Promocja zabijania

Przez najbliższe lata jako myśliwi będziemy mieli mocno pod górę. Dlatego musimy mieć jasny przekaz zarówno do naszych przyszłych kolegów, jak i dla społeczeństwa – pamiętając, że łowiectwo to nie proszek do prania i zwykłe sposoby promocji nie dadzą efektów.

Niestety, ostatnie miesiące całkowicie odmieniły moje spojrzenie na przyszłość łowiectwa. Byłem pewien, że Polska to wyjątkowo konserwatywny kraj, w którym polowanie uznawane jest za dziedzictwo narodowe. Dzisiaj nie jestem już o tym tak przekonany. Nie ma co ukrywać, znacząco obniżyły się nasze notowania w społeczeństwie. Większość myśliwych koncentruje się i szuka odpowiedzi na pytanie, czy mogliśmy zrobić coś więcej. Krytykować każdy umie doskonale, więc spotykam wielu łowców, którzy z dużą łatwością szafują zarzutami.

Ich zdaniem związek zbyt słabo walczył o dobry wizerunek polskiego myśliwego i dlatego mamy dzisiaj problemy. Większość nie potrafi jednak odpowiedzieć na pytanie, jakie konkretnie popełniono błędy i co można było jeszcze zrobić. Nie mając żadnych sensownych argumentów, zaczynają opowiadać o braku promocji… Dla mnie takie dyskusje są jałowe, choćby dlatego, że czasu już nie cofniemy. Dużo bardziej nurtuje mnie przyszłość zarówno ta bliższa, jak i dalsza!

Futerkowa prohibicja

Żyjemy w czasach, w których dla przeciętnego mieszczucha zabijanie czegokolwiek stało się złem w czystej formie. Dlaczego? Czyżby zawinił w tym miejscu nasz związek? Moim zdaniem – nie! W człowieku oderwanym od natury – niezależnie od tego, gdzie mieszka – bardzo łatwo wzbudzić negatywne emocje i przekonać go, że myśliwy zabija dla przyjemności, najczęściej same niewinne sarenki i gatunki chronione. Niestety, ten statystyczny mieszczuch nie dostrzega albo zgrabnie omija temat swoich skórzanych butów, kurtki z futerkiem wokół kaptura i schabowego na talerzu. Nie kojarzy wszystkich tych przedmiotów – nie mówiąc już o swoim jedzeniu – z zabijaniem. Dlaczego? Ponieważ śmierć stała się tematem tabu. Statystyczny Polak mięso kupuje wytrybowane i pokrojone w hipermarkecie i nie widzi żywych zwierzaków, ich krwi oraz cierpienia. Nic dziwnego, że potem niezdolny jest zabić nawet karpia na święta!

W tym świecie nasze działania promocyjne mają małą szansę odmienić negatywny obraz łowiectwa w społeczeństwie. Wiem, że taka teza może w pierwszej chwili oburzyć wielu myśliwych, szczególnie tych, którzy angażują się w takie działania. Jednak rzeczywistość jest brutalna i nawet tysiące pikników z pieczonym dzikiem w oprawie fantastycznych sygnalistów i sokolników nie „przykryje” jednego głupiego filmu ze ślubowania, gdzie umazano krwią młodego łowcę.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Polowanie i myśliwy

Podwójne życie doktora

Na co dzień ratuje ofiary wypadków i żartuje, że nie ma takiego bólu, którego jako chirurg nie mógłby wytrzymać… u pacjenta. Łowiectwo to jego drugie

Broń

Jak kulą w sosnę

Do wielu wypadków podczas polowań nigdy by nie doszło, gdyby myśliwi zdawali sobie sprawę z zasięgu pocisków. Kolejnych tragicznych zdarzeń uniknęlibyśmy pamiętając, że dla klasycznego

Broń

Jasność w nocy

Na rynku optyki myśliwskiej dokonuje się rewolucja. Lunety z Chin czy z Filipin nie ustępują pod względem jasności tym produkcji renomowanych firm z Europy. Różnica

Temat miesiąca

Normalne łowiectwo

Weganie stają się narzędziem w rękach „reformatorów” naszego modelu leśnictwa i łowiectwa. Efektem zmian ma być prywatyzacja lasów i komercjalizacja łowiectwa, która doprowadzi do wybicia

Tradycje i zwyczaje

Cesarskie towarzystwo

Razem z Janem Sztolcmanem organizował w Warszawie wystawy psów myśliwskich. Z Henrykiem Sienkiewiczem polował w łowisku Otwockiego Kółka Myśliwskiego im. św. Huberta. Przykład mojego pradziadka