fot. Shutterstock

Obcy – decydujące starcie

W batalii o ochronę polskiej przyrody zbyt mało uwagi poświęca się negatywnemu wpływowi obcych gatunków na rodzimą florę i faunę. Dzieje się tak być może dlatego, że jedyną siłą, która może tu pomóc, są oczywiście myśliwi.

Na liście zwierząt łownych znajdują się trzy gatunki, których obecność w naszym środowisku jest wyjątkowo szkodliwa. Chodzi o szopa pracza, jenota i norkę amerykańską. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że nazwa norka amerykańska jest nazwą zwyczajową. Kiedyś ten gatunek zaliczano do rodzaju Mustela, czyli tego samego co niewystępująca już w Polsce norka europejska (Mustela lutreola). Jednak na podstawie przeprowadzonych badań genetycznych i biochemicznych wyodrębniono norkę amerykańską jako odrębny gatunek i umieszczono w rodzaju Neovison. Obecnie prawidłową nazwą, nadaną przez Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk, jest wizon amerykański, a nazwa łacińska to Neovison vison. Ta nazwa funkcjonuje już w literaturze naukowej i powinna być również stosowana w łowiectwie.

Niebezpieczny przybysz

O skali problemu, z którym musimy się zmierzyć, świadczą informacje zgromadzone na stronie Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Wizon amerykański wpływa destrukcyjnie na rodzime zoocenozy (zespoły różnych gatunków zwierząt charakterystycznych dla określonych środowisk), a w sprzyjających mu warunkach wyniszcza lokalne populacje niektórych ptaków i ssaków. Choć według europejskich badań do głównych ofiar tego ziemnowodnego drapieżnika należą ssaki (20–40%), ryby (10–40%) i płazy (15–50%), zagrożone są również ptaki w okresie lęgowym oraz te, które w czasie pierzenia tracą lotność (kaczki, gęsi, łyski i perkozy).

W Polsce najwięcej badań dotyczących wizona przeprowadzono w Parku Narodowym „Ujście Warty”. Wios­­ną ptaki stanowiły tam aż 46–60% biomasy zjadanych przez niego ofiar. Jak podkreślają naukowcy, obecność tego drapieżnika w środowisku – wraz innymi czynnikami pogarszającymi jakość siedliska – może w istotny sposób przyczyniać się do spadku liczebności ptaków i ssaków (np. karczownika). W miejscach, gdzie występują norki, budowa sztucznych gniazd, budek czy platform dla kaczek ma skutki odwrotne od zamierzonych. Prowadzona w ten sposób aktywna ochrona, która w założeniu ma wpłynąć na podwyższony sukces lęgowy, staje się przyrodniczą pułapką. Wizony uczą się bowiem wypatrywać takich miejsc oraz same korzystają z nich jako kryjówek i miejsc rozrodu.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Opowiadanie

Outsider

Nie wydawajcie osądów. A już na pewno nie wtedy, gdy brak wam doświadczenia. Bo skąd możecie wiedzieć, co powoduje, że kolega po strzelbie jest zamknięty

Tradycje i zwyczaje

Powrót jeleni

Łowy na rykowisku to kwintesencja myśliwskich przeżyć – rześkie poranki, upalne dni, sylwetki sosen na tle obłoków, dywany amarantowych wrzosów i ten jeleni koncert, przyprawiający

Polowanie i myśliwy

Podwójne życie doktora

Na co dzień ratuje ofiary wypadków i żartuje, że nie ma takiego bólu, którego jako chirurg nie mógłby wytrzymać… u pacjenta. Łowiectwo to jego drugie

Opowiadanie

Nauczyciel

Ten, kto wstydzi się swojej łowieckiej pasji, postępuje nierycersko. A przede wszystkim niemądrze. Myśliwych krytykują bowiem przede wszystkim ci, którzy nas nie znają. Pozwólmy się

Broń

Szóstak przyszłościowy

Tomasz Pilarz uważa, że najlepsza reklama to reklama szeptana. Zadowoleni klienci sprowadzą następnych. W wieluńskim sklepie znajdą największy wybór broni i optyki, a przy tym