Polowanie w majątku Kazimierza Taczanowskiego w Wilczynie, pierwsza połowa lat 30. Widoczni m.in.: inspektor armii gen. Edward Rydz-Śmigły (w środku), wiceminister spraw wojskowych gen. Kazimierz Fabrycy (na prawo, obok gen. Rydza-Śmigłego) oraz inspektor armii gen. Gustaw Orlicz-Dreszer (na lewo za gen. Rydzem-Śmigłym)

Pierwsza strzelba II RP

Oficerowie dwudziestolecia międzywojennego oprócz akademii wojskowych „kończyli” również wyższą uczelnię św. Huberta, która wychowała całe zastępy wytrawnych myśliwych. Najwyższą lokatę wśród kadry oficerskiej zdobył marszałek Edward Śmigły-Rydz (1886–1941).

Myśliwy, żołnierz, mąż stanu. Bez wątpienia jedna z najbardziej tragicznych postaci najnowszej historii Polski. Urodził się w Brzeżanach nad rzeką Zgniłą Lipą, małym miasteczku Galicji Wschodniej. Jego ojcem był Tomasz Rydz, syn kowala, plutonowy cesarsko-królewskiego 7. Pułku Ułanów. Matką była Maria z domu Babiak – córka miejscowego listonosza. Tomasz Rydz zmarł, gdy Edward miał 2 lata, a matka umarła, gdy chłopiec liczył sobie 10 lat. Zajął się nim dziadek, Jan Babiak. Później dzieckiem zaopiekowali się Uranowiczowie, inteligencka zamożna rodzina. Dzięki ich wsparciu Edward mógł pójść do gimnazjum św. Anny w Brzeżanach, gdzie w 1905 roku zdał maturę z wyróżnieniem. Zresztą na wszystkich uczelniach, kursach i akademiach przyszły marszałek otrzymywał oceny celujące.

W 1908 roku wstąpił do Związku Walki Czynnej, po wybuchu wojny został dowódcą 1. Pułku Piechoty Legionów. Gdy Józef Piłsudski został uwięziony w Magdeburgu, objął kierownictwo Polskiej Organizacji Wojskowej. W wojnie z bolszewikami okazał się wyróżniającym i odważnym żołnierzem.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości czas wolny od służby mógł poświęcić swej największej pasji – łowiectwu. 31 maja 1927 roku został wybrany na prezesa Wojskowego Towarzystwa Łowieckiego w Warszawie. Po nim funkcję tę pełnili: gen. dr Roman Górecki, gen. Kazimierz Fabrycy i gen. Janusz Głuchowski. Towarzystwo odegrało ważną rolę w scalaniu wojskowych stowarzyszeń łowieckich.

Marszałek Polski kilkakrotnie polował w Białowieży. Szczególnie miło wspominał dwudniowe polowanie reprezentacyjne urządzone w lutym 1938 roku na cześć regenta Węgier admirała Horthy’ego. Na pokocie ułożono trzy rysie, jednego wilka i 49 dzików. Kierownik polowania inspektor Maksymilian Doubrawski meldował prezydentowi danie 234 strzałów. Gość z Węgier strzelił rysia, odyńca i pięć pomniejszych dzików. Jego syn Etel Horthy mógł się poszczycić drugim rysiem. Trzeciego święty Hubert podarował posłowi RP w Budapeszcie Ludwikowi Orłowskiemu. Zwyczajem białowieskim prezydent Mościcki w towarzystwie gości wyszedł z pałacu przy dźwiękach fanfary odegranej na waltorniach myśliwskich przez straż łowiecką. W wysoko umieszczonych kagańcach paliły się smolne szczapy, a przy błyskach magnezji pracowali fotografowie i dziennikarze.

Śmigły-Rydz uczestniczył tylko w pierwszym dniu polowania i ustrzelił jednego z trzech zauważonych wilków. Był to jedyny bury drapieżnik ubity na tym polowaniu, dlatego też został najwyżej umieszczony na specjalnej dębowej konstrukcji eksponującej rozkład zwierzyny.

Polowania reprezentacyjne w Spale w okresie międzywojennym wiążą się przede wszystkim z nazwiskiem prezydenta Mościckiego, ale i Śmigły-Rydz bywał tam częstym gościem. W listopadzie 1935 roku brał udział w uroczys­tych łowach z okazji Dnia św. Huberta. Można też przypuszczać, że to właśnie w spalskiej rezydencji prezydent RP podjął decyzję o wręczeniu Śmigłemu-Rydzowi buławy marszałkowskiej.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Amunicja XXI wieku

Niektórzy eksperci twierdzą, że 6 mm Creedmoor to nabój przyszłości. Z pewnością idealnie nada się na rogacza. Ale lista nowości, na które zwrócą uwagę myśliwi

Broń

Dyskretny urok nadlufki

Ktoś, kto chciałby ocenić Merkla 303 w takich kategoriach, jak ciętość, pokrycie, wyważenie, praca mechanizmu spustowego, niezawodność i wykończenie, musiałby w każdej z nich wystawić

Broń

Ćwiczenie czyni mistrza

Coroczne przystrzelanie broni to nasz obowiązek, ale kontakt myśliwego ze strzelnicą w żadnym razie nie może się do niego ograniczać. Nie wystarczy, że opanujemy do

Kynologia

Niematerialne dziedzictwo

Stowarzyszenie Miłośników Gończego Polskiego obchodzi swój pierwszy jubileusz. Zorganizowało w tym czasie ponad 30 dużych warsztatów dla tropowców i dzikarzy, podczas których przeszkoliło kilkudziesięciu przewodników

Kynologia

Z psem po bukiet

Myśliwi polujący na ptactwo są przede wszystkim miłośnikami pracy z psami. Przez cały rok doskonalą formę swoich pupili tylko po to, żeby dosłownie kilka razy