fot. Andrzej Wierzbieniec

Ostatni z II Rzeczypospolitej

O wyczynach łowieckich jego matki regularnie donosił nasz miesięcznik. Ojciec brał udział w zawodach strzeleckich razem z legendarnym Józefem Kiszkurną. Krzysztof Kiwerski, który w tym roku kończy 90 lat i doskonale pamięta przedwojenne polowania w majątku rodziców, to żywa historia Polskiego Związku Łowieckiego.

Skrzynię zakopano przy brzozie o grubym i pochyłym pniu. W skrzyni, której do dziś nie udało się niestety odnaleźć, znajdowały się dwie należące do matki śrutówki – Purdey i Holland & Holland, oraz dryling i sztucer, z których strzelał ojciec. Brzoza rosła w lesie okalającym Puszczę Kampinoską. Państwo Kiwerscy schronili się w Zakładzie dla Niewidomych w Laskach, bo od dawna pozostawali w przyjacielskich relacjach z zasłużonym dla tej placówki księdzem Władysławem Korniłowiczem, który nawiasem mówiąc w maju 1935 roku udzielał sakramentu ostatniego namaszczenia umierającemu marszałkowi Piłsudskiemu.

Laski – leżące u wrót stolicy i z tej racji mające znaczenie strategiczne – zajęli Niemcy. Rodzina Kiwerskich, ukryta w kotłowni, obserwowała przez piwniczne okienko polski kontratak. Widzieli, jak budynki kilkukrotnie przechodziły z rąk do rąk, a obraz naszej piechoty idącej do ataku na bagnety pan Krzysztof ma do dziś przed oczyma. W końcu nasi wycofali się w stronę broniącej się jeszcze stolicy, pozostawiając w polowym szpitalu ciężko rannych. Jak zapamiętał pan Krzysztof, gdy przyszli Niemcy, wszystkich ostrzyżonych na krótko, czyli po wojskowemu, natychmiast rozstrzelano. Warto w tym miejscu podkreślić, kto dokonał zbrodni na jeńcach. Wszak w czasie wojny w tramwajach wisiały tabliczki o treści: „Tylko dla Niemców”, a nie: „Tylko dla nazistów”.

Tak skończył się jego świat. Dwór w Szczepicach, który codziennie zaopatrywał w pyszną pienistą śmietankę renomowaną warszawską kawiarnię „Ziemiańska”, gajowy Serafin, który nie tylko wiedział, pod którym krzakiem jeżyn śpi odyniec, ale nawet w którym kierunku ma zwrócony gwizd, polowania na kaczki, podczas których mały Krzyś towarzyszył ojcu, niosąc za pazuchą amunicję… To wszystko dobiegło końca we wrześniu 1939.

Najlepsze kasztany

Trudno o bardziej myśliwski rodowód. Jak wspominają rodzinne kroniki, „ród Kiwerskich z dziada pradziada odznaczał się wielkim zamiłowaniem do łowów i talentem do strzelectwa”. O przodkach krążyły rozmaite legendy. Jeden z pradziadów celował ponoć w polowaniu na przepiórki i bekasy, bo w spiżarni stały beczki wypełnione po brzegi pieczonymi tuszkami tych smakowitych ptaszków, zalane topionym masłem. Inny z kolei protoplasta rodu rzadkim był gościem w domu, gdyż dnie całe spędzał w polu i w lesie, za całe towarzystwo mając wyżła i strzelbę.

Nic więc dziwnego, że i matka pana Krzysztofa – Maria – kobieta „o rafaelowskiej słodyczy i wdzięku”, „ożywiała się nagle i promieniowała radością”, słysząc o polowaniu. O jej sukcesach donosił w 1936 roku nasz miesięcznik, zamieszczając następującą notatkę: „W Szczepicach (Wielkopolska) odbyło się polowanie na czarnego zwierza, w czasie którego w jednym tylko miocie zabito 26 sztuk. Na zdjęciu widzimy właścicielkę Szczepic p. Marię Kiwerską pomiędzy zastrzelonymi dzikami, z których trzy padły z jej ręki”. Podczas tego pamiętnego polowania – pokot był jak na owe czasy rekordowy – podawano bigos, flaczki i indyka nadziewanego słodkimi kasztanami. Kasztany te przywiózł mąż pani Marii, Włodzimierz, ale nie z Paryża, tylko z Rzymu, gdzie przez trzy dni brał udział w światowych zawodach w strzelaniu (razem z trzykrotnym mistrzem świata w konkurencji trap Józefem Kiszkurną) i zdobył srebrny medal.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Nie tylko po strzelaniu

Niektórzy twierdzą, że współczesne spłonki, prochy i dobre marki stali sprawiają, że broni po strzelaniu nie trzeba czyścić. Są w błędzie. Jak postępować, by sztucer

Tradycje i zwyczaje

Generalskie polowania

Obrońca ojczyzny w 1920 roku, bohater spod Monte Cassino i Ankony. Prywatnie generał Władysław Anders był znakomitym kompanem i świetnym myśliwym. Podczas polowań na Kresach

Broń

Pojedynek klasyków

Ernest Hemingway mawiał, że nie ma takiej choroby, której nie da się wyleczyć za pomocą .30-06. Jednak to stara niemiecka „ósemka”, czyli 8 × 57

Broń

Szafa z klasą

Czas pędzi nieubłaganie. Wkrótce wchodzą w życie odłożone na pięć lat przepisy w sprawie przechowywania broni. Każda szafa na broń musi spełniać warunki co najmniej

Kynologia

Kłopot z narzynaczem

Narzynacz to pies, który kaleczy lub zjada upolowaną zwierzynę. To bardzo poważna wada, którą najprawdopodobniej się dziedziczy, zatem czworonogi z takim defektem powinny być eliminowane