Papież na ambonie

Jeżeli akurat nie spieszy z pomocą cierpiącym, to poluje – najchętniej na zwierzynę grubą. Kolekcjonuje wizerunki świętego Huberta. Kto taki? Papież. Antoni Papież.

Antoniego poznałem wiele lat temu. Jest szanowanym lekarzem, a w naszym środowisku autorytetem nie tylko w dziedzinie kolekcjonerstwa. Wielu myśliwych ma u niego dług wdzięczności, ponieważ zawsze bezinteresownie wszystkim pomaga. Urodził się w Nowym Sączu i choć przez 17 lat pracował na Śląsku, pozostał góralem z krwi i kości. Jednym zdaniem: bardzo skromny człowiek z wielkim sercem!

Niekiedy mam wrażenie, że znają go wszyscy. Anegdot i opowieści z jego udziałem krąży mnóstwo, ale na początek pozwolę sobie opisać chyba najzabawniejszą, związaną z jego nazwiskiem.
Bankiet trwał w najlepsze, a fundatorem był Kazimierz Szabla, ówczes­ny szef Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach, który właśnie obronił doktorat. Liczni koledzy po strzelbie (niektórzy zajmujący eksponowane stanowiska w rządzie) i leśnicy składali życzenia, dzwoniąc do renomowanej krakowskiej restauracji, gdzie na koszt pana Kazimierza wznoszono puchary i kosztowano dań z dziczyzny. Kelner kursował z telefonem i – po krakowsku honorując tytulaturę – co chwila anonsował: „Panie doktorze, dzwoni pan poseł…”. Albo: „Pan prezes pragnie powinszować panu doktorowi…”. Albo: „Przy aparacie pan dziekan Wydziału Leśnego…”. Za którymś razem poczciwy kelner zaniemówił, gdyż w słuchawce usłyszał ni mniej, ni więcej tylko: „Tu Papież” (a nasz wielki rodak zasiadał jeszcze wówczas na Stolicy Piotrowej). Gdy kelner wszedł do sali, gardło miał ściś­nięte. W końcu zdołał jednak z siebie wydusić: „Watykan na linii”. „Ach, to Ojciec Święty – ucieszył się pan Szabla. – Jestem zaszczycony, że Wasza Świętobliwość o mnie pamięta”. Swobodny ton rozmowy spotęgował tylko wrażenie i oczy współbiesiadników zrobiły się wielkie niczym pięciozłotówki z rybakiem. „Dziękuję z serca za zaproszenie i do rychłego zobaczenia. Z Panem Bogiem” – zakończył pan Kazimierz i na powrót chwycił sztućce. „Co się tak dziwicie? – spytał, przypatrując się twarzom osłupiałych kolegów. – Przyjaźnimy się od lat”. Zapomniał tylko dodać, że życzenia odebrał nie od papieża Jana Pawła II, lecz od Papieża Antoniego, znakomitego chirurga ortopedy i świetnego myśliwego (notabene wyznania rzymskokatolickiego).

Wojenne zające

Jest znawcą łowieckich tradycji, a jego zbioru myśliwskich pastorałów, kulawek i krawatników nie powstydziłoby się niejedno muzeum. Jako lekarz poskładał tylu połamanych pracowników Lasów Państwowych, że w uznaniu zasług został przyjęty do Bractwa Leśnego i otrzymał Kordelas Leśnika Polskiego, który zapoczątkował kolejny dział kolekcji – poświęcony myśliwskiej broni białej. W tym roku Antoni Papież obchodzi jubileusz 40-lecia łowieckiej przygody i z tej okazji dał się w końcu namówić na przywołanie wspomnień.

Myśliwską drogę zaczynał w kole „Dzik” z Sosnowca, które dzierżawiło bogaty w drobną zwierzynę obwód w Częstochowskiem. Gdy 13 grudnia 1981 roku jechał tam z kolegami na zające, napotkał zmierzającą w przeciwnym kierunku kolumnę czołgów i transporterów. A kilka kilometrów przed miejscem zbiórki, na terenie sąsiedniego koła, zobaczyli taką scenę: na poboczu milicyjna nyska, obok kolejka myśliwych przed ustawioną w śniegu szkolną ławką. Na ławce piętrzyła się sterta zdanej broni, której numery skrupulatnie spisywało dwóch funkcjonariuszy.

– Przyspieszamy zbiórkę, bo jesteś­my następni w kolejce – zakomenderował Antoni. – Na skup nic dziś nie zdajemy – z historii wiadomo, że na wypadek wojny trzeba przede wszystkim uzupełnić zapasy w spiżarniach.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Cesarskie towarzystwo

Razem z Janem Sztolcmanem organizował w Warszawie wystawy psów myśliwskich. Z Henrykiem Sienkiewiczem polował w łowisku Otwockiego Kółka Myśliwskiego im. św. Huberta. Przykład mojego pradziadka

Polowanie i myśliwy

Z drylingiem do pożaru

Przez dziesiątki lat chronił las przed ogniem. W zamian za to święty Hubert pozwolił mu poznać największe sekrety świata zwierząt i szczodrze darzył podczas polowań.

Polowanie i myśliwy

W czeskim rewirze

Myśliwi tradycyjnie znajdują wsparcie w środowisku strzeleckim. W Czechach jest ono większe niż w kilkukrotnie liczniejszej Polsce! To jeden z powodów, dla którego społeczny odbiór

Polowanie i myśliwy

Z łukiem na lwa

Polowanie z łukiem to propozycja dla myśliwych, których pociąga trudność. To powrót do pierwotnych i emocjonujących praktyk łowieckich. O swojej pasji opowiada Karol Narbutt, przewodniczący

Broń

Włoski klasyk

Na rynku nie brakuje niskobudżetowych repetierów zarówno z Europy, jak i Stanów Zjednoczonych. Niewiele z nich zasługuje na uwagę, ale wyjątek stanowią z pewnością sztucery