fot. Shutterstock

Przepis na szaraki

Świąteczny pasztet bez zająca? To straszliwe widmo spędza sen z oczu wielu koleżankom i kolegom po strzelbie, przygotowującym właśnie menu na Boże Narodzenie. Zmartwień takich nie mają myśliwi z południowo‑zachodniej Lubelszczyzny. Plan łowiecki koła „Bażant” z Poniatowej, które dzierżawi tam dwa obwody, wynosi… ponad pół tysiąca szaraków!

Nie twierdzę wcale, że w obecnych warunkach środowiskowych na terenie całej Polski szaraki trzymają się mocno, ale chciałbym podkreślić, że stan lokalnych populacji zająca nie odbiega od liczebności w minionych czasach, do których tak chętnie wracamy we wspomnieniach. Bez wątpienia jest to informacja krzepiąca. Warto jednak od razu zaznaczyć, że taka sytuacja to nie szczęśliwe zrządzenie losu, lecz efekt ciężkiej i wieloletniej pracy myśliwych.

„Bażant” zającem stoi

Poniatowski „Bażant” organizuje w sezonie kilka polowań na zające, których rozkłady przyprawiają o zawrót głowy – przy dobrej pogodzie (chodzi o tzw. grudę, czyli zmarznięte pole) na pokocie układa się blisko setkę szaraków. Jeśli uwzględnimy powierzchnię polną obwodów, dojdziemy do wniosku, że odstrzał oscyluje w granicach 5–6 sztuk z każdych 100 ha terenu. Zauważmy przy tym, że w sezonie 2018/2019 w obwodach dzierżawionych przez koła łowieckie na terenie całego kraju upolowano 13 232 zające. Myśliwi z Poniatowej strzelili więc blisko 4 proc. wszystkich pozyskanych w Polsce szaraków. To dlatego na polowania zjeżdżają się tu myśliwi z najdalszych stron. Mają na rozkładzie medalowe byki i kozły oraz orężne odyńce, ale nierzadko kopyra strzelony na Lubelszczyźnie jest ich pierwszym w życiu.

Podobnie jak w przypadku koła „Cyranka” z Urzędowa, dzierżawione przez „Bażanta” tereny to w większości sady, uprawy aronii, malin i porzeczek. Razem z licznymi naturalnymi nieużytkami i niewielkimi polami uprawnymi tworzą mozaikę tak bardzo lubianą przez zające i pozostałą zwierzynę drobną. W tych rewirach wciąż poluje się na kuropatwy, a stadka widziane zarówno podczas jesiennych łowów na kury, jak i w trakcie zimowych zbiorówek na szaraki nierzadko liczą 15 sztuk lub więcej.

Będziemy to w „Łowcu Polskim” powtarzać jak mantrę – nie dochowamy się podobnych stanów zwierzyny drobnej bez konsekwentnej i intensywnej walki z lisami. W „Bażancie” strzela się je przy każdej nadążającej się okazji. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że kilkunastu myśliwych wyspecjalizowało się w polowaniach indywidualnych na lisy, a najskuteczniejszych zarząd koła corocznie wyróżnia nagrodami.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Spór o pióro

Niektórzy z naszych przeciwników chcą natychmiastowego wprowadzenia gruntownych zmian na liście gatunków łownych. Domagają się zakazu strzelania do pióra. Jeżeli nie będziemy w sposób merytoryczny

Tradycje i zwyczaje

Ostatni z wielkich

Polegał na swej intuicji malarskiej. Bardziej niż w talent, którym został hojnie obdarzony, wierzył w ciężką pracę. Myśliwi doskonale znają jego niezwykłej urody rysunki przedstawiające

Polowanie i myśliwy

Plama w kartoflach

Znowu tragedia na polowaniu. Scenariusz klasyczny. Czarna plama pod amboną, strzał, a zamiast dzika człowiek w kałuży krwi. Wioska Strzały pod Radomskiem w okręgu piotrkowskim.

Broń

A nóż się przyda

Którą stal wybrać i jaka powinna być jej twardość? Na jaki typ głowni się zdecydować i który rodzaj krawędzi tnącej będzie nam najbardziej odpowiadał? Postawmy

Temat miesiąca

Rewiry nad Bzurą

Mamy w skali kraju tylko kilka łowisk, gdzie w sezonie strzela się blisko 300 zajęcy. W jednym z nich gospodarują myśliwi z sochaczewskiego koła „Bzura”,