fot. iStock

Siad z aportem

Wśród miłośników kynologii łowieckiej co jakiś czas powraca dyskusja na temat oddawania aportu przez psa w pozycji siedzącej. Część myśliwych uważa, że jest to niepotrzebna fanaberia. Postaram się dowieść, że wymaganie podobnych fanaberii ma bardzo duże znaczenie w budowaniu prawidłowych relacji między psem a człowiekiem.

Relacja między psem a człowiekiem budowana jest podczas każdej wspólnie spędzonej minuty. Jeżeli więc chcemy zostać przewodnikiem naszego dwuosobowego stada, to musimy być nim przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, a nie tylko od święta. Inaczej się nie da! Nasz pies nie będzie posłuszny na łowach, jeśli rządzi nami w domu. Przyjrzyjmy się naszym codziennym czynnościom i zastanówmy się, czy dzierżymy kontrolę nad własnym pupilem.

Jeżeli szczeniak podczas wychodzenia na spacer popędza nas swoim bieganiem i popiskiwaniem, to jest to pierwszy zły znak. Jeśli pies widzi, że wyszliśmy przed dom i zaczyna szczekać jak szalony w kojcu, to również nie jest dobrze. Te – bądź co bądź – drobne sygnały mówią, że nasz pupil chce coś na nas wymusić. Z kolei to oznacza, że ma nas za podwładnych, którymi można sterować. Podobnie jest podczas otwierania drzwi od domu albo furtki do kojca. Jeśli pies przepycha się na siłę, by przejść jako pierwszy, to znaczy, że traktuje nas wyłącznie jako „chłopca do wyprowadzania na spacer”. Tak samo w momencie otwierania drzwi od samochodu. Pies wyskakuje z niego jak z procy i myśli tylko, gdzie popędzić. Mówiąc krótko, cały czas robimy tylko za jego oddźwiernego.

Nasze codzienne obcowanie z psem wypełnione jest takimi drobiazgami i powinniśmy zdać sobie sprawę, że to właśnie one decydują o naszej pozycji w stadzie. Zmieńmy swoje podejście i zacznijmy panować nad własnym czworonogiem. Uczmy go cierpliwego czekania na nasz znak do wyjścia z domu lub z kojca, nie pozwalajmy mu na przepychanie się w wejściu, na wyskakiwanie z samochodu czy szarpanie na smyczy. Po pierwsze dlatego, że biorą się z tego same kłopoty, a po drugie, bo w ten sposób nasz pupil nigdy nie przyzwyczai się do tego, by nas słuchać. Te rutynowe drobiazgi budują w umyśle psa przyzwyczajenie do podporządkowania się naszej woli, a w układaniu psów to jest właśnie najważniejsze.

Siadanie z aportem

Pierwszy zarzut, jaki stawiają przeciwnicy oddawania aportu w siadzie, jest taki, że jest to niezgodne z naturą psa. Oczywiście to prawda, ale na przykład chodzenie na smyczy również nie leży w jego naturze, a jakoś nikt z tym nie walczy! Tak więc zarzut o niezgodności z naturalnym zachowaniem uważam za chybiony. A czy ma to sens, to już inna sprawa, o której warto podyskutować.

Zacznijmy od tego, że nauczenie psa prawidłowego, czyli pewnego, aportowania nie jest wcale łatwe. Na konkursach najwięcej punktów psy tracą właśnie na tym zadaniu, czyli świadczy to tym, że przynoszenie zwierzyny nie jest dla psa do końca proste i nauczenie go tego zawsze wymaga naszej ingerencji. Poza tym rozważmy, co może zrobić, na przykład z kaczką, pies, którego nikt nie uczył prawidłowego aportowania: może ją memłać, narzynać, zagrzebywać, zgniatać, zjadać, zostawiać, podrzucać, ciągnąć i nie podejmować. Może też na nią szczekać. Prawdopodobnie może robić z nią jeszcze wiele różnych innych rzeczy, ale – bądźmy szczerzy – może też ją po prostu przynieść.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Tradycje i zwyczaje

Służba i łowy

W Równem na Wołyniu znajdowało się dowództwo Wołyńskiej Brygady Kawalerii oraz 13. Kresowej Dywizji Piechoty. Jednostki dysponowały dużymi rewirami łowieckimi. Generał Bronisław Regulski święcił tam

Tradycje i zwyczaje

Pierwsza strzelba II RP

Oficerowie dwudziestolecia międzywojennego oprócz akademii wojskowych „kończyli” również wyższą uczelnię św. Huberta, która wychowała całe zastępy wytrawnych myśliwych. Najwyższą lokatę wśród kadry oficerskiej zdobył marszałek

Tradycje i zwyczaje

W książęcym raju

Legendarny zawodowy myśliwy i organizator safari w Afryce Eustachy Sapieha junior zaczynał swoją myśliwską przygodę na Kresach Rzeczypospolitej, w rodzinnym majątku Spusza. Tam strzelił pierwszego

Opowiadanie

Koniec

Siedzieliśmy właśnie w naszym ulubionym wiejskim barze u Stefana i nieśpiesznie sączyliśmy piwko, kiedy wpadł mały Waluś, wnuk prezesa. – Panowie, pomocy! Z dziadkiem coś

Polowanie i myśliwy

Myśliwy u psychologa

Posiadanie broni to lekcja odpowiedzialności – twierdzi psycholog Jacek Lech. Z jego obserwacji i badań wynika, że myśliwych cechuje umiejętność opanowania emocji i dojrzałość. Świetnie