fot. Adam Nieścioruk

Odrobina luksusu

Naszej pasji zawdzięcza zdrowie, a my zawdzięczamy mu wyjątkowej urody bola, kulawki i biżuterię, która do łowiectwa przekona najzacieklejsze przeciwniczki naszej pasji. Stanisław Kędzierski jest twórcą oryginalnej kapliczki ku czci świętego Huberta. Zrekonstruował też Złom skradziony z grobu Jana Sztolcmana – pierwszego redaktora naczelnego „Łowca Polskiego”.

Niektórzy twierdzą, że łowiectwo to kwestia życia i śmierci. Parafrazując klasyczny cytat, Stanisław Kędzierski odpowiada na to, że bardzo zasmuca go takie podejście, bo chodzi przecież o sprawę… znacznie większej wagi. Całkiem już natomiast serio dodaje, że może nie tyle życie, ale zdrowie z całą pewnością zawdzięcza naszej pasji. Otóż po studiach na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych podjął pracę w wyuczonym zawodzie, projektując biżuterię. Wydawałoby się, że nie jest to zajęcie niebezpieczne. A jednak. Któregoś dnia w przydomowej pracowni zatruł się w wyniku reakcji chemicznej i tylko nadzwyczajnemu zbiegowi okoliczności oraz przytomności umysłu lekarza zawdzięcza fakt, że stąpa jeszcze po tej ziemi. Medyk ów zalecił rekonwalescentowi dużo ruchu na świeżym powietrzu, a gdy usłyszał o tym Włodzimierz Zabłocki, kolega z tego samego rocznika (ale po Wydziale Wzornictwa ASP) i zapalony myśliwy, niezwykle serio traktujący wszystko co z polowaniem związane, los pana Stanisława został przypieczętowany. Wkrótce rozpoczął staż łowiecki, a po zdaniu egzaminów został przyjęty do warszawskiego koła „Trop”, które – co dodajemy z kronikarskiego obowiązku – może się poszczycić wspaniałymi tradycjami, gdyż powstało w 1924 roku pod nazwą Rembertowskie Towarzystwo Myśliwskie.

Starożytne inspiracje

Twierdzi, że po pierwsze – zwierzyna na niego nie idzie, a po wtóre – że nie należy do wyśmienitych strzelców. A gdy mu się przypomni, że z polowania wracał kiedyś z kilkunastoma szarakami, wyjaśnia z uśmiechem, że sam nie wie, jak to się mogło zdarzyć, i że tak naprawdę to wcale tego nie chciał. Jakkolwiek by jednak było, w opinii pana Stanisława w łowiectwie liczy się przede wszystkim otoczka kulturowo-towarzyska, a więc oświetlony pochodniami pokot, sygnały i oczywiście następująca po polowaniu biesiada w doborowym gronie. Podkreśla, że ponieważ toast uchodzi za gatunek literatury stosowanej, także myśliwska biesiada może stać się sztuką.

Po dołączeniu do grona rycerzy świętego Huberta pan Stanisław przypomniał sobie, że jeszcze podczas studiów widział w sofijskim Muzeum Narodowym właśnie odkryty skarb tracki, na który składały się dzieła antycznej sztuki złotniczej – w sumie kilka kilogramów drogocennego kruszcu. Zachwycił się wtedy rytonami – starożytnymi naczyniami do picia wina, zwieńczonymi łbami jeleni. Zwrócił uwagę na doskonałą technikę i niezwykle staranne wykonanie – arcydzieła dawnych mistrzów nie wyglądały na odlew. Jubiler doszedł do wniosku, że odtąd zajmie się między innymi projektowaniem i wytwarzaniem myśliwskich kulawek.

Pierwsze, które wykonał dla koła „Żubr” z Milanówka, wyróżniały się – rzecz prosta – motywem króla polskiej kniei. Następne – dla koła „Tabakiera” z Podkowy Leśnej – zwieńczył oczywiście łbem odyńca. Z biegiem lat uzbierała się cała kolekcja rodzimej zwierzyny (z rogaczem, bykiem jelenia i trykiem muflona). Tak powstał oryginalny zestaw, który w okutym srebrem drewnianym etui przygotowywał na zamówienie Kancelarii Prezydenta RP. Tak, to bez wątpienia towar luksusowy, ale jak to powiedział jeden z bohaterów opowiadającego o młodości Ernesta Hemingwaya filmu „Miłość i wojna”: „Czymże byłoby życie bez odrobiny luksusu?”.

Gałązka jako trofeum

Stworzone przez siebie kulawki prezentował na zbiorowej wystawie zorganizowanej w warszawskiej Galerii Myśliwskiej „Elite” (eksponowano również prace Jerzego Raczyńskiego oraz wspomnianego już Władysława Zabłockiego). Nieoceniony Wacław Przybylski, niekwestionowany łowiecki autorytet i znawca naszych tradycji, napisał wtedy w okolicznościowym wydawnictwie: „Pierwszymi artystami w dziejach ludzkości byli myśliwi – nasi przodkowie, którzy rysunkami na ścianach jaskiń utrwalali swoje przeżycia, swój strach przed potężnym zwierzem, swoje triumfy nad nim. Te arcydzieła odkryto zaledwie sto kilkadziesiąt lat temu w jaskiniach Hiszpanii, Francji i w innych zakątkach Ziemi. Kulturotwórcza rola łowiectwa jest jego niezwykle ważną częścią. Zaskakując bogactwem form – od wielkich płócien do drobnych arcydzieł jubilerskich – sztuka związana z łowiectwem przenosi nas w świat dzikiej przyrody, który fascynuje ludzi od wieków”.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Dopóki starczy sił

Aby strzelić bawołu, jeździł do Afryki aż ośmiokrotnie, za to lamparta upolował po zasiadce trwającej raptem czterdzieści minut. Sławomir Lenarcik, właściciel koncernu mięsnego produkującego wyśmienite

Polowanie i myśliwy

Zakładamy pasy

W Polsce jest blisko 10 tysięcy pasów zaporowych, ale istnieje wyraźna dysproporcja między ich łączną długością (2,7 tys. km) a ilością wykładanej tam karmy (zbyt

Polowanie i myśliwy

Promocja zabijania

Przez najbliższe lata jako myśliwi będziemy mieli mocno pod górę. Dlatego musimy mieć jasny przekaz zarówno do naszych przyszłych kolegów, jak i dla społeczeństwa –

Polowanie i myśliwy

Chaskiel na rozkładzie

Nastały takie czasy, że łatwiej strzelić medalowego byka czy rogacza niż orężnego dzika. Stąd pomysł konkursu „Chaskiel poszukiwany”, zorganizowanego przez redakcję „Łowca Polskiego” i Warszawską

Temat miesiąca

Mistrzowie Nowego Światu

Jest jeden adres w Warszawie, który nie zmienił się od czasów zaborów. Przybywający do stolicy myśliwi kierują tu kroki już od 120 lat! To Nowy