fot. Radosław Dominowski

Rogacz z klasą

Nasi przodkowie przypisywali poszczególne gatunki do kalendarza polowań. Jesień zawłaszczały jelenie, zimę zające, a wiosna należała do głuszca. Dzisiaj szaraki tylko dla wybranych, a wiosenne łowy odeszły do historii. Jednak niezmiennie królem lata jest rogacz.

Polowanie na kozła może się odbyć według scenariusza: przyjechałem, zobaczyłem, zastrzeliłem. Dalej zaprzyjaźniony ZUL-us, za równowartość flaszki, spreparuje trofeum i da je łowczemu, by ten zaniósł na ocenę. Mocne idą na ścianę, a lichota wypełnia karton w garażu.

Rozsmakowany łowca ma więcej roboty. Polowanie na kozła w jego wykonaniu zawiera trochę więcej elementów.

Sarna, zwierz nieduży. By ją powalić, wystarczy pocisk, który na stu metrach zachowa tysiąc dżuli. Ma tę przewagę, że przeważnie nie masakruje tuszy. Szczęśliwi bogacze, których stać na broń do każdego rodzaju łowów. Większość myśliwskiej „szarej piechoty” ma jeden sztucer, z którym poluje na wszystko – od liska po byka.

Taka broń nigdy nie będzie uniwersalna, ale można sobie pomóc. Istotą jest dobór amunicji. Rynek w każdym kalibrze oferuje sporą jej paletę. Doświadczenie uczy, że rogacz, choć zwierz niewielki, wymaga w popularnych kalibrach – od 7 mm w górę – pocisków twardszych i wolniejszych. Te, w odróżnieniu od szybkich i mocno ekspansywnych, nie rujnują delikatnej tkanki. Nie wnikając w zawiłości balistyki końcowej, wolniejsza penetracja tuszy to mniejsze zniszczenia wywołane tzw. kanałem chwilowym, a nierozbuchana ekspansywność pocisku to słabsze grzybkowanie.

Oczywiście niezbędna jest wizyta na strzelnicy. Tylko tam, w zgodzie z prawem, można przystrzelać broń. Taka czynność, dokonana np. w starej żwirowni, to wykroczenie, które może skutkować nawet cofnięciem pozwolenia na broń.

Nie tylko zmiana amunicji skłania do sprawdzenia broni. Jeśli sztucer od zimy leżał w szafie, trzeba go przystrzelać z powodu różnicy temperatur zimowych i wiosennych. To niekiedy nawet 30°C. Różna gęstość powietrza, więc inny jego opór, konieczny do pokonania przez pocisk. Efekt? Strzał zdołowany o kilka centymetrów, a rogacz zwierz nieduży. Jeśli dodatkowo wpisze się w to błąd strzelca – w najlepszym przypadku czyste pudło. Najczęściej jednak odstrzelona przednia cewka.

Regulamin polowań nakazuje, by broń przystrzeliwać co najmniej raz w roku. To minimum dla leniwych, bo na strzelnicę jedzie się nie tylko przed sezonem. Również wtedy, gdy zmienia się amunicję na inną, ale również gdy otwiera nową paczkę dokładnie tych samych naboi, gdy lunetą, nie daj Boże, mocniej o cokolwiek puknie, a już na pewno wtedy, gdy zaliczy pudło.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Porady praktyczne

Fabryka bażantów

Koniec zimy i początek wiosny to niełatwy okres w życiu bażantów. Jeśli przeżyły, muszą teraz szybko odbudować masę ciała i zapasy tłuszczu, niezbędne w okresie

Broń

Ponadczasowy repetier

Niektórzy twierdzą, że cezetce do miana broni prestiżowej brakuje tylko ceny. Nowy sztucer CZ 557 Lux II dowodzi, że w powiedzeniu tym jest trochę prawdy.

Broń

Kaliber profesjonalistów

Jeżeli marzycie o karierze zawodowych myśliwych przemierzających tajgę, jest to kaliber dla was. .410 nie niszczy skórek ani tuszek, a przy strzale kulą zaskakuje celnością.

Tradycje i zwyczaje

Pierwsza strzelba II RP

Oficerowie dwudziestolecia międzywojennego oprócz akademii wojskowych „kończyli” również wyższą uczelnię św. Huberta, która wychowała całe zastępy wytrawnych myśliwych. Najwyższą lokatę wśród kadry oficerskiej zdobył marszałek

Polowanie i myśliwy

Byki Krystyny

W kluczborskim ośrodku hodowli zwierzyny przez ostatnich sześć lat introdukowano 98 jeleni słowackich i węgierskich. Część z nich zaopatrzono w nadajniki radiowe i GPS. Celem