fot. Shutterstock

Pijany rykoszet

Alkohol znika z polowania. Myśliwy z czerwonym nosem to obrazek sprzed lat, ale zdarzają się jednak incydenty. Są wyjątkowo groźne dla zdrowia i życia, ale i dla wizerunku myśliwych w oczach społeczeństwa.

Pierwsza sobota stycznia. Pod Komarówką Podlaską od rana poluje jedno z podlaskich kół. Klasyczna zbiorówka na dziki. Można też strzelać łanie i cielaki, bo plan niedomknięty. Dochodzi 15.00. To już ostatnie pędzenie, bo słońce powoli znika za drzewami. Z miotu wychodzi chmara jeleni. Zwierz mija linię między dwoma strzelcami. Ci puszczają chmarę dla bezpieczeństwa do tyłu i niemal równocześnie dają ognia.

Dobrze strzelona łania pada po kilku metrach. Strzał sąsiada prawdopodobnie też dosięga zwierza, bo cielak – jak mówią świadkowie – wyraźnie zaznacza przyjęcie kuli, ale uchodzi. Dopiero wtedy okazuje się, że jeden ze strzelających jest ranny. Któraś z brenek, po przejściu przez zwierza, rykoszetuje. Kula wraca na linię i uderza strzelca w udo. Nikt inny tam nie dawał ognia, zatem odmienny przebieg wydarzeń raczej nie wchodzi w grę.

– Wiadomość o wypadku z użyciem broni palnej dostaliśmy po 1600 – relacjonuje Piotr Mucha, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Radzyniu Podlaskim. – Zadzwonił lekarz ze szpitala. Zgodnie z prawem służba zdrowia musi informować Policję o każdej ranie postrzałowej. Nasi pojechali do szpitala i do lasu. Wstępnie ustaliliśmy, co się tam wydarzyło.

Koledzy odwieźli rannego do szpitala, choć z zeznań części świadków wynika, że człowiek o pomoc medyczną specjalnie nie zabiegał. Postawa nieracjonalna, bo w udzie tkwiła przecież kula. Skąd ta niechęć? Wszystko wyjaśniło się na szpitalnym oddziale ratunkowym. Wypadek zaistniał z użyciem broni. Mundurowi rutynowo zbadali stan trzeźwości poszkodowanego. Wynik – nieco ponad pół promila.

Policja prowadzi postępowanie w kierunku nieumyślnego uszkodzenia ciała. Jednak w tej chwili podstawową linią śledczą jest rykoszet, i to po przejściu kuli przez tuszę zwierza. Zatem wypadek losowy, niezawiniony i niedający się przewidzieć. Co prawda postrzałka nie udało się dojść, ale ludzie wyraźnie widzieli, jak zaznaczył przyjęcie kuli.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on google
Inne ciekawe artykuły
Polowanie i myśliwy

Tragiczna zima

Przełom roku obfitował w wypadki. Czterech myśliwych nie wróciło do domu z polowania. Każdej z tych tragedii można było uniknąć. Zawiodła dyscyplina i jak zwykle

Tradycje i zwyczaje

Królewska bażantarnia

Znajdujący się obecnie w granicach Warszawy Natolin – przed II wojną światową należący do klucza dóbr wilanowskich – posiada niezwykle bogatą tradycję łowiecką. Pierwszym właścicielem

Polowanie i myśliwy

Myśliwi dla gęgawy

W ostatnim roku naszego projektu badawczego poświęconego gęgawom dokonaliśmy sensacyjnych obserwacji, które zmieniają nasz dotychczasowy obraz tego gatunku. Ten pionierski projekt realizowany i finansowany przez

Porady praktyczne

Odyniec w okopach

Nieraz podczas pobytu w łowisku widzimy głębokie „okopy” wybuchtowane przez dziki przy starych zbutwiałych karpach po ściętych drzewach. Często słyszymy, że czarny zwierz szuka tam

Tradycje i zwyczaje

Pierwsza strzelba II RP

Oficerowie dwudziestolecia międzywojennego oprócz akademii wojskowych „kończyli” również wyższą uczelnię św. Huberta, która wychowała całe zastępy wytrawnych myśliwych. Najwyższą lokatę wśród kadry oficerskiej zdobył marszałek