradorka okazała się bardzo dobrym naturalnym tropowcem, to dodatkowo jest jeszcze oszczekiwaczem. Dla pełnego obrazu dodam, że nigdy ani jednej, ani tym bardziej drugiej z tych rzeczy jej nie uczyłem. Układałem ją wyłącznie z zakresu pracy labradora, i to też bez nadzwyczajnego zaangażowania, bo większość rzeczy robiła sama z siebie. Potrafi doskonale aportować kaczki i bażanty oraz jest niestrudzonym pływakiem. Na etapie szkolenia robiłem jej też włóczki z ptactwa łownego i przyznam, że od początku wykazywała do tego niezwykły talent. Tak jak niektóre psy trzeba uczyć prowadzenia tropu na długiej lince, tak Czarna umiała to robić bezbłędnie od pierwszej włóczki. Czyli można powiedzieć, że tego też jej nie nauczyłem, tylko dzięki mnie trochę sobie potrenowała. Z aportowaniem było natomiast tak, że od szczeniaka nosiła po podwórku rozmaite przedmioty, więc wystarczyło ją zawołać i kazać jej to oddać. Zatem aportowanie również miała we krwi.

Ma w sobie bardzo dużo łowieckiej pasji i chęci do każdego rodzaju pracy. Należy do psów, o których mówi się, że są „samograjami”, czyli umieją wszystko bez większej nauki. Tak też było z tropieniem po farbie.

Po znalezieniu pierwszego koziołka zabierałem ją do każdego następnego i zawsze wywiązywała się ze swojej pracy na medal. Kilka tygodni temu zadzwonił kolega, który samodzielnie – bez rezultatu – szukał rogacza ponad godzinę na podmokłej łące. Puściłem Czarną i po kilku minutach swoim oszczekiwaniem powiadomiła nas, że znalazła go w bardzo gęstych szuwarach sto metrów dalej nad jeziorem. Bez psa zguba byłaby niemożliwa do odszukania.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Kynologia

Nadmiar pasji

Pasja u psów myśliwskich objawia się zamiłowaniem do tropienia, buszowania, pływania i aportowania zwierzyny. Z jednej strony każdy o takim psie marzy, ale z drugiej

Polowanie i myśliwy

Tragiczna zima

Przełom roku obfitował w wypadki. Czterech myśliwych nie wróciło do domu z polowania. Każdej z tych tragedii można było uniknąć. Zawiodła dyscyplina i jak zwykle

Polowanie i myśliwy

Szalone jelenie

Rok temu w Norwegii stwierdzono oficjalnie chorobę CWD. Ponieważ jest to choroba układu nerwowego, w większości przypadków u zwierząt obserwuje się zmiany zachowania, takie jak

Porady praktyczne

Odwieczny wróg

Ślady roznoszonych przez pajęczaki zagrożeń odnajdujemy nawet w Biblii. Bez kontaktu z żywicielem mogą żyć nawet 18 lat i są odporne na niskie temperatury. W

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.