fot. Shutterstock

Nauka oszczekiwania

W dobie rozwijających się systemów nawigacji umożliwiających dokładne śledzenie psów wiele osób błędnie uważa, że nauka oszczekiwania lub oznajmiania nie jest konieczna. Owszem, technologia może nam pomóc, ale po pierwsze jest ona zawodna, a po drugie nigdy nie da nam tyle satysfakcji, co naturalny kontakt i porozumienie z własnym czworonogiem.

Człowiek ma naturalną potrzebę rozwoju i osiągania coraz lepszych efektów w tym, co robi. Z tego powodu doskonalimy się w rozpoznawaniu tropów oraz śladów bytowania zwierzyny, jej potrzeb, zwyczajów, biologii, aby ostatecznie nauczyć się niemal bezbłędnie przewidywać jej zachowanie i każdy ruch. Na tym polega rozwój, który w takim samym stopniu dotyczy naszych czworonogów. Nie wystarczy założyć psu obrożę z nawigacją, żeby zrobić z niego niezawodnego towarzysza łowów. Wcześniej trzeba poświęcić mu trochę czasu i uwagi, ale z całą pewnością jest on tego wart.

Z myślą o przygodzie

Mówienie, że pies musi być naturalnym oszczekiwaczem, bo w przeciwnym razie nie da się go tego nauczyć, jest pójściem na łatwiznę. W tej dziedzinie również osiągamy coraz lepsze wyniki i dzięki temu opracowujemy coraz doskonalsze metody szkoleniowe. Ludzie potrafią tak wytrenować delfiny, by wykonywały wiele skomplikowanych poleceń, i mówienie, że nie da się nauczyć psa szczekania, brzmi w tej sytuacji jak słaby żart. Dlatego proponuję uwierzyć głęboko, że ponad dziewięćdziesiąt procent psów myśliwskich można nauczyć oszczekiwania zwierzyny. Te kilka procent zawsze trzeba zostawić na przypadki szczególnie trudne, do których zaliczają się czworonogi o słabej psychice lub zupełnie pozbawione wymaganych cech. Każdego natomiast zdrowego psychicznie psa z przeciętną pasją do polowania na pewno można tego nauczyć.

Aby jednak zacząć, trzeba być przekonanym, że na pewno chce się to zrobić. Każdy z nas lubi słuchać lub czytać opowieści o wspaniałych psach, które nie dość, że potrafiły odnaleźć trudnego postrzałka, to jeszcze oszczekiwaniem przywoływały myśliwego do wspólnej zdobyczy. Chcielibyśmy przeżywać takie przygody, ponieważ są one bezcenne i dostarczają nam emocji nieporównywalnych z niczym innym.

Druga sprawa to wiara w sukces. Sukcesem jest nauczenie naszego psa oszczekiwania i jeżeli głęboko uwierzymy, że jest to możliwe, wówczas będzie nam o wiele łatwiej przystąpić do pracy.

Bez apelu ani rusz

Początki pracy z każdym psem to myśliwski apel. Niektórym właścicielom psów nie podoba się ten etap szkolenia, ponieważ od razu woleliby przejść do konkretów. Jednak apel to wiele godzin spędzonych z psem na zabawie i nauce, czyli nawiązywaniu z nim autentycznego porozumienia. Wchodzi w to nauka chodzenia przy nodze, siadania, warowania, odłożenia, aportowania czy przychodzenia do nogi. Jeśli pominiemy apel, nie damy psu szansy na zrozumienie naszych intencji, ponieważ wcześ­niej nie zbudowaliśmy bazy komend i poleceń, które umożliwiają nam czytelną komunikację. Poza tym pies pragnie kontaktu z przewodnikiem i każdy krótki, ale w miarę systematyczny trening jest dla niego sam w sobie nagrodą.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Kynologia

Czarny seter

Błyszcząca sierść z kasztanoworudymi podpalaniami, ciemne oczy o bystrym spojrzeniu i harmonijna budowa. Oto obraz typowego gorącokrwistego, szlachetnego długowłosego brytyjskiego wyżła, który swoją nazwę wywodzi

Hodowla i ochrona

Wojna o króla

Zgoda na odstrzał kilkudziesięciu żubrów wywołała medialną wojnę i kolejny raz udowodniła, że praca domowa na temat zarządzania przyrodą nie została odrobiona, ponieważ nikt nie

Opowiadanie

Moje lisy

Pierwszy lis, jakiego pamiętam, wynosił kury z kurnika. Miałem wtedy pięć, może sześć lat. W zimowy dzień siedzę przy oknie w kuchni i gapię się

Polowanie i myśliwy

Miłość kalibru magnum

Pasje lubią się łączyć. Marta Kostecka nie tylko poluje i jeździ konno, ale także – jako historyk sztuki – zajmuje się zabytkami europejskiej kultury łowieckiej.

Opowiadanie

Nauczyciel

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się