fot. Shutterstock

Przyszłość szaraka

Prowadzący krucjatę w obronie ptaków pseudoekolodzy domagają się przy okazji objęcia całkowitą ochroną zagrożonego, ich zdaniem, zająca. Sami ich napędzamy, pisząc, że populacja szaraka od kilkudziesięciu lat drastycznie spada. Tymczasem jeśli zając ma dogodne warunki – świetnie sobie radzi!

Obecny stan populacji pospolitego mieszkańca naszych pól cały czas porównujemy do złotych czasów, gdy na każdym polowaniu padało po kilkadziesiąt szaraków. Rozumiem, że może to frustrować. Doskonale pamiętam te czasy, bo jako dzieciak towarzyszyłem nieraz ojcu w takich polowaniach.

Zimy były normalne – z mrozem i śniegiem – więc polowanie zazwyczaj oglądałem zarówno z pozycji naganiacza, jak i siedząc na stołku za tatą. Widok kilkunastu zajęcy śmigających w miocie, dźwięki kołatek, pokrzykiwania naganiaczy, pokot i tradycyjny posiłek pamiętam doskonale do dziś.

Próba porównywania tamtych łowów do dzisiejszych jest nieporozumieniem. Można, oczywiście, żyć wspomnieniami, ale lepiej chyba zaakceptować rzeczywistość i działać. W moim odczuciu sytuacja zająca wcale nie wygląda źle!

Trudno wyobrazić sobie łowisko w naszym kraju, gdzie nie spotkamy ani jednego kopyry. Choć z drugiej strony prawdą jest, że w większości kół nawet najstarsi myśliwi nie są w stanie powiedzieć, kiedy ostatni raz strzelili szaraka. W skali kraju dzierżawimy prawie pięć tysięcy obwodów, ale aż w czterech tysiącach nie polujemy na zające! W tym momencie nasi przeciwnicy zacierają ręce. Takie statystyki są dla nich przecież dowodem, że zające już tam wyginęły. Nie są w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której „wstrętny morderca” może zabić biednego szaraczka, ale tego nie robi. A tymczasem…

Ozdoba łowiska

Większość kół, widząc podczas inwentaryzacji słaby stan populacji, wpisuje do planu odstrzału tylko kilkanaście szaraków. Gdy przychodzi sezon polowań, mamy najczęściej fatalną, mokrą i bezśnieżną zimę. W efekcie koła rezygnują z polowania i przenoszą się w leśne ostępy w poszukiwaniu dzika. Zając jest przypadkowym gościem pokotu i najczęściej pozostaje ozdobą łowiska.

Gdyby wprowadzenie moratorium – za jakim kilka lat temu optował pewien minister – miało stanowić zbawienne lekarstwo, to w kilku tysiącach miejsc w różnych częściach kraju powinno być zatrzęsienie zajęcy. A jednak ich tam nie ma!

Przez kilka dziesięcioleci biolodzy i myśliwi wymyślali różne teorie. Nasz związek opracowywał specjalne programy, drukowaliśmy podręczniki i zakładaliśmy hodowle klatkowe. Pesymiści głośno mówili, że za kilka lat szaraki bezpowrotnie znikną z naszych łowisk i podzielą los głuszców czy cietrzewi.

Przyroda niezmiennie nas zadziwia i – mimo coraz gorszych warunków środowiskowych – pospolite zające dalej cieszą myśliwskie oko. Najczęściej podczas wiosennych łowów w szkłach lornetki obserwujemy tokującego koguta bażanta i spokojnie kicającego szaraka. Wiosenne toki i parkoty przywołują w pamięci wspaniałe przygody jesienno-zimowe. Niestety, dla większości te wspomnienia lub opowieści starszych kolegów nie są wystarczającym impulsem do działania.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.

Temat miesiąca

Sukces selekcji

W minionym sezonie strzeliliśmy prawie 2700 medalowych rogaczy, z czego złoty medal uzyskało ponad 500 parostków. A to jeszcze nie koniec, gdyż nie wszystkie zarządy

Broń

Szafa z klasą

Czas pędzi nieubłaganie. Wkrótce wchodzą w życie odłożone na pięć lat przepisy w sprawie przechowywania broni. Każda szafa na broń musi spełniać warunki co najmniej

Tradycje i zwyczaje

Tęsknota za knieją

Dobrze zasłużyła się Polsce, niosąc pomoc rannym żołnierzom w 1920 r. i ludności cywilnej podczas oblężenia stolicy we wrześniu 1939 r. oraz w trakcie powstania

Polowanie i myśliwy

Cena strachu

W trakcie polowania czy prac gospodarskich w łowisku nieszczęście jest zawsze blisko. Dlatego warto uczestniczyć w kursach pierwszej pomocy przedmedycznej. Znajomość podstawowych zasad jej udzielania