fot. Włodzimierz Łapiński

Powrót jeleni

Łowy na rykowisku to kwintesencja myśliwskich przeżyć – rześkie poranki, upalne dni, sylwetki sosen na tle obłoków, dywany amarantowych wrzosów i ten jeleni koncert, przyprawiający o dreszcz emocji. Ten nastrój udziela się myśliwym, kto żyw jedzie więc do lasu. Ale czy zawsze tak było?

Kult św. Huberta polującego na jelenie cofa nas w głębokie średniowiecze. Kroniki królewskie wyliczają beczki solonego jeleniego mięsa, zgromadzonego przez Władysława Jagiełłę przed bitwą grunwaldzką. A później przez kilka stuleci cisza, jelenie zniknęły z polskich kniej. Za czasów saskich nie było ich nawet w królewskich rewirach Puszczy Białowieskiej. Przypuszcza się, że w XVII wieku na terenach Rzeczypospolitej populacja jeleni wyginęła na skutek szczególnie srogich zim (mała epoka lodowa), co w połączeniu z okresami głodu i epidemii uniemożliwiało jakąkolwiek ochronę. Jedynie w lasach Karpat zachowały się niewielkie chmary, które przetrwały krytyczny okres i były obiektem polowań dla nielicznych arystokratów.

Pan hrabia otrzymywał od leśników informację, że w jego dobrach na połoninach odezwał się byk, a drugi ryczy kilkanaście kilometrów dalej. Zarządza więc postawienie wysoko w górach koliby zapewniającej wygodne noclegi, wyżywienie i dostęp do wybranych uroczysk. Przez kolejne wieczory i poranki wraz z miejscowym strzelcem podążać będą przez połoniny i górską puszczę w ślad za przemieszczającą się chmarą, łącząc radość myśliwskich przeżyć z pięknem otaczającej przyrody.

Dopiero w drugiej połowie dziewiętnastego wieku w lasach wielkich posiadłości magnackich rozpoczyna się powolna reintrodukcja jeleni sprowadzanych z rejonów podalpejskich. W tym czasie hr. Zamojski zdobywał swe pierwsze jelenie wieńce, upamiętniając myśliwskie sukcesy napisami na głazach.

Do Puszczy Białowieskiej po kilkuwiekowej przerwie jelenie wracają dopiero w 1865 r. Pochodzą ze zwierzyńca księcia Hochberga w Pszczynie i zostały wymienione przez cara Aleksandra II za białowieskie żubry. Transakcja ta okazała się szczęśliwa dla sprawy uratowania żubrów od całkowitej zagłady. Gdy po pierwszej wojnie światowej żubrów w lasach białowieskich już nie było, to właś­nie pochodzące z Białowieży żubry z Pszczyny stały się rdzeniem odradzającej się populacji.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Tok gajowego

Włodzimierz Łapiński, legenda fotografii przyrodniczo-łowieckiej i uczeń mistrza Włodzimierza Puchalskiego, zgodził się opowiedzieć czytelnikom „Łowca Polskiego” o swoich myśliwskich przygodach. Oto pierwsza z nich, związana

Polowanie i myśliwy

Żar obozowych ognisk

Niekwestionowany sukces Zdzisław Sawicki odniósł i jako biznesmen, i jako myśliwy, polujący często w skrajnie trudnych warunkach i na najbardziej niebezpieczną zwierzynę. Łowiectwo stało się

Polowanie i myśliwy

Nowe obowiązki

Nie opadł jeszcze kurz po ostatniej nowelizacji prawa łowieckiego, a już w życie weszło jedno z dwóch rozporządzeń wykonawczych. Dotyczy zasad bioasekuracji i nakłada nowe

Polowanie i myśliwy

Diana na podium

Rekordzistka Polski w trapie, zdobywczyni srebrnego medalu Mistrzostw Europy w Lonato i pierwszego miejsca podczas zawodów Pucharu Świata w Nikozji. Sandra Bernal to nie tylko

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.