fot. Rafał Łapiński

Skuteczna zbiorówka

Zakaz utrudniania polowań pod groźbą sankcji finansowej został wprawdzie wycofany, ale nie oznacza to wcale, że prawo nie daje nam możliwości obrony przed pseudoekologami. Wiele zależy tu od terenu, który opolowujemy. Inaczej sprawa wygląda w przypadku lasów, inaczej zaś w przypadku pól i zbiorników wodnych.

Przypadki blokowania polowań są coraz częstsze, co świadczy przede wszystkim o tym, że osoby, które głośno mówią o swej miłości do wszelakiego stworzenia, nie mają bladego pojęcia ani o przyrodzie, ani o jej aktywnej ochronie. Grupy pseudoekologów nie są może liczne, ale za to coraz bardziej zdeterminowane. By uniemożliwić ogólnopolskie polowanie dian, odbywające się niedawno w okręgu szczecińskim, aktywistów ze Szczecina musieli wspierać koledzy z Poznania i Warszawy. Choć zebrało się ich blisko 30, to i tak nie dopięli swego, bo polowanie jednak się odbyło, a na pokocie ułożono cztery dziki. Niemniej jednak historia ta uczy, że organizatorzy i uczestnicy zbiorówek muszą dziś wiedzieć, jak bronić się przed próbą udaremnienia wykonywania planów łowieckich, z których realizacji rozliczają nas przecież nadleśnictwa.

Polują znaczy chronią

Dostęp do lasów stanowiących własność Skarbu Państwa, zarządzanych przez Lasy Państwowe, jest dla społeczeństwa wolny. Od tej zasady istnieją wyjątki w postaci stałego i okresowego zakazu wstępu. Zakaz stały obowiązuje w przypadku upraw leśnych do czterech metrów wysokości, powierzchni doświadczalnych i drzewostanów nasiennych, ostoi zwierząt, źródlisk rzek i potoków oraz obszarów zagrożonych erozją. Okresowy zakaz wstępu ustanawia nadleśniczy na obszarze, na którym wystąpiło zniszczenie albo znaczne uszkodzenie drzewostanów lub degradacja runa leśnego, istnieje zagrożenie pożarowe, a także wykonywane są zabiegi gospodarcze związane z hodowlą, ochroną lasu lub pozyskaniem drewna. Jeżeli chodzi o lasy prywatne, ich właściciel może zakazać wstępu z dowolnej przyczyny, po prostu realizując swoje uprawnienia właścicielskie. Nieopuszczenie lasu wbrew żądaniu osoby uprawnionej, np. jego właściciela, pracownika nadleśnictwa, strażnika Straży Leśnej, jest wykroczeniem z art. 157 § 1 kodeksu wykroczeń, zagrożonym karą grzywny lub nagany. Wymienione osoby (w tym akurat przypadku nawet przedstawiciel Straży Leśnej) nie mają jednak uprawnień mandatowych, dlatego należy wezwać policję.

Powstaje pytanie: czy skoro w ustawie nie ma mowy o zakazie wstępu do lasu w związku z wykonywaniem polowania (co byłoby najrozsądniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa), to nadleśniczy mógłby ustanowić taki zakaz, argumentując, że wykonywanie polowania to zabieg gospodarczy związany z ochroną lasu? To prawda, że w naukach leśnych ochrona lasu i łowiectwo traktowane są jako odrębne dziedziny. Pamiętajmy jednak, że las, jako najbardziej złożony ekosystem, charakteryzuje się ogromną liczbą wzajemnych powiązań i zależności. Nie ma wątpliwości, że sposób hodowli lasu oraz stosowane zabiegi ochronne wpływają na cechy populacyjne zwierząt łownych. Z kolei zwierzęta łowne wpływają na stan i strukturę drzewostanu. Nie można więc jakiejkolwiek dziedziny rozpatrywać w oderwaniu od całości. I na tym m.in. polega zrównoważona gospodarka leśna, o czym mówi ustawa o lasach. Z kolei łowiectwo, zgodnie z definicją z ustawy Prawo łowieckie, jest elementem ochrony środowiska przyrodniczego i oznacza m.in. gospodarowanie zasobami zwierzyny w zgodzie z zasadami racjonalnej gospodarki leśnej. Zatem odpowiedź na pytanie zawarte na początku akapitu powinna być twierdząca. Chociaż, jak wiemy, ostateczna interpretacja i tak należeć będzie do sądu.

Podziel się
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Inne ciekawe artykuły

Broń

Fatalne zauroczenie

Potężna siła obalająca – oto główna zaleta kuli do śrutówek. Jednak jeżeli któryś z myśliwych wciąż uważa, że nie ma lepszego pocisku na zbiorówkę, to

Broń

Spacer po rusznikarni

W XV wieku nikt by nie pomyślał, że słynące z młynów Birmingham będzie kiedyś potęgą w produkcji broni. Dzielnicą rusznikarzy stała się legendarna Gun Quarter.

Opowiadanie

Moje lisy

Pierwszy lis, jakiego pamiętam, wynosił kury z kurnika. Miałem wtedy pięć, może sześć lat. W zimowy dzień siedzę przy oknie w kuchni i gapię się

Broń

Z czym do remizy

Wznoszące się znad tarnin bukiety to widok, który rozemocjonuje każdego myśliwego. Polowanie na bażanty wymaga zarówno wytrwałości, jak i niemałych strzeleckich umiejętności. Jaka broń i

Porady praktyczne

Sołtys oszacuje

W ciągu ostatnich miesięcy radykalnie zredukowaliśmy dziki, które są głównym sprawcą szkód, ale problemów nam nie ubędzie. Nowe rozwiązania w znowelizowanej ustawie Prawo łowieckie spowodują